<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433</id><updated>2012-01-27T06:34:14.737+01:00</updated><category term='pisarz'/><category term='książka'/><category term='reportaż'/><category term='przygodowa'/><category term='wyzwanie'/><category term='Polska'/><category term='thriller'/><category term='młodzieżowa'/><category term='kryminał'/><category term='horror'/><category term='powieść'/><category term='paranormal romance'/><category term='dramat'/><category term='poezja'/><category term='historia'/><category term='fantastyka'/><category term='opowiadania'/><category term='amea'/><category term='biografia'/><category term='nauka'/><category term='klasyka'/><category term='esej'/><category term='romans'/><category term='autobiografia'/><category term='film'/><category term='obyczajowa'/><category term='listy'/><category term='audiobook'/><title type='text'>Strona po stronie</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>149</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-1688167186553874836</id><published>2012-01-26T13:35:00.000+01:00</published><updated>2012-01-26T13:35:05.131+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Dziewczyna w czerwonej pelerynia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/103000/103174/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/103000/103174/352x500.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Historię Czerwonego Kapturka zna każdy z nas. Wielkie oczy, uszy i zęby do dziś straszą małe dzieci, a babcie przemieniają się w krwiożercze wilki leżące pod ciepłą kołderką. Baśniowa historia staje się świetnym podkładem do snucia wszelkich opowieści z czerwoną pelerynką w tle. No i oczywiście z wilkiem...&lt;br /&gt;Jak się okazuje nie tylko papier ale i filmowa taśma jest cierpliwa. Otóż odwracamy role - zawsze to film powstawał na podstawie książki. Tutaj jednak nowa wersja baśni powstała jako scenariusz, a jej uzupełnieniem miała być lektura "Dziewczyny w czerwonej pelerynie".&lt;br /&gt;Nie byłabym sobą gdybym nie poplątała kolejności - z przyzwyczajenia sięgnęłam po papier, później po film. I był to zły wybór...&lt;br /&gt;Valerie to młoda dziewczyna mieszkająca z siostrą i rodzicami w małej, średniowiecznej (?) wiosce. Spokojne wiejskie życie burzy jednak grasujący w okresie pełni wilk, który jak na razie zadowala się pozostawianymi przez mieszkańców zwierzęcymi ofiarami. Każdy wie, że noc królowania księżyca to czas szczególnej ostrożności. Ale kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie siostra Valerie, mieszkańcy postanawiają rozprawić się ze swoim wrogiem raz na zawsze.&lt;br /&gt;Losy Valerie są jednak bardziej skomplikowane. Oprócz zmartwień związanych z wilkiem, musi się ona także zmierzyć z początkami dorosłego życia - a więc wyborem męża. Dziewczyną interesuje się Henry, kowal, najbogatsza osoba we wsi. Zaręczyny młodych zostają zaaranżowane przez rodziców, co jednak nie podważa prawdziwości uczucia chłopaka. Do życia Valerie powraca też przyjaciel z dzieciństwa - tajemniczy i nieco dziki Peter. Po tragicznych wydarzeniach sprzed lat, chłopak zmuszony został do opuszczenia wioski. Ale lata rozłąki nie ostudziły jego uczuć. Pragnie uciec z Valerie i zacząć nowe życie z dala od mroków przeszłości.&lt;br /&gt;Niestety wilk nie pozwala na spełnienie marzeń. Ataki nasilają się, a sprowadzony do wioski łowca wilkołaków wznieca wśród ludności atmosferę podejrzliwości - otóż mordercą jest ktoś z nich...&lt;br /&gt;Książka, pomimo interesującego wątku, nie zachwyciła mnie. Wydawała się niedopracowana, pisana naprędce, bez większej pasji. Ot, zwykłe czytadło na nudny wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/CDpR-st-zNA/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/CDpR-st-zNA&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/CDpR-st-zNA&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;Po przeczytaniu książki sięgnęłam po film. I o ile nie byłam zachwycona wersją papierową, tak filmowa wersja pozostawiła jeszcze większy niesmak. Przewrotnie, nieciekawa książka, zyskała w konfrontacji ze swoim pierwowzorem. Faktycznie uzupełniła wątki, pozwoliła na lepsze poznanie bohaterów i ich uczuć. Nudny i fragmentaryczny film świetnie działa na kłopoty z bezsennością. Jedyne, co udało się twórcom to dobór aktorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie polecam zarówno filmu jak i książki. Są o wiele ciekawsze sposoby spędzenia wolnego czasu, a jeśli ktoś koniecznie chce poznać nowego Czerwonego Kapturka to zdecydowanie zalecam sięgnięcie po książkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-1688167186553874836?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/1688167186553874836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2012/01/dziewczyna-w-czerwonej-pelerynia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1688167186553874836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1688167186553874836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2012/01/dziewczyna-w-czerwonej-pelerynia.html' title='Dziewczyna w czerwonej pelerynia'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2452978124534099809</id><published>2012-01-02T13:10:00.000+01:00</published><updated>2012-01-02T13:10:00.535+01:00</updated><title type='text'>Wszyscy podsumowują to ja też!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-bvEJxOrcI3w/TwGVGwkx7mI/AAAAAAAAAZ4/1MVIH8xrAqk/s1600/ksi%25C4%2585%25C5%25BCkaa.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://4.bp.blogspot.com/-bvEJxOrcI3w/TwGVGwkx7mI/AAAAAAAAAZ4/1MVIH8xrAqk/s320/ksi%25C4%2585%25C5%25BCkaa.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Początek roku to czas podsumowań minionych dwunastu miesięcy. Co prawda w moim wypadku nie ma się czym chwalić, większych sukcesów nie odnotowałam, ale co tam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na blogu pojawiły się 52 wpisy, średnio wpis pojawiała się więc raz na tydzień. I tutaj muszę napisać, że w 2012 roku musi to ulec zmianie! Muszę podwoić liczbę mojej aktywności na blogu! A co za tym idzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wskaźnik z goodreads.com umieszczony po prawej stronie pokazywał, że w 2011 przeczytałam 63 książki. Liczba ta jest nieco większa bowiem portal nie posiada w swojej bazie niektórych polskich książek. Przyjmuję zatem, że liczba ta wynosi 70. Dla mnie jest to wynik niezadowalający. Wiem, że mogę zapoznać się z większą ilością dzieł, ale moje lenistwo skutecznie mi w tym przeszkadza;) Stąd w tym roku powiększam plan do 130. I mam nadzieję, że uda mi się nie tylko go zrealizować, ale i wyjść ponad tę liczbę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2011 rok upłynął pod znakiem rozwoju znajomości z &lt;b&gt;Zafonem&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Trudi Canavan&lt;/b&gt; czy &lt;b&gt;Schmittem&lt;/b&gt;. I o ile ten ostatni nieco mnie zawiódł, tak pozostała dwójka była gwarantem dobrze spędzonego czasu. Poprzedni rok to też początki przygody z &lt;b&gt;Murakamim&lt;/b&gt;, przygody, którą mam zamiar intensywniej kontynuować w najbliższych dwunastu miesiącach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaka książka zasługuje na miano najlepszej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z przykrością muszę stwierdzić, że nie było dzieła, które wywarło na mnie ogromne wrażenie. Wspomnieć mogę o Aleksandrze Rudej i jej serii o Oli i Otto. Niestety na polskim rynku jak na razie ukazał się pierwszy tom &lt;b&gt;"Odnaleźć swą drogę"&lt;/b&gt; i na razie nie zanosi się na to, że wydawnictwo pokusi się o drugi i trzeci. Oczywiście nie jest to literatura wysokich lotów, ale wspaniałe czytadło (tutaj słowo to ma pozytywne znaczenie), które pozwoliło mi na spędzenie kilku wyśmienitych godzin.&lt;br /&gt;A jeśli o czytadłach mowa - również i &lt;b&gt;"Hyperversum"&lt;/b&gt;&amp;nbsp;przeniosło mnie w inny, fantastyczny świat. I chociaż książka ta w widoczny sposób skierowana jest do młodzieży, to myślę, że jest dobrym planem na ponury jesienno-zimowy wieczór.&lt;br /&gt;Książką, którą w szczególny sposób polubiłam i która chyba jest najpoważniejsza kandydatką do miana mojej książki roku to&lt;b&gt; "Axis mundi" Wiktora Trojana. &lt;/b&gt;I tak - polubiłam ją jeszcze zanim dowiedziałam się, że autor pochodzi z &amp;nbsp;mojego miasta. "Axis mundi" łączy wszystko to, co kocham w literaturze: historia, fantastyka, świetny humor i dopracowanie w każdym detalu. Widać i czuć, że autor włożył w nią całe serce i ogrom pracy, a mam wrażenie, że te wartości zanikają we współczesnym świecie. Mam też nadzieję, że nieznana szerokiej rzeszy czytelników książka, zyska uznanie na jakie zasługuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największe rozczarowanie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba nieudane pierwsze spotkanie z Pratchettem. &lt;b&gt;"Ostatni kontynent"&lt;/b&gt; w ogóle nie sprostał moim oczekiwaniom i wyobrażeniom na temat autora.&lt;br /&gt;Rozczarowały mnie też &lt;b&gt;"Listy" Tolkiena &lt;/b&gt;czy&lt;b&gt; "Trucicielka" Schmitta&lt;/b&gt;. Po takich nazwiskach oczekiwałoby się czegoś więcej. &amp;nbsp;Tolkien pokrzywdzony został przez samo wydanie, ale Schmitt zepsuł wszystko samodzielnie.&lt;br /&gt;Największym gniotem była niewątpliwie &lt;b&gt;"Klinika cudów"&lt;/b&gt;&amp;nbsp;- "dzieło", które w ogóle nie powinno się ukazać drukiem, zwłaszcza, że na swoją szansę czeka wiele lepszych książek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plany na 2012 rok?&lt;br /&gt;Przede wszystkim realizacja planu rozwoju bloga. Wiąże się to nie tylko z ilością przeczytanych książek, ale i z moją własną aktywnością. Mam nadzieję, że gdy już uporam się z zimową sesją i wejdę w ostatni, trochę mniej zapełniony semestr, wezmę się poważniej za moją działalność. Co prawda czeka mnie pisanie jakiejś tam pracy licencjackiej czy chęć dużych zmian w życiu prywatny, ale może wreszcie wygram z lenistwem! I tego sobie życzę najbardziej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;Szczęśliwego i owocnego 2012 roku !&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2452978124534099809?