Postanwiłam napisać mały komunikat dla tych nielicznych osób odwiedzających Stronę po stronie.
Mianowicie w poniedziałek 12 września rozpoczęłam, już znienawidzone przeze mnie, praktyki. Masa papierkowej roboty i ogólnie "nie ogarnianie" dzisiejszej młodzieży niosą za sobą brak czasu na czytanie (nie wspominając już o innych sprawach).
Może do końca września ukaże się recenzja "Traktatu o łuskaniu fasoli" Myśliwskiego - zostało mi bowiem ponad 50 stron więc może w weekend uda mi się ją zakończyć.
Od października ruszam na nowo z pełną energią. Mam również pewne plany co do mojego funkcjonowania w książkowym świecie.
Oby tylko praktyki mnie nie zabiły!
Niech moc będzie z Wami! i ze mną też ! :)
Przez praktyki trzeba po prostu przejść...
OdpowiedzUsuń na zawszeTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń na zawszeja swoje przetrwałam rok temu, ale wspominam je całkiem dobrze. o wiele mniej czasu mam teraz, kiedy zaczęłam pracę :) trzymam kciuki i czekam na "Traktat..."
OdpowiedzUsuń na zawszeRozumiem Twój ból, ja wczoraj również rozpoczęłam praktyki - ja z języka polskiego. Ja też zmagam się z papierkową robotą, a do tego dochodzi stres, bo już w piątek mam poprowadzić pierwszą lekcję - pierwszą w życiu. Mam niezły stres, ale może się uda? Trzymam kciuki za Ciebie i wytrwania na praktykach.
OdpowiedzUsuń na zawszePisany inaczej: albo przeczołgać...
OdpowiedzUsuń na zawszeNiedopisanie: Dziękuję i wzajemnie! :)
ka-mila: oj wolałabym pracować - jesteś "na swoim" a nie wchodzisz komuś w system. Nie lubię jak mnie ktoś pilnuje i patrzy na ręce. A poza tym praktyka to wielka ilość papierkowej roboty, męczącej gdy nie lubi się tego, co się robi.
Sayuri: Ja miałam praktyki w semestrze więc we wrześniu byłam już po dwóch lekcjach. Również zmagam się z językiem polskim tylko, że teraz muszę przejść przez cudowną gimnazjalną młodzież. To co wyprawiają na lekcjach to czysty absurd, chamstwo i totalna ignorancja. Jutro dwie prowadzone lekcje, których po prostu sobie nie wyobrażam - będę chyba mówiła do siebie.
Wiem, że wybrałam złą specjalizację, a szkoda mi dwóch lat na kierunku, który mi się podoba. I tylko filologia jako taka powstrzymuje mnie od rezygnacji.
Życzę Ci powodzenia ! Pierwsze lekcje są ciężkie, ale jak to lubisz, to na pewno dasz sobie radę:)
Nie zazdroszczę Ci prowadzenia lekcji w gimnazjum. Miałam kontakt trzy lata temu, z młodzieżą gimnazjalną, ale były to praktyki pedagogiczne i cały czas byłam na świetlicy szkolnej, więc trudno mi ocenić jak zachowują się na lekcji, ponieważ na świetlicy zachowują się całkiem inaczej, relacje są bardziej luźne. A teraz praktyka z przedmiotu, którą odbywam w podstawówce. Dzieci niby fajne, ale też trzeba się namęczyć, aby dzieci były cicho.
OdpowiedzUsuń na zawszeAle dla takich dzieciaków jest się jeszcze jakimś autorytetem, Twoje słowo coś znaczy, a uwagi skutkują. Większa część gimnazjalistów tej granicy nauczyciel-uczeń nie przestrzega. A jeszcze kilka lat temu takie osobniki były nieliczne.
OdpowiedzUsuń na zawszeTrochę z przerażeniem patrzę na przyszłość naszego państwa, która ignoruje właściwie wszystko. Pozostaje mieć nadzieję, że z tego wyrosną :)
Trzymam kciuki za praktyki, niech moc będzie z Tobą :) Mam nadzieję, że szybko i sprawnie miną.
OdpowiedzUsuń na zawszeW temacie ale z innej perspektywy... Rozpoczęłam nauke w Gimnazjum... Na emigracji, 6 lat po studiach. Stres mniez zżera, mało pamiętam, mówią że może być większy luz, bo to tylko weekendowa szkoła, ale i tam się stresuję...
OdpowiedzUsuń na zawszePowodzenia dla wszystkich uczących gimnazjalistów!