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2452978124534099809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2012/01/wszyscy-podsumowuja-to-ja-tez.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2452978124534099809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2452978124534099809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2012/01/wszyscy-podsumowuja-to-ja-tez.html' title='Wszyscy podsumowują to ja też!'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-bvEJxOrcI3w/TwGVGwkx7mI/AAAAAAAAAZ4/1MVIH8xrAqk/s72-c/ksi%25C4%2585%25C5%25BCkaa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-1195468780883344078</id><published>2011-12-30T12:37:00.000+01:00</published><updated>2011-12-30T12:37:24.135+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Prosektorium</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.proszynski.pl/images/media/products//Prosektorium.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.proszynski.pl/images/media/products//Prosektorium.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W dzisiejszym świecie by zdobyć czytelnika, widza, fana trzeba szokować i pomijać wszelkie granice. Stąd przesyt erotyzmu, towarzysząca nam na każdym kroku nagość, brutalność, odarcie z człowieczeństwa. A jeszcze lepiej, gdy twórca przenosi nas w miejsce, w które nigdy, z własnej nieprzymuszonej woli, byśmy się nie udali. Nie trzeba dodawać, że Olga Paluchowska-Święcka w swojej debiutanckiej powieści w ten schemat w pewnym stopniu się wpisała. Bo przecież do prosektorium nikt z nas na spacer nie chodzi.&lt;br /&gt;Natasza Woronowa to młoda kobieta, studentka i modelka, odnosząca sukcesy właściwie w każdej dziedzinie życia. Ma urodę i pieniądze, spełnione marzenia, w końcu i wierną przyjaciółkę - współlokatorkę zarazem. Jedyne czego poskąpił jej los to mężczyzna. Domyślamy się, że ma za sobą jakiś nieudany związek, a cierpienie jakie za sobą niósł, popchnął ją na &amp;nbsp;drogę zmian. Pierwszym krokiem do zmian stała się odpowiedź na ogłoszenie o pracę... w prosektorium. Natasza okazała się jedyną kandydatką (co chyba nie jest sporym zdziwieniem) i posadę z wielkimi obawami przyjęła. I choć jej pierwszy kontakt z nowym pracodawcą nie wypadł idealnie ze względu na nieprzyjemne otoczenie, to dalej było już tylko lepiej.&lt;br /&gt;Bohaterka posiada niezwykłą umiejętność zjednywania sobie ludzi. Bez problemu dogaduje się z przełożonym, zyskuje przyjaźń Gruzina, znawcy herbat wszelkiego rodzaju, a zarazem mężczyzny mającego pewne aspiracje na filozofa współczesności. Pracowita i ambitna dziewczyna wkrótce otrzymuje też posadę w szpitalu, a tam znowu - gładko jak po maśle, staje się przyjacielem pacjentów, powiernikiem ich tajemnic i kolorową Panią, nadającą szpitalnej szarości nieco radości.&lt;br /&gt;Umiejętność Nataszy w nawiązywaniu kontaktów sprzyja przemycaniu do powieści rozmaitych problemów współczesnego świata. Mamy tu problem chorego dziecka, modelki z zaburzeniami psychicznymi, rosyjskiego biznesmena ocierającego się o śmierć, lekarza-ideała, który dla dobra pacjentów poświęca całego siebie, jest też "kierownik" prosektorium z bolesną przeszłością... Dla wszystkich Natasza staje się kimś ważnym. Kimś, kto nadaje sens ich istnieniu, niesie nadzieję i radość. Jednym słowem - IDEAŁ!&lt;br /&gt;Okładka książki krzykliwą czerwoną czcionką głosi:&amp;nbsp;&lt;i&gt;kobieca książka o sile uczuć - momentami szokująca, a jednocześnie niezwykle subtelna. &lt;/i&gt;Jeżeli ktoś pod słowem &lt;i&gt;uczucia&lt;/i&gt;&amp;nbsp;doszukuje się wątku miłosnego to muszę go zmartwić - harlequin to nie jest. Niewiele jest tutaj z romansu, a kochanków obserwujemy... tylko na ostatniej stronie. &lt;i&gt;Szokująca&lt;/i&gt;? Nie jestem co do tego przekonana. W pewnych momentach smutna - bo jakież inne emocje towarzyszą chorobie i śmierci? Że prosektorium? No cóż, takie miejsce jest potrzebne, a krwawych scen prawie w ogóle nie ma. &lt;i&gt;Subtelna&lt;/i&gt;? To za duże słowo.&lt;br /&gt;Po wielu pozytywnych opiniach oczekiwałam, że będzie to dobra książka. Niestety Olga Paluchowska-Święcka zafundowała nam (mi) raczej przeciętną rozrywkę. Natasza jest zbyt idealną postacią, a poruszana problematyka jest zbyt rozległa i jednocześnie bardzo powierzchowna. Myślę, że mniejsza liczba pobocznych wątków i rozwinięcie historii Nataszy byłoby korzystniejsze. W tym wypadku mamy książkę-encyklopedię. No i nie podoba mi się dzielenie literatury na kobiecą i męską (?). Ale to już odbieganie od tematu.&lt;br /&gt;"Prosektorium" jest po prostu książką, której po przeczytaniu się nie pamięta. Ot taki zapełniacz nudnych wieczorów, chociaż uważam, że istnieją lepsze dzieła do tej roli. Ale istnieją gusta i guściki. Plusem tej książki może być łatwość czytania, szybka akcja, gdzie ciągle się coś dzieje no i ten arkadyjski świat głównej bohaterki. Wszystko w końcu dobrze się kończy, co niesie nadzieję dla nas, zwykłych czytelników.&lt;br /&gt;Do "Prosektorium" ani nie zachęcam ani nie zniechęcam. Radzę tylko nie oczekiwać wiele po okładce i nocie wydawniczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A i jeszcze jedno - błąd w zapisie nazwiska dwuczłonowego autorki na okładce książki może razić;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-1195468780883344078?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/1195468780883344078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/12/prosektorium.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1195468780883344078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1195468780883344078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/12/prosektorium.html' title='Prosektorium'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-5039177438196291839</id><published>2011-12-20T11:47:00.001+01:00</published><updated>2011-12-20T11:47:40.814+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Charakternik</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://fabrykaslow.com.pl/imgs_upload/Image/ksiazki/Bestsellery/Piekara_Charakternik.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://fabrykaslow.com.pl/imgs_upload/Image/ksiazki/Bestsellery/Piekara_Charakternik.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Po moim pierwszym spotkaniu z twórczością Jacka Piekary, a zarazem pierwszym spotkaniu z Mordimerem, przyszedł czas na podtrzymanie tego kontaktu. Tym razem w bibliotece nawinął się "Charakternik", który przykuł uwagę już samą okładką. A gratisem stało się pewne historyczne tło samej opowieści.&lt;br /&gt;"Charakternik" to powieść osadzona w przełomie XVIII i &amp;nbsp;XVIII wieku. W kraju gdzie panowała szlachta, nie zawsze ciesząca się dobrą sławą, mogło dziać się wszystko. Niczym dziwnym nie była więc podróż dwóch nieznajomych jegomościów i towarzyszącego im przewodnika. Ciekawie zaczyna się robić, gdy niepozorny Myszkowski okazał się osobnikiem doskonale władającym wszelką bronią i odznaczającym się nadzwyczajną siłą. Szczurowicki to z kolei osoba bardziej skora do rozmów niż wspomniany "siłacz", a napotkany, pokaźnej masy Żytowiecki, wplątał się w historię. w której w ogóle nie powinien się znaleźć.&lt;br /&gt;Pierwszą oznaką "dziwności" szlachciców jest bójka w karczmie, która zmusiła ich do zaszycia się w leśnym odludziu. Żytowiecki ciągle jednak wywiązuje się z danego słowa, a rosnące obawy dopuszczają do głosu barwne wyobrażenia o najbliższej przyszłości. Jednak ciekawość bierze tutaj górę. Myszkowski i Szczurowicki udają się bowiem w odwiedziny do znanego szlachcica, który po powrocie z wojny "zbzikował". Otoczony grubymi murami i wierną służbą, obrósł w tajemnicę i plotki sąsiadów. Jak więc obaj podróżni chcą dostać się do tej twierdzy i zamienić choć jedno słówko z gospodarzem?&lt;br /&gt;Okazuje się jednak, że Myszkowski i Szczurowicki poszukują pewnych artefaktów, mających pomóc w zbliżającej się elekcji. Na jaw wychodzi także ich znajomość z nieczystymi mocami i łatwość pokonywania wszelkich przeszkód pojawiających się na ich drodze. Także Żytowiecki zostaje wplątany w ich "magiczny" świat - jego sny to swego rodzaju proroctwa, przejścia na stronę śmierci i rozmowy z osobami w jakimś stopniu związanymi z misją dwóch szlachciców. Wszystko to prowadzi do niespodziewanego końca...&lt;br /&gt;Internet pełen jest recenzji i opinii o "Charakterniku". Na nieszczęście Piekary przeważają głosy negatywne, rozczarowane książką. Ja, choć w ogóle nie znam twórczości pisarza, muszę do tych głosów dołączyć. Muszę też powtórzyć, że właściwie jest to powieść o niczym. Brak rozwiązania losów i misji dwóch głównych bohaterów, dziwny koniec samego Żytowieckiego, postacie Myszkowskiego i Szczurowickiego, których rys jest nieco pobieżny - wszystko to składa się na dosyć przeciętną książkę. Oczywiście sama historia, bardziej dopracowana, mogła stać się świetną i wciągającą. Po prostu ma się wrażenie, że Piekara&lt;br /&gt;pisał szybko i zabrakło mu czasu na rozwinięcie... no właśnie - wszystkiego.&lt;br /&gt;Chyba jednak szkoda poświęcać czasu na powieść, która zdaje się być rysem czegoś większego i lepszego przede wszystkim. Co prawda wiele jest książek gorszych, gdzie autor nie ma tak fantastycznego stylu jak Piekara, ale z drugiej strony sporo dzieł przewyższa "Charakternika". Cóż, decyzję pozostawiam czytelnikom, którzy nie należą do grona miłośników twórczości Jacka Piekary, a po jego książki sięgają okazyjnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-5039177438196291839?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/5039177438196291839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/12/charakternik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5039177438196291839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5039177438196291839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/12/charakternik.html' title='Charakternik'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2322655021841294632</id><published>2011-12-09T12:17:00.001+01:00</published><updated>2011-12-09T12:48:48.129+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Spadek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.proszynski.pl/images/media/products//spadek.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.proszynski.pl/images/media/products//spadek.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie lubię horrorów. Mój dom, zwłaszcza w nocnych godzinach, nie sprzyja czytaniu mrocznych historii o duchach czy małych dziewczynkach wychodzących z zakamarków. Ale "Spadek" wzięłam, pomimo wielkiej bibliotecznej naklejki krzyczącej "horror!". Na szczęście okazało się, że pani Bujak nie chce nas wystraszyć, a opowiedziana historia raczej do duchów przekonuje niż nimi przeraża.&lt;br /&gt;Małgorzata, czy raczej Megi, to młoda i samodzielna lekarka. Mieszka w Gdańsku, gdzie ma właściwie ułożone życie zarówno zawodowe jak i towarzyskie. Pewnego dnia odbiera list zawiadamiający o śmierci ciotki, mieszkanki Krakowa. Jednak najdziwniejszy jest zapis testamentu, w którym pozostawia ona Megi swoją kamienicę. Wszystko byłoby &amp;nbsp;porządku, gdyby nie to, że Aurelia właściwie nie utrzymywała kontaktu z rodziną...&lt;br /&gt;Megi wraz z rodzicami udaje się na pogrzeb krewnej, a zaraz po ceremonii spotyka adwokata ciotki, przekazującego kobiecie ostatnią wolę zmarłej . Mężczyzna sprawia wrażenie kompetentnego, ale równocześnie budzi niepokój. Megi staje się więc pełnoprawną właścicielką zabytkowej kamienicy. Niestety, zapis nie pozwala bohaterce na sprzedaż budynku. Niemożność utrzymania spadku i życia w oddalonym Gdański, zmusza Megi do przeprowadzki. Musi na nowo uporządkować swoje życie - zdobyć pracę i przyjaciół.&lt;br /&gt;Jednak życie w zabytkowej kamienicy nie jest takie łatwe. Megi ciągle słyszy jakieś hałasy, szmery rozmowy, widzi tajemnicze cienie. Realistka z natury każdy taki przypadek stara się racjonalnie wytłumaczyć, ale z czasem tłumaczenia te stają się niezwykle naiwne.&lt;br /&gt;W międzyczasie pojawia się chętny na wynajęcie od Megi lokalu znajdującego się na parterze kamienicy. Janek Topolnicki pragnie otworzyć tam herbaciarnię. Swoimi ambitnymi planami i urokiem osobistym zdobywa przychylność Megi, która z czasem przerodzi się w głębszą zażyłość. Megi zastanawia tylko jeden fakt - dziwny, rubinowy błysk w oczach mężczyzny. Nie ma ona jednak czasu na rozmyślanie nad prawdziwą naturą Janka - tajemnicze wydarzenia w jej domu przybierają na sile oraz stają się niebezpieczne dla życia i zdrowia każdego, wstępującego w progi pięknej i straszliwej kamienicy...&lt;br /&gt;"Spadek" jest książką, która zawiera w sobie dozę fantastyki. Nie jest ona silnie zaakcentowana, jednak nadaje całości charakteru. Pomijając sprawę grasujących kamienicy duchów, autorka obdarza swoich bohaterów niezwykłymi zdolnościami. Sama historia potrafi też zaciekawić i sprawić, że z niecierpliwością czekamy na wyjaśnieni zagadkowych wydarzeń. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie małe ale.&lt;br /&gt;Styl Bujak nie jest wyśmienity. Co prawda nie razi i nie utrudnia czytania, ale brakuje mu pewnej naturalności i swobody. Poza tym wydaje mi się, że można było nadać całej powieści więcej głębi. Historia Megi opowiedziana jest trochę powierzchownie, tak samo dzieje się w wypadku Janka czy Marianny i Samuela. Dziwią też zachowania głównej bohaterki i łatwość z jaką podejmuje decyzje o przeprowadzce do obcego miasta.&lt;br /&gt;Na szczęście historia broni się sama. Zaskakujące wydarzenia, tajemnica wymagająca rozwiązania i romansowy wątek, zapewniają kilka godzin miło spędzonego czasu. Książka, pomimo mrocznej tematyki, to dobry wybór na zimowe wieczory. I chociaż nie chwyta za czytelnicze serce, to zasługuje na chwilę uwagi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2322655021841294632?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2322655021841294632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/12/spadek.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2322655021841294632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2322655021841294632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/12/spadek.html' title='Spadek'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-104960097454349977</id><published>2011-11-30T18:36:00.001+01:00</published><updated>2011-11-30T19:13:01.477+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Płomień i krzyż</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://fabrykaslow.com.pl/imgs_upload/Image/ksiazki/Bestsellery/plomien_SC.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://fabrykaslow.com.pl/imgs_upload/Image/ksiazki/Bestsellery/plomien_SC.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Jacek Piekara&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Płomień i krzyż tom I&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Liczba stron: 344&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 2008&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Fabryka Słów&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polskie fantasy trzyma się dobrze. Mamy Sapkowskiego, Kossakowską, Dukaja, Pilipiuka... Mamy wreszcie Piekarę, którego cykl o Mordimerze Madderdinie stał się wręcz kultowym. Ja oczywiście polską świat fantasy odkrywam ze znacznym opóźnieniem. I jak to ja, muszę to robić na opak. Zabrałam się bowiem za "Płomień i krzyż", co przecież należytym porządkiem nie jest. Historię zaczynam chronologicznie, serie w ogóle.&lt;br /&gt;"Płomień i krzyż" to początek dziejów Mordimera. Na początku poznajemy piękną i niezależną Katarzynę, z pasją odkrywającą kolejne arkana sztuki magicznej. Dystyngowana młoda kobieta nurza się w brudzie starej wiedźmy, ale w zamian zdobywa wiedzę, którą posiadają nieliczni. Katarzyna to także kolekcjonerka wpływowych adoratorów, co na jej nieszczęście, stanie się przyczyną jej zguby. Magia to przecież umiejętność zakazana, skazująca czarownicę na dotyk ognistych języków. I tak też się dzieje - zdradzona, pada ofiarą Inkwizytorów, bezlitośnie usuwających niepożądane osobniki. Sławna piękność przed śmiercią musi znieść upokorzenie - gwałt i haniebny, żółty kolor. Jej przeznaczeniem jest stos, co potwierdzają odczytane później kroniki. Ale! Czy taka wersja losów Katarzyny jest prawdziwa? Czy zdradził ją kochanek? Czy śmierć przyniosły płomienie? I co stało się z jej synem?&lt;br /&gt;No właśnie - syn Katarzyny. Jak się okazało jest nim chłopiec, który później stanie się sławnym Mordimerem. Dotąd jeszcze wyrostek, ale za to posiadający niezwykłe umiejętności. Umiejętności, które znacznie przewyższają te, posiadane przez matkę. Szczęśliwym (czy też nie) trafem wpada na Arnolda Lowefella - członka Wewnętrznego Kręgu Inkwizytorium. Przenikliwy mężczyzna dostrzega w nastoletnim chłopcu wielki potencjał i niebezpieczeństwo zarazem. Nikt jednak nie wiem, kim jest ów cudowny młody mężczyzna. Lowefell oddaje go w ręce inkwizytorów, by pod ich czujnym wzrokiem nauczył się panować nad swoim darem. Arnold czuje jednak, że historia chłopca jest znacznie ciekawsza. Nie odpuszcza - wykorzystując szpiegowskie zabiegi próbuje odkryć przeszłość Mordimera. Jak się okazuje, wstępuje on na niepewną i pełną przykrych konsekwencji ścieżkę...&lt;br /&gt;Jacek Piekara potrafi zainteresować. Oczywiście "Płomienia i krzyża" nie mogę porównać z innymi jego książkami, ale już sama ta pozycja wydaje się być wyznacznikiem dobrej literatury. Nie brakuje tu magii (choć jest ona hmm "subtelna"), ale najważniejsi są tutaj bohaterowie. Katarzyna, Arnold i oczywiście sam Mordimer - barwne, zabawne, nietuzinkowe, zaskakujące. I można tak wyliczaj dalej. Do kolejnych stron przyciąga tajemnicza akcja, chęć poznania tego, co ukryte. Także styl Piekary nie drażni, czyta się dosyć przyjemnie.&lt;br /&gt;Nie pozostaje więc nic innego jak poznanie kolejnych dzieł pana Piekary i samego Mordimera oczywiście.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-104960097454349977?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/104960097454349977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/11/pomien-i-krzyz.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/104960097454349977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/104960097454349977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/11/pomien-i-krzyz.html' title='Płomień i krzyż'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-89102610240308983</id><published>2011-11-19T10:09:00.001+01:00</published><updated>2011-11-19T10:43:44.755+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Misja Ambasadora</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/53000/53016/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/53000/53016/352x500.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Trudi Canvan to autorka do której powracam bardzo chętnie. Jej książki to gwarancja świetnie spędzonego czasu i pełnego relaksu. Opasłe tomiszcza tylko sprawiają wrażenie kilkudniowej uczty - te sześćset stron pochłania się w zaledwie parę godzin. Wciągające, zaskakujące i dobre fantasy.&lt;br /&gt;"Misja ambasadora" rozpoczyna Trylogię Zdrajcy. Na polskim rynku ukazała się już druga część - "Łotr". Kolejna seria fantasy w wydaniu Cannavan nie jest jednak samodzielna - w dużym stopniu nawiązuje do swej poprzedniczki &lt;i&gt;Trylogii Czarnego Maga&lt;/i&gt;. Po raz kolejny bowiem spotykamy się z Soneą, samorodnym magiem z ulicy, obrońcą Kyralii. Jako jedna z dwojga magów znających Czarną Magię, przebywa ona pod ciągłą obserwacją Gildii, nie może też opuszczać jej murów. Po dwudziestu latach (bo taki czas mija od ataku Sachakan) Sonea nadal musi zmagać się z niechęcią. Ostatni tom &lt;i&gt;Trylogii Czarnego Maga&lt;/i&gt;&amp;nbsp;przynosi zarówno nieszczęście jak i radość. Odparty atak, którego ceną była śmierć ukochanego Akkarina oraz wiadomość o ciąży stawiają Soneę w trudnej sytuacji. Musi ułożyć życie na nowo - z Czarną Magią i samotnym wychowywaniem syna.&lt;br /&gt;Po dwudziestu latach syn Sonei i Akkarina Lorkin, kończy naukę w Gildii. Jako dziecko dwojga Czarnych Magów, a więc znawców strasznej profesji, ma świadomość tego, że wymaga się od niego znacznie więcej niż od rówieśników. Sam ma też wrażenie, że jego życie musi nabrać jakiegoś większego sensu, musi pokazać, że krążą w nim te same geny odwagi i chęci działania. Dlatego, kiedy Dannyl poszukuje asystenta przy misji w Sachace, chętnie się zgłasza. Pomimo sprzeciwów matki, podejmuje wyprawę, która na zawsze zmieni jego życie...&lt;br /&gt;Tymczasem w Kyralii pojawia się tajemnicza osoba zabijająca Złodziei. Kiedy ginie rodzina Cery'ego, postanawia on zwrócić się o pomoc do Sonei. Sprawa komplikuje się, gdy odkrywa on, że zabójca posługuje się magią. Polowanie skutkuje pojmaniem kobiety, mieszkanki odległej krainy, która pomaga synowi. Na nieszczęście Cery'ego i innych złodziei, jej synem jest bardzo wpływowa osoba, która może bardzo namieszać w dotychczasowym układzie podziemnego światka...&lt;br /&gt;Także Gidia nie jest pozbawiona problemów. Wewnętrzne podziały, nieuregulowana sprawa z magami pochodzącymi z nizin społecznych, ich prześladowania i kontrola nie pozwalają na spokojne funkcjonowanie. Także śmiercionośny narkotyk - nil sieje spustoszenie nie tylko wśród zwykłej ludności. Sięgają po niego również magowie.&lt;br /&gt;W "Misji Ambasadora" dzieje się sporo. Sonea zmaga się z tajemniczym mordercą Złodziei, Lorkin odnajduje lud znający pradawną formę czarnej magii, a Gildia zmaga się z wewnętrznymi kłopotami. Właściwie każdy bohater znajdzie przy rozwidleniu życiowej drogi i będzie musiał podjąć decyzje, które zaważą na jego całym życiu.&lt;br /&gt;Niestety pierwszy tom &lt;i&gt;Trylogii Zdrajcy&lt;/i&gt;, nie jest już tak pasjonujący jak jego poprzedniczki. I chociaż dalej jest to styl Canavan, to pozbawiony jest on jakiejś świeżości. Może kontynuacja losów Sonei nie była dobrym pomysłem? Oczywiście nadal jest to świetna książka, jednak fani twórczości tej australijskiej pisarki mogą czuć się nieco rozczarowani. Nie zmieni to jednak faktu, że poznając część losów bohaterów, z niecierpliwością czekamy na kolejny tom. Canavan potrafi przyciągnąć, i nawet nie wznosząc się na wyżyny swoich możliwości, napisać dobrą książkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-89102610240308983?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/89102610240308983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/11/misja-ambasadora.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/89102610240308983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/89102610240308983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/11/misja-ambasadora.html' title='Misja Ambasadora'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-7245372470664608635</id><published>2011-11-08T23:47:00.005+01:00</published><updated>2011-11-08T23:47:55.568+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Axis Mundi</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://zaczytani.pl/okladka/duza/978-83-7722-162-4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://zaczytani.pl/okladka/duza/978-83-7722-162-4.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Są książki, którymi czytelnik się delektuje. Są dzieła, które wymagają czasu i pełnego zaangażowania czytelnika. Nie da się ich przeczytać w kilka godzin, w przerwie pomiędzy licznymi obowiązkami i zajęciami. "Axis mundi" to właśnie taka książka - sporo żąda, ale w zamian daje jeszcze więcej.&lt;br /&gt;O samym autorze wiadomo właściwie niewiele. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, właściciel firmy, który pasjonuje się historią, religią i w końcu szeroko pojętą magią. "Axis mundi" to jego debiut, planowane są też wydania kolejnej powieści i opowiadań. Owy debiut jest jednak zadziwiający. Po pierwsze "Axis mundi" to ogromna księga (nawiasem mówiąc pięknie wydana). Po drugie dosyć ciężka tematyka, która trafia chyba raczej do zamkniętego grona odbiorców. Wszak niewiele jest miłośników niejednokrotnie zapętlonych historycznych wątków. A szkoda...&lt;br /&gt;Witolda Bohuszewicza, głównego bohatera książki, poznajemy na kilka dni przed tradycyjnymi postrzyżynami. Jego wychowaniem zajmuje się praktycznie stary sługa Kmita, którego przeszłość rysuje się dosyć mgliście. Mężczyzna, posiadający ogromną wiedzę nie tylko z zakresu historii, ale i pradawnych wierzeń, otoczony jest aurą tajemniczości. Witolda traktuje jednak jak syna. Na wieść o tym, że chłopiec ma podjąć służbę na dworze Radziwiłłów, Kmita postanawia odwołać się do pierwotnej magii - przy pomocy Wiedźmy tworzy kamień z zamkniętą w nim duszą. Owy talizman stanie się później przyczyną licznych przygód Witolda...&lt;br /&gt;Po latach spędzonych u Radziwiłłów, Witold podejmuje naukę na Akademii Krakowskiej. Zdobywa wszechstronne wykształcenie głównie za sprawą samodzielnej nauki. Jest on też osobą, której władanie bronią nie jest obce, co później przyniesie mu niespodziewaną odmianę losu. Młodzieniec wdaje się bowiem w bójkę, choć właściwie była to obrona zarówno własnego życia, jak i życia towarzyszy zabaw. Ląduje w więzieniu, ale niespodziewanie wstawia się za nim sam Olbracht Łaski. Będąc świadkiem burdy, docenia niepospolite umiejętności młodego Bohuszewicza, a także dostrzega otaczającą go aurę urodzonego pod szczęśliwą gwiazdę. Dla Witolda jest to szansa na zdobycie sławy i majątku. To sposobność by nazwisko Bohuszewicz stało się znane szerokiemu gronu społeczeństwa.&lt;br /&gt;Jednak służba u Łaskiego niesie pewne niedogodności. W XVI wieku był on bowiem jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci. Niezwykle inteligenty i przebiegły, potrafił zjednać sobie potrzebnych mu ludzi. Pragnienie władzy i bogactwa budzi w nim wiele talentów, które mają mu pomóc w zdobyciu upragnionego celu - Mołdawii. Łaski to także osoba odwołująca się do alchemii, która ma przynieść potrzebne złoto, człowiek posiadający znajomości z największymi "czarownikami" świata. Dzięki nim poznaje też niezwykłe przeznaczenie swego sługi Witolda. Odtąd staje się on jego narzędziem w dążeniu do władzy. Łaski wykorzysta wszystkie jego zdolności tak, by odnieść upragniony sukces. Na jego nieszczęście, "szczęśliwa gwiazda" Witolda, uwikła go w znacznie bardziej skomplikowane perypetie...&lt;br /&gt;Dla wkraczającego w dorosłe życie Bohuszewicza, czas drugiej połowy XVI wieku, niesie wiele prób. Młodzieniec doświadcza czym jest ambicja, do czego prowadzą niespełnione marzenia, uprzedzenia i brak tolerancji. Poznaje też smak wojny i wszystkich tragedii jakie ona niesie. Na jego życiowej drodze pojawiają się też silne kobiety, magnaci, znane osobowości, liczni szpiedzy. Witold zostaje więc wplątany w wydarzenia, które niejednokrotnie przyniosą mu cierpienie i zwątpienie. Będzie zmuszony do trudnych wyborów, a upragnionego spokoju nie będzie mu dane zaznać.&lt;br /&gt;"Axis mundi" to książka niezwykła. Dzieje się to za sprawą samego autora. Chylę czoła przed ogromem wiedzy i pracy, jaką włożył on w swoje dzieło. Dzieje Witolda są umieszczone w autentycznych wydarzeniach, na swojej drodze spotyka osoby znane nam z lekcji historii czy języka polskiego. Sprawnie wprowadzana sfera mistyczna, nadaje całej powieści tajemniczość, niecodzienność i wyjątkowość. Nie brakuje tutaj teorii znanych filozofów czy naukowców. Religia miesza się z pradawnymi wierzeniami i obrzędami, a naukowe teorie zmagają się z konserwatywnym pojmowaniem świata.&lt;br /&gt;Sama historia życia Witolda opowiedziana jest w sposób niezwykle barwny. Liczne aluzje do chociażby powszechnie znanych dzieł literackich, znakomicie wpływają na przyjemność czytania. Całej książce nie brakuje też świetnego poczucia humoru, a kreacja postaci sprawia, że chętnie zagłębiamy się w kolejne strony.&lt;br /&gt;Przyznam, że dawno nie czytałam tak dobrej powieści historycznej. I chociaż nie jestem znawcą dziejów świata, to ich wykorzystywanie w literaturze jest dla mnie sprawą fantastyczną. Tak - "Axis mundi" wymaga od czytelnika wiele, jednak warto te wymagania spełnić by przeczytać kawał dobrej literatury. Wiktor Trojan to świetny gawędziarz, który wciąga w swoją opowieść a poprzez liczne przypisy nawiązuje kontakt z czytelnikiem. "Axis mundi" jest perfekcyjna właściwie w każdym względzie, a kolejne strony niosą niesamowicie dużą dawkę świetnej zabawy. Z całego serca polecam i z niecierpliwością czekam na kolejne powieści autora !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;(Przyznam, że recenzję tę pisałam z lekką obawą - zadaję sobie sprawę z tego, że autor uważnie śledzi wszelkie opinie na temat swojej książki. Boję się więc, że popełniłam gdzieś błąd lub źle coś zinterpretowałam. Drogi Panie Wiktorze, jeśli Pan to czyta i coś w tym wpisie nie pasuje, błagam o wybaczenie :) )&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Książka otrzymana od Wydawnictwa NovaeRes za co niezmiernie dziękuję !&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-luQ5683lXBI/Tp_2uL5CODI/AAAAAAAAAY8/oSE04rG6-_0/s1600/logo_novae_res_300dpi.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="209" src="http://2.bp.blogspot.com/-luQ5683lXBI/Tp_2uL5CODI/AAAAAAAAAY8/oSE04rG6-_0/s320/logo_novae_res_300dpi.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-7245372470664608635?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/7245372470664608635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/11/axis-mundi.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7245372470664608635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7245372470664608635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/11/axis-mundi.html' title='Axis Mundi'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-luQ5683lXBI/Tp_2uL5CODI/AAAAAAAAAY8/oSE04rG6-_0/s72-c/logo_novae_res_300dpi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-7529350878076186995</id><published>2011-11-02T16:02:00.000+01:00</published><updated>2011-11-02T16:03:11.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paranormal romance'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Anielski ogień</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://bukowylas.pl/sites/default/files/imagecache/okl_malaplus/anielski-ogien-okl-500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://bukowylas.pl/sites/default/files/imagecache/okl_malaplus/anielski-ogien-okl-500.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Żyjemy w interesujących czasach, gdzie zamiana goni zmianę, a nowość wypiera przeżytki. Technologia idzie do przodu, świat dąży do uproszczenia, a kultura nastawia się na masowego odbiorcę. Literatura niewątpliwie nie pozostaje na uboczu - powstają nowe gatunki, książki stają się coraz mniej wymagające, nastawione na rozrywkę. Znakiem przemian są więc niewątpliwie przekształcenia w obrębie fantastyki - to już nie tylko fantasy i science fiction. I chociaż może zaraz polecą na mnie gromy, to jednak uważam, że paranormal romance fantastyką jest (chociaż większość jego źródeł doszukuje się w romansie).&lt;br /&gt;W 2005 roku literackim światem zatrzęsła Stephanie Meyer. I chociaż jej książka nie jest początkiem gatunku paranormal romance, tak wydaje się, że od niej wszystko się zaczęło. Cały medialny szum wokół wampirów, krwi, zbrodni i uwikłanej w to miłości, rozpoczął panowanie nowych wyznaczników literatury. Przepis na udane dzieło? Przystojny młody mężczyzna o niezwykłych umiejętnościach, dziewczyna lekko zagubiona w świecie, może nieakceptowana, ale za to obdarzona siłą przyciągania niecodziennych zjawisk, wątek miłosny, trochę krwi i trupów, happy end. Czytając wszelkie zapowiedzi książkowe ma się właśnie takie, a nie inne wrażenie. Jak zatem wpisuje się w nową modę Courtney Allison Moulton?&lt;br /&gt;Sama autorka to pasjonatka mrocznych historii, zaczerpniętych głównie ze starożytnych mitologii i legend. Cała jej wiedza na ten temat, a także wyobraźnia artystki (bo fotografia sztuką przecież jest) stała się źródłem dla jej debiutanckiej powieści "Anielski ogień". Sama książka jest też początkiem serii o przygodach Ellie.&lt;br /&gt;Bohaterka to na pozór zwykła nastolatka. Tak też o sobie myślała aż do dnia swoich siedemnastych urodzin. Jedyne co ją niepokoiło, to nawiedzające ją praktycznie każdej nocy sny. Tajemnicze wydarzenia z odległej przeszłości jak na nocną zmorę były niepokojąco realistyczne. Na kilka dni przed urodzinami zauważa też pod szkołą wpatrującego się w nią przystojnego chłopaka. Od tej pory tajemniczy Will będzie próbował zbliżyć się do niej jak najszybciej.&lt;br /&gt;Co jest powodem tego pośpiechu? Okazuje się, że Ellie nie jest tym, kim się wydawała. Sny, a także odczucie, że zna Willa od lat, nie są bezpodstawne. Chłopak wyjaśnia, że z dniem jej siedemnastych urodzin, zacznie wracać jej pamięć i umiejętności, które są niezwykle ważne nie tylko dla bezpieczeństwa samej Ellie, ale i całej ludzkości. Dziewczyna jest bowiem starożytną wojowniczką, pogromczynią kosiarzy, wysłanników diabła. Jako "narzędzie" walczące ze złem, jest nieśmiertelna. Podczas gdy jej ciało umiera, dusza odradza się w nowej postaci. Od zawsze towarzyszą jej też stróżowie, w tym wypadku jest nim sam Will. Ma on pomagać i chronić Ellie w każdej walce. Nikt jednak nie wiem, jaką istotą jest dziewczyna - kto ją stworzył i jakie są jej dalsze losy.&lt;br /&gt;Niestety, każda śmierć Ellie przynosi coraz większe trudności w odradzaniu się jej mocy. Dziewczyna musi więc instynktownie walczyć z kolejnymi kosiarzami i mieć nadzieję, że powróci jej pełna pamięć o dawnych umiejętnościach. Dodatkowo dziewczyna gubi się nie tylko w nowej roli - coraz więcej trudności niosą relacje z ojcem, ciągle rozczarowanym jej zachowaniem, mniej czasu spędza ze znajomymi, a jej relacje z Willem nie opierają się tylko i wyłącznie na przyjaźni. A kosiarze i istoty im pokrewne, nieustannie i desperacko czegoś szukają. Jak Ellie więc poradzi sobie w nowym życiu, gdzie każdy krok niesie niebezpieczeństwo śmierci?&lt;br /&gt;"Anielski ogień", jak widać, wpisuje się w gatunek paranormal romance. Chwała jednak autorce za to, że je bohaterami nie są wszechobecne wampiry czyhające na piękne nastolatki. Widać, że Moulton chciała odejść od utartego schematu i obecnej mody. W swojej książce zawarła bowiem elementy z wierzeń różnych kultur - nie brak tu szatana, Boga, archaniołów czy chociażby samej kostuchy. Ellie jest więc niejako bohaterem, którego przygarnęłoby większość religii. Jednakże sama językowa strona książki, pozostawia wiele do życzenia. Wiadomo oczywiście, że "Anielski ogień" to dzieło skierowane do młodego czytelnika, autorka więc uprościła przekaz do jak najmniej wymagającego. A według mnie jest to złe posunięcie. Książka ma przecież wzbogacać słownictwo, kształcić, a nie uczyć omijania trudności.&lt;br /&gt;Przyznam, że do połowy "Anielskiego ognia" niesamowicie się męczyłam. Paranormal to nie jest gatunek, do którego chciałabym sięgać, poza tym raziła mnie sama forma dzieła. Ellie to również bohaterka niezwykle uciążliwa, której nie polubiłam nawet na końcu książki. Jednak ta druga część dzieła Moulton wydaje się być ciekawsza. Może przyciąga samo oczekiwanie na dalsze losy Ellie i Willa oraz zagadka, którą muszą rozwiązać. Myślę, że wielbiciele gatunku będą zadowoleni i czas z "Anielskim ogniem" spędzą znakomicie. Osobiście nie przekonałam się do książek z nurtu paranormal romance i chyba nigdy się to już nie stanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Książka otrzymana od Wydawnictwa Bukowy Las. Dziękuję!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Fq4QmyopZbY/Tp_3EMZwEdI/AAAAAAAAAZE/NXZzoAIRFwg/s1600/bukowy+las.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-Fq4QmyopZbY/Tp_3EMZwEdI/AAAAAAAAAZE/NXZzoAIRFwg/s1600/bukowy+las.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-7529350878076186995?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/7529350878076186995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/11/anielski-ogien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7529350878076186995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7529350878076186995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/11/anielski-ogien.html' title='Anielski ogień'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Fq4QmyopZbY/Tp_3EMZwEdI/AAAAAAAAAZE/NXZzoAIRFwg/s72-c/bukowy+las.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-7924478944702637866</id><published>2011-10-29T14:13:00.002+02:00</published><updated>2011-10-29T14:13:19.060+02:00</updated><title type='text'>Przerywnik #2</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AAhUGEor9IU/TqvqondjMjI/AAAAAAAAAZk/ZIz4oRGUZhg/s1600/Zdj%25C4%2599cie0248.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-AAhUGEor9IU/TqvqondjMjI/AAAAAAAAAZk/ZIz4oRGUZhg/s320/Zdj%25C4%2599cie0248.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Długi weekend już się rozgościł - pora więc na wykorzystanie tych kilku dni jak najintensywniej. Pora też nadrobić zaległości.&lt;br /&gt;Po pierwsze muszę wreszcie zabrać się za napisanie recenzji&lt;b&gt; "Ciotki Julii..."&lt;/b&gt; Llosy bo niedługo zapomnę o czym czytałam.&lt;br /&gt;Po drugie, w kolejce czeka też recenzja "Anielskiego ognia", a więc mojego pierwszego spotkania z książkami z gatunku paranormal. Wydawnictwo Bukowy Las dało mi taką możliwość - a jak wypadł&lt;b&gt; "Anielski Ogień" &lt;/b&gt;dowiecie się już niedługo. Na razie odsyłam was na Youtube by tam wysłuchać wypowiedzi samej autorki!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/Jb-snE3-rFo/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Jb-snE3-rFo&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/Jb-snE3-rFo&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Najbliższe dni (choć w przypadku tej autorki będzie to pewnie kilkanaście godzin) spędzę przy uwielbianej przeze mnie Trudi Canavan. O tym, że dorwałam wreszcie&lt;b&gt; "Misję Ambasadora"&lt;/b&gt; już pisałam. Dodatkowo, poszukując lektur młodopolskich, natknęłam się na drugi tom trylogii &lt;i&gt;Zdrajcy&lt;/i&gt;, a więc &lt;b&gt;"Łotra"&lt;/b&gt;. Już zacieram ręce na samą myśl o fantastycznej przygodzie!&lt;br /&gt;Dotarła też do mnie książka od Wydawnictwa NovaeRes &lt;b&gt;"Axis mundi" &lt;/b&gt;Wiktora Trojana. Opasłe tomiszcze, zapisane niewielką czcionką zajmie mi pewnie trochę czasu, mam jednak nadzieję, że czas ten spędzę niezwykle miło.&lt;br /&gt;A w przerwie pomiędzy wymienionymi lekturami czeka mnie chwila z Władysławem Orkanem - jakoś trzeba powoli przygotowywać się do egzaminów ;)&lt;br /&gt;Jak to wszystko się ułoży, pokażą najbliższe dni. W każdym razie teraz znikam, robię przepyszną kawę i zatapiam się w świat Trudi Canavan !&lt;br /&gt;Miłego i owocnego weekendu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-7924478944702637866?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/7924478944702637866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/przerywnik-2.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7924478944702637866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7924478944702637866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/przerywnik-2.html' title='Przerywnik #2'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-AAhUGEor9IU/TqvqondjMjI/AAAAAAAAAZk/ZIz4oRGUZhg/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0248.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-477963527404675167</id><published>2011-10-26T13:23:00.001+02:00</published><updated>2011-10-26T13:25:43.804+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygodowa'/><title type='text'>Hyperversum</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.esprit.com.pl/okladki/p171_max.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.esprit.com.pl/okladki/p171_max.jpg" width="218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Cecilia Randall&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Hyperversum&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ilość stron: 768&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Esprit&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Któż z nas nie grał w gry komputerowe? Któż z nas nie spędzał godzin przed monitorem aby tylko przejść na kolejny poziom? Wszyscy traktowaliśmy nasze zadania poważnie, tak jakby fikcja była rzeczywistością. Co stanie się jednak, gdy ta fikcja naprawdę będzie realna?&lt;br /&gt;Cecilia Randall to pisarka kierująca swe dzieła do młodego czytelnika. &amp;nbsp;Debiutowała w 2006 roku właśnie powieścią "Hyperversum". Książka ta stała się pierwszą częścią fantastycznej serii, która zebrała nagrody i uznanie wśród czytających. Autorka napisała już kolejne dwie części sagi. Polski czytelnik musiał czekać na jej wydanie pięć lat. Czy było warto?&lt;br /&gt;"Hyperversum" to opowieść o losach sześciorga przyjaciół. Daniel i Martin to dwaj bracia. Ian stał się ich przybranym krewnym po śmierci rodziców, znakomity student historii, trudniący się średniowiecznymi dziejami. Jodie to z kolei dziewczyna Daniela, studiująca medycynę. Donna i Carl, to wspólni znajomi wspomnianej czwórki, których połączyła fascynacja grą RPG. Kiedy Ian wymyśla nową misję i wprowadza ją &amp;nbsp;do systemu, cała szóstka gromadzi się przed monitorem komputera. Jednak już na początku rozgrywki staje się coś nieoczekiwanego - cała szóstka zostaje przeniesiona w świat XIII-wiecznej Francji...&lt;br /&gt;Zdezorientowani i w ogóle nie przygotowani na trudne warunki średniowiecznych czasów, muszą znaleźć w sobie wielkie pokłady odwagi. Najlepiej przygotowany jest Ian - lata studiów, samodzielna praca nad manuskryptami i fascynacja tamtejszą kulturą, pozwalają mu podejmować świadome decyzje. Jednak już na wstępie zmagają się z trudnościami - Donna i Carl zaginęli, a na pobliskim trakcie właśnie doszło do napaści. Przerażeni widokiem zabitych, desperacko poszukują możliwości powrotu do domu. Desperacko też pragną znaleźć schronienie przed niebezpieczeństwami czyhającymi na nich z każdej strony.&lt;br /&gt;Młodzi bohaterowie w końcu odnajdują drogę prowadzącą do miasta. Tam mści się na nich nieznajomość panujących obyczajów. Kiedy pytają o drogę przypadkowo spotkaną kobietę, jeszcze nie wiedzą jak wielkie zmiany wprowadzi ona w ich życie. Na razie jednak występują w jej obronie, przez co Ian ponosi karę chłosty, a cała piątka trafia do więzienia. Wydarzenia te stają się początkiem wielkiej przygody. Przygody, która jednak niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw.&lt;br /&gt;Przyjaciele trafiają w wyjątkowo burzliwe czasy. Anglia i Francja powoli szykują się do wojny, na dworach roi się od szpiegów, a dawne rodzinne waśnie odżywają na nowo. Cała szóstka musi przystosować się do panujących obyczajów: poznać język, kulturę, sposoby zachowania i w końcu metody walki. Każde z nich będzie zmuszone do odkrycia samego siebie - swoich wad i zalet. Świat XIII-wiecznej Francji, choć początkowo nieprzyjazny i niezrozumiały, z czasem stanie się miejscem fascynującym, gdzie wszyscy bohaterowie odnajdą swoje przeznaczenie.&lt;br /&gt;Czytając "Hyperversum" nie sposób pozbyć się odczucia, że jest to książka pisana wyłącznie dla młodzieży. Wskazuje na to pewna naiwność w losach młodych bohaterów - najpierw nieoczekiwane przeniesienie w czasie, później szybkie przystosowanie się do średniowiecznych warunków czy w końcu wręcz błyskawiczna przemiana charakterów. I chociaż przez całą powieść ma się właśnie to wrażenie oraz odczucie, że nie jest to dzieło wyśmienite, tak kończąc ostatnie zdanie pojawia się coś nowego - niedosyt. Przez ponad siedemset stron niesamowicie silnie identyfikujemy się z bohaterami, a koniec ich przygód (przynajmniej w tej pierwszej części) powoduje coś na kształt żalu. Zamykając książkę poprzednie, niezbyt może pozytywne odczucia, zmieniają się w zachwyt. A moment w jakim pozostawia nas pisarka sprawia, że natychmiast chcemy sięgnąć po kolejną część.&lt;br /&gt;"Hyperversum" to wspaniała powieść, w której chyba każdy znajdzie coś dla siebie. Pozostawiając cechy gatunkowe, a więc elementy fantastyczne, historyczne i przygodowe, sama tematyka przyciąga uwagę. W książce Cecylii Randall jest bowiem miejsce na przyjaźń i miłość. To także powieść o przemianach, własnej sile i odwadze, która pojawia się w chwilach kryzysu. Bohaterowie, których nie sposób nie lubić, to także mocny element "Hyperversum". Całość więc tworzy świetną książkę - wciągającą i lekką, którą czyta się niesamowicie szybko. Teraz nie pozostaje nic innego jak oczekiwanie na kolejne, polskie wydania sagi Cecylii Randall!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej krótka zapowiedź "Hyperversum"&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/pDtTTTrQehI/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/pDtTTTrQehI&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/pDtTTTrQehI&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję Wydawnictwu Esprit.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-K-czundmv3w/Tp_2jMKIe-I/AAAAAAAAAY0/TOKVbKtjEdM/s1600/inne_Nivo_393590033_esprit.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-K-czundmv3w/Tp_2jMKIe-I/AAAAAAAAAY0/TOKVbKtjEdM/s1600/inne_Nivo_393590033_esprit.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-477963527404675167?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/477963527404675167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/hyperversum.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/477963527404675167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/477963527404675167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/hyperversum.html' title='Hyperversum'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-K-czundmv3w/Tp_2jMKIe-I/AAAAAAAAAY0/TOKVbKtjEdM/s72-c/inne_Nivo_393590033_esprit.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-3526734466012626328</id><published>2011-10-24T23:46:00.000+02:00</published><updated>2011-10-24T23:46:28.288+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Żmija</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://supernowa.pl/bookz/sup131.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://supernowa.pl/bookz/sup131.jpg" width="201" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Andrzej Sapkowski&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Żmija&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Liczba stron: 240&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 2009&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: superNowa&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Miłośnikom książek, nie tylko fantastycznych, Andrzeja Sapkowskiego nie trzeba przedstawiać. Wybitny polski pisarz, którego saga o Wiedźminie zrobiła furorę w nie tylko w świecie literackim, to pozycja obowiązkowa na liście polskich czytelników. Także późniejsza Trylogia Husycka zebrała liczne i przede wszystkim zasłużone pochwały. Ostatnia z części "Lux Perpetua" wydana została w 2006 roku, a fani ciągle czekali na więcej. To więcej pojawiło się trzy lata później - i wywołało ogromne kontrowersje. Aż po dziś dzień trwają spory oraz gorące wymiany zdań na temat "Żmii". Po dziś dzień Ci, których zauroczył Wiedźmin, przecierają ze zdumienia oczy - czy to na pewno książka Sapkowskiego? TEGO wielkiego Sapkowskiego?&lt;br /&gt;W "Żmii" nie ma barwnych postaci. Nie ma dziwnych stworów, które beztrosko przemierzają świat. Nie ma cudownego Jaskra, niezależnej Yennefer, słodkiej Ciri. Nie ma tutaj miejsca dla wpadającego w kłopoty Reynevana. I nie ma magii. Co zatem zaserwował czytelnikom Andrzej Sapkowski?&lt;br /&gt;Wraz z grupą radzieckich żołnierzy przenosimy się do Afganistanu. Na czoło bohaterów wysuwa się Paweł Lewart, którego korzenie sięgają polskich ziem. Mężczyzna od najmłodszych lat był osobą wyróżniającą się na tle szarych, zajętych codziennymi sprawami ludzi. Otóż posiadał pewne paranormalne zdolności - wyczuwał wszelkie nieszczęścia, potrafił poznać losy bliskich (bądź i nie) mu ludzi. Jednak umiejętność ta szybko stała się jego przekleństwem. Mentalność społeczeństwa będąca pod panowaniem rosyjskich władz, nie pozwalała na podobne "wybryki". Lewart stał się więc obiektem dziwnym, który należało poddać badaniom. Kiedy w końcu znalazł się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie doświadczył irracjonalnych metod leczenia, nauczył się ukrywać swoją przypadłość. Uśpiona na wiele lat, budzi się, gdy znajduje miejsce w wojsku. W Afganistanie, gdzie na każdym rogu czyhała śmierć, jego intuicja niejednokrotnie ratowała życie nie tylko Pawła, ale i jego towarzyszy. Jednak kiedy na drodze mężczyzny pojawia się złota żmija o hipnotyzującym wzroku, Lewar odkrywa nowe możliwości swojej przypadłości...&lt;br /&gt;Na kartach niewielkiej powieści Andrzeja Sapkowskiego pojawia się Afganistan widziany z czterech czasowych perspektyw. Poznajemy więc losy kraju, który wielokrotnie stał się miejscem krwawych walk. Walk, które rozpoczęły się w sposób niezrozumiały, tak jak niezrozumiałe były ich przyczyny. Jest więc tutaj wzmianka o Afganistanie z początku naszej ery, z lat 80. XIX wieku, z roku 1989 kiedy to dzieje się właściwa akcja utworu oraz z czasów nam współczesnych, a więc z roku 2009, kiedy do Afganistanu trafiają polscy żołnierze.&lt;br /&gt;Sapkowski stworzył więc książkę realistyczną, gdzie dodatkowo pojawiają się elementy świata fantastycznego. Biorąc pod uwagę wcześniejszą twórczość pisarza, magii jest tu jednak jak na lekarstwo. Tajemnicza żmija i jej funkcja to tylko drobna część całej powieści, a zarazem całość tego fantastycznego wątku. Co jest więc przedmiotem rozważań w "Żmii"?&lt;br /&gt;Cóż, autor pokusił się o opis życia żołnierzy w kraju ogarniętym chaosem. Pokazuje ludzi, którzy tak naprawdę z wojną nie mają nic wspólnego - każdy z nich ma przecież swoje życie, które zostawił w odległej Rosji. Niektórzy znajdują się tu wbrew własnej woli, zesłani przez "najwyższą" władzę. Są to też ludzie, którzy chcą żyć, a wojna pozbawia ich możliwości normalnej egzystencji, popycha w nałóg i prostackie zachowanie, które są jednak jedyną szansą na przetrwanie. Sapkowski pokusił się więc na pewną dydaktyczność swej książki, a to element chyba nowy w jego twórczości.&lt;br /&gt;Jak więc oceniać "Żmiję"? Myślę, że większość negatywnych o niej opinii spowodowana jest wielkimi oczekiwaniami. Po znakomitych seriach, przyszedł czas na książkę jakże odmienną. Fakt oczekiwania, również negatywnie wpłynął na jej odbiór przez pierwszych czytelników. Jednakże "Żmija" nie jest dziełem beznadziejnym. Jest inna, a to co inne często jest nierozumiane i spychane za margines. Andrzej Sapkowski udowadnia jednak, że jest pisarzem wszechstronnym, który potrafi zbudować powieść na wątkach realistycznych, współczesnych czytelnikowi. I chociaż brakuje tutaj charakterystycznej kreacji bohaterów czy znakomitej porcji humoru (chociaż uważam, że fragment, gdzie w Afganistanie pojawiają się polscy żołnierze jest wręcz wyśmienity), to "Żmija" i tak jest dziełem, które powinien poznać każdy miłośnik Sapkowskiego. Nie szufladkujmy pisarzy i pozwólmy im na tworzenie książek, które nie powielają schematu poprzedniczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-3526734466012626328?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/3526734466012626328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/zmija.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3526734466012626328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3526734466012626328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/zmija.html' title='Żmija'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-110861551311948662</id><published>2011-10-20T13:14:00.001+02:00</published><updated>2011-10-20T13:49:32.468+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='romans'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Sekretny język kwiatów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.swiatksiazki.pl/pub/mm/img/220/11059292.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.swiatksiazki.pl/pub/mm/img/220/11059292.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Vanessa Diffenbaugh&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Sekretny język kwiatów&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ilość stron: 399&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Świat Książki&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vanessa Diffenbaugh to kalifornijska pisarka, która swoje książki miała skierować głównie do dzieci i młodzieży. Swoje pierwsze dzieło ukierunkowała właśnie na to grono czytelników. Jednak, jak sama przyznała, była to powieść "bardzo zła". "Sekretny język kwiatów" jest właściwie jej debiutem, utworem, który po trzech rozdziałach stał się książką wyłącznie dla dorosłych.&lt;br /&gt;Victorię poznajemy w dniu jej osiemnastych urodzin. Wiek ten pozwala jej na opuszczenie domu dziecka i rozpoczęcie w pełni samodzielnego życia. Jednak na kartach powieści niejednokrotne wracamy do przeszłości bohaterki. Burzliwe losy dziecka przekazywanego z rąk do rąk, pozwalają na poznanie wszystkich źródeł problemów dorosłej już kobiety.&lt;br /&gt;Victoria to niespokojna dusza, sprzeciwiająca się wszelkim regułom, niesforna i niereformowalna. Każda nowa rodzina to kolejne nieszczęścia, które budzą w dziewczynie coraz większą agresję. Kiedy dostaje ostatnią szansę na adopcję przez właścicielkę winnicy, stara się zrobić wszystko, by pokazać swoją niechęć do wspólnego życia. Elizabeth okazuje się jednak osobą o wielkiej cierpliwości i determinacji. Nieznanymi dotąd Victorii sposobami, krok po kroku gasi w niej buntownicze zapędy. Nie pozwala wyprowadzić się z równowagi, a każdy występek swej podopiecznej traktuje nie tyle z pobłażliwością, co z pełnym zrozumieniem. Niestety, uśpione zło w końcu wychodzi z ukrycia, a Victoria wraca pod dach ośrodka wychowawczego.&lt;br /&gt;Pomimo licznych przeżyć, dziewczyna w żadnym stopniu nie zmienia swego zachowania. Nie wykorzystuje otrzymanej szansy, a start w dorosłe życie przegrywa przez własną głupotę. Wyrzucona z tymczasowego mieszania, błąka się po parkach i zakamarkach miasta, a jej jedynym zajęciem jest poznawanie kwiatów i określanie ich znaczenia. Bo to właśnie jest jedynym talentem Victorii, jedyną jej pozytywną cechą. Już od najmłodszych lat intuicyjnie rozpoznawała język kwiatów, a umiejętność tę udoskonaliła będąc pod opieką Elizabeth. To właśnie ten dar staje się jej ostateczną szansą na lepsze życie. Tylko czy ta buntownicza dziewczyna go wykorzysta? Czy kwiaty pozwolą jej rozpocząć normalne życie? Staną się źródłem sukcesów? I czy w końcu pozwolą na odnalezienie miłości?&lt;br /&gt;"Sekretny język kwiatów" to książka, w którą autorka włożyła sporo pracy. Mając 16 lat odnalazła ona w antykwariacie dzieło Kate Greenway, zagłębiające się w sekretne znaczenia kwiatów. Wiedzę tą poszerzała, studiując rozliczne publikacje w bibliotece, a zdobyte informacje w pełni wykorzystała jako zarys swej pierwszej powieści. Vanessa Diffenbaugh wykorzystuje na kartach powieści także życiowe doświadczenie w pracy z dziećmi sprawiającymi problemy wychowawcze czy młodzieżą żyjącą na ulicy. Pierwowzorów Victorii należy więc upatrywać w realnym świecie, przez co "Sekretny język kwiatów" zawiera w sobie problematykę społeczną.&lt;br /&gt;Prawda jest jednak taka, że Victoria jest bohaterką, której nie da się polubić. Jej upór, niechęć do zmian i rozliczenia z własnym zachowaniem, drażnią praktycznie na każdej stronie. Zachowanie dziewczyny staje się w końcu schematyczne i łatwe do przewidzenia. Ucieczka przez odpowiedzialnością, zabawa ludzkimi uczuciami i jej ciągłe kłamstwa, sprawiają, że "Sekretny język kwiatów" staje się książką niezwykle ciężką w odbiorze. Cóż może zatem przyciągać, skoro bohaterka wzbudza negatywne emocje?&lt;br /&gt;Vanessa Diffenbaugh popełniła książkę bardzo przeciętną. Sam pomysł może zły nie jest, brakuje jednak elementów, która sprawiają, że chce się poznać dalsze losy bohaterów. Pomimo licznych powrotów do zdarzeń z życia Victorii, brakuje tu głębszej analizy jej psychiki. Nie rozumiejąc motywacji bohaterki, nie rozumiemy jej pomysłu na życie. A skoro Victoria to trudny charakter, to aż się prosi by dokonać jej psychologicznego portretu. Bez tego elementu książka staje się więc pozycją&amp;nbsp;ciężkostrawną, której nie mogę polecić jako lekturę na jesienne wieczory.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-110861551311948662?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/110861551311948662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/sekretny-jezyk-kwiatow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/110861551311948662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/110861551311948662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/sekretny-jezyk-kwiatow.html' title='Sekretny język kwiatów'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-1927146289176420358</id><published>2011-10-18T10:38:00.001+02:00</published><updated>2011-10-18T10:40:14.366+02:00</updated><title type='text'>Skromny stos</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-M5fEAspurwk/Tp05333gtXI/AAAAAAAAAYQ/6SDIWaS39No/s1600/Zdj%25C4%2599cie0246.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-M5fEAspurwk/Tp05333gtXI/AAAAAAAAAYQ/6SDIWaS39No/s320/Zdj%25C4%2599cie0246.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Skromny stos, który i tak uzupełnia pokaźne grono książek do przeczytania (w tym ponad 50 pozycji lekturowych), prezentuje się następująco:&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Dziewczyna w czerwonej pelerynie,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Kilka dni z życia Alice,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Misja Ambasadora &lt;/i&gt;(nareszcie!)&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Dziewczyna płaszczka i inne nienaturalne atrakcje.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Tak więc pozostaje tylko ułożyć się wygodnie pod ciepłym kocem i zabrać za czytanie:)&lt;br /&gt;... ale niestety nie ma tak dobrze i pozostaje nic innego jak czytanie w zimnym autobusie czy ukradkiem podczas "interesujących" wykładów.&lt;br /&gt;W najbliższym czasie ukażą się też dwie recenzje: &lt;i&gt;Sekretnego języka kwiatów &lt;/i&gt;i &lt;i&gt;Żmii. &lt;/i&gt;Mam nadzieję, że do końca tygodnia uporam się z zaległościami.&lt;br /&gt;Trzymajcie się ciepło !&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-1927146289176420358?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/1927146289176420358/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/skromny-stos.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1927146289176420358'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1927146289176420358'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/skromny-stos.html' title='Skromny stos'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-M5fEAspurwk/Tp05333gtXI/AAAAAAAAAYQ/6SDIWaS39No/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0246.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4377097444162397592</id><published>2011-10-14T12:59:00.000+02:00</published><updated>2011-10-14T13:02:50.386+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Miasto Śniących Książek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/48000/48509/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/48000/48509/352x500.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Walter Moers&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Miasto Śniących Książek&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ilość stron: 464&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Data wydania: 2006&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Dolnośląskie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka o książkach, świat, w którym słowo pisane jest priorytetem to chyba marzenie każdego prawdziwego czytelnika. Czyż nie lepsze byłoby życie, gdyby każdy człowiek swój sens istnienia widział w literaturze? Walter Moers odgaduje nasze marzenia. Kreuje rzeczywistość, gdzie uginające się półki są symbolem pasji i intelektu. Gdzie każdy jest humanistą i każdy nie wyobraża sobie dnia bez szelestu zadrukowanych stron.&lt;br /&gt;Walter Moers, nasz sąsiad zza zachodniej granicy, to człowiek niezwykle wszechstronny. Autor komiksów, malarz, scenarzysta i wreszcie pisarz, który swe książki kieruje zarówno do młodszego jak i starszego odbiorcy. Jego seria o Camonii zyskała setki (jak nie więcej) fanów. "Miasto Śniących Książek" jest trzecią częścią opowiadającą o tym fantastycznym świecie. Wśród polskich czytelników cieszy się ona ogromną popularnością i takąż samą liczbą pozytywnych recenzji. Cóż - nie pozostało mi nic innego jak zapoznanie się z tym opasłym tomiszczem.&lt;br /&gt;Hildegunst Rzeźbiarz Mitów to młody, bo zaledwie siedemdziesięciosiedmioletni smok, którego przeznaczeniem (jak każdego przedstawiciela jego gatunku) jest poezja. Od najmłodszych lat przygotowywany do pełnienia funkcji poety, oddany pod opiekę przewodnika i wuja zarazem - Dancelota, zmaga się nie tylko z arkanami pisarskiej sztuki, ale i &amp;nbsp;niemożnością przelania swych myśli na papier. Niestety, nie jest mu dane dokończyć nauki - jego duchowy ojciec umiera, pozostawiając mu tajemniczy rękopis. Kilkustronicowe opowiadanie zostało przesłane do Dancelota przez anonimowego autora. Oczywiście, nie było nic dziwnego w tym, że do Twierdzy Smoków zwracają się przeróżni pisarze - miasto to bowiem cieszy się opinią niejakiej wyroczni, autorytetu w zakresie pisarstwa. Jednakże ów nieznany rękopis jest wyjątkowy - każdy, kto go przeczyta przeżywa całą paletę emocji jaka tylko dostępna jest na świecie. Płacz i śmiech mieszają się, a ostatnie zdanie pozostawai czytelnika w stanie niedosytu i otępienia. I nawet najlepszy pisarz staje się nikim przy ogromie talentu nieznanego autora rękopisu.&amp;nbsp;Dancelot w całej swej mądrości poleca pisarzowi udanie się do Księgogrodu i wydanie tam swojego dzieła. Niestety od tej pory słuch o niezwykłym autorze zanika...&lt;br /&gt;Załamany śmiercią opiekuna oraz zafascynowany tajemniczym tekstem Hildegunst postanawia odnaleźć jego twórcę. Wyrusza więc w daleką podróż, która przyniesie nie tylko rozwiązanie zagadki, ale i wiele cierpienia, strachu i niedowierzania.&lt;br /&gt;"Miasto Śniących Książek" to dzieło, w którym literatura jest najważniejsza. Całe życie mieszkańców tej niezwykłej krainy, obraza się wokół słów, zdań, kropek i przecinków. Księgogród to raj dla każdego czytelnika. Liczne antykwariaty, &amp;nbsp;gdzie przy odrobinie szczęścia można znaleźć literackie perełki, zaciszne kawiarnie, gdzie przy aromacie rozmaitych trunków można oddać się lekturze czy wysłuchać deklamacji najnowszych dzieł. To miejsce, gdzie można poznać sławnych pisarzy, odnaleźć twórczą wenę, czy w końcu odnieść życiowy sukces. Jednak ta zewnętrzna warstwa wydawałoby się idealnego świata, to tylko przykrywka dla tajemniczych i nie do końca legalnych interesów. Pod powierzchnią książkowego raju, kryje się rzeczywistość znacznie bardziej odrażająca, a legendarne podmiejskie labirynty, kryją nie tylko pozycje ze Złotej Listy.&lt;br /&gt;Hildegunst musi pokonać wiele przeciwności. Poszukując zagadkowego pisarza, dochodzi do głosu jego brak doświadczenia, naiwność i wiara, że świat to wspaniałe miejsce. Popadając w coraz poważniejsze kłopoty musi zadbać nie tylko o swoje życie, ale także o tych, którzy udzielili mu pomocy. Musi też sprawić, by Księgogród mógł dalej istnieć, a książki nadal nadawały sens istnienia każdej, nawet tej najmniejszej, istocie.&lt;br /&gt;"Miasto Śniących Książek" to niewątpliwie dzieło, które urzeka kreacją przedstawionego świata. Nie brakuje tu książek z historią, dzieł tajemniczych i niebezpiecznych. Nie brak tu także niezwykłych postaci, na czele z wyśmienitymi Buchlingami. Moers zadbał nie tylko o atrakcje związane z samym tekstem, ale i z oprawą graficzną. Wspaniałe ilustracje pozwalają naszej wyobraźni zwolnić obroty i odciążyć od nadmiaru fantastycznych przedmiotów.&lt;br /&gt;Czytając jednak "Miasto..." nie można pozbyć się wrażenia, że książka kierowana jest do młodego czytelnika. Pierwszoosobowa narracja, prosty język i częściowo pouczająca warstwa dzieła, czasami nieco drażnią. I chociaż Moers wykazał się niezwykłą wyobraźnią oraz plastycznością słowa, to książka pozostawia jednak pewien niedosyt. Jednakże Hildegunst i jego przygody, to kawał dobrej literatury, a przedstawiony przez pisarza świat poznać musi każdy miłośnik czytania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4377097444162397592?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4377097444162397592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/miasto-sniacych-ksiazek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4377097444162397592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4377097444162397592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/miasto-sniacych-ksiazek.html' title='Miasto Śniących Książek'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2390125111876227001</id><published>2011-10-12T12:30:00.001+02:00</published><updated>2011-10-12T12:31:32.064+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Anna In w grobowcach świata</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.znak.com.pl/files/covers/card/1700.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.znak.com.pl/files/covers/card/1700.jpg" width="206" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Olga Tokarczuk&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Anna In w grobowcach świata&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ilość stron: 222&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 2006&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Znak&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Olga Tokarczuk to jedna z najbardziej znanych i cenionych polskich pisarek. Laureatka nagrody Nike, zadebiutowała w 1979 roku. Dzisiaj, mieszkając w Sudetach, oddaje się pisarstwu. Na Uniwersytecie Jagiellońskim prowadzi zajęcia prozatorskie, a studenci polonistyki zmagają się z "Prawiekiem i innymi czasami" jako lekturą obowiązkową.&lt;br /&gt;"Anna In w grobowcach świata" to efekt projektu Mity, międzynarodowej akcji, która właściwie przeszła bez większego echa. Jednak niezbyt obszerne dzieło Tokarczuk weszło na stałe do pozycji obowiązkowych w polskiej literaturze.&lt;br /&gt;Pisarka do napisania tej książki, sięgnęła do mitów sumeryjskich, właściwie nieznanych większemu gronu odbiorców. Inanna to bogini wojny i miłości. Tokarczuk wykorzystuje jej historię i umiejscawia w świecie, noszącym znamiona realnego. Absurdalny, gdzie windy przemieszczają się w każdym kierunki, drapacze chmur są mieszkaniem bogów, a walizka ma własną osobowość, staje się osnową dla wydarzeń opisanych w mitologii.&lt;br /&gt;Inanna oraz jej pomocnica Nina, rozpoczynają podróż do jej siostry - bogini podziemi. Bliźniaczki, o których losie zadecydowała kolejność narodzin, to osobowości silne, ale zupełnie od siebie odmienne. Niewątpliwie na ich życie wpłynęło otoczenie. Inanna stała się boginią niezwykle aktywną, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Jej siostra z kolei jest uosobieniem zła i niesprawiedliwości. Nie ma ona też litości dla swej krewnej - skazuje ją na śmierć. Śmierć, która ma być odwetem za wyznaczony los.&lt;br /&gt;W tym momencie narrację przejmuje Nina. Czekając na swoją panią przez trzy dni, w końcu musi udać się z prośbą o pomoc do najwyższych ojców. Kobieta, wykonując swoją misję, demaskuje nie tylko fałszywą naturę bogów, ale też zapoznaje się z dziejami świata oraz poznaje opinie, jakie krążą na temat chwalonej niegdyś Inanny.&lt;br /&gt;Olga Tokarczuk wykorzystując sumeryjski mit, porusza sprawę przyjaźni i miłości, sprawiedliwości i zakłamania świata. Dotąd pewna siebie i swoich przyjaciół Inanna, musi pogodzić się z faktem, że dla innych jest tylko interesem. Sama bogini okazuje się "niesforną" istotą, która wykorzystuje swoich przyjaciół, męczy ich swoją osobą. Także ojcowie, dotąd obawiający się wyrażać &amp;nbsp;swoje opinie, po śmierci swej córki bez zahamowań wyrażają niepochlebne słowa. Wszystko to rysuje niezwykle zaplątaną sieć nieszczerych relacji i uczuć. Zmuszona do wyboru Inanna, bez wahania poświęca tych, których niegdyś zapewniała o swej miłości i przywiązaniu...&lt;br /&gt;"Anna In w grobowcach świata" to książka, która może się podobać. Szybka akcja, pradawne wątki połączone z obrazem współczesnego świata i barwni bohaterowie - to sposób na udane dzieło. Czyta się je także niezwykle szybko, na co wpływ ma niewątpliwie mały format i niewielka liczba stron.&lt;br /&gt;Jednakże ja mam co do niej mieszane uczucia. Oczywiście, "Anna In..." to książka posiadająca własny styl, perfekcyjna pod względem językowym. Nie przekonuje mnie jednak sama historia. Męczy też niby-filozoficzna wymowa, która tak naprawdę nie jest niczym nowym. Nie sposób oczywiście odmówić Oldze Tokarczuk ogromu pracy, jaki włożyła w swoją książkę. Zagłębienie się w niepoznaną do końca mitologię wymagało sporo wysiłku, który niewątpliwie należy docenić;&lt;br /&gt;"Anna In w grobowcach świata" jest więc chyba książką dla miłośników tematyki oraz fanów twórczości samej autorki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2390125111876227001?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2390125111876227001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/autor-olga-tokarczuk-tytu-anna-in-w.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2390125111876227001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2390125111876227001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/autor-olga-tokarczuk-tytu-anna-in-w.html' title='Anna In w grobowcach świata'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2057173747406681288</id><published>2011-10-07T11:22:00.001+02:00</published><updated>2011-10-07T11:24:27.767+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Traktat o łuskaniu fasoli</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i.wpimg.pl/r,id,d14xNzA7dV5odHRwOi8vZ2V0LTIud3BhcGkud3AucGwvJTNGYSUzRDY1NDk1NjkzJTI2ZiUzRDAwLzAwL0ZDLzAwMDBGQzE0X29yaWdpbmFsXzI0NEZDNjBBMkI2NDdBMzMuanBnO3FeMC45O3ReanBnO3Nea3NpYXpraTtmdF4x.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://i.wpimg.pl/r,id,d14xNzA7dV5odHRwOi8vZ2V0LTIud3BhcGkud3AucGwvJTNGYSUzRDY1NDk1NjkzJTI2ZiUzRDAwLzAwL0ZDLzAwMDBGQzE0X29yaWdpbmFsXzI0NEZDNjBBMkI2NDdBMzMuanBnO3FeMC45O3ReanBnO3Nea3NpYXpraTtmdF4x.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Wiesław Myśliwski&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Traktat o łuskaniu fasoli&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Data wydania: 2006&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ilość stron: 400&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Znak&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są książki, po które nie sposób sięgnąć bez zachęty ze strony innych czytelników. Początkowo odstraszają nas ich objętość, pierwsze nudne strony, mało zachęcająca szata graficzna czy po prostu nieznajomość autora. "Traktat o łuskaniu fasoli" był właśnie dla mnie taką książką. Co mnie do niej zniechęcało? Jako, że grubość mi nie straszna, to wpływ na mój sceptyczny do niej stosunek, miał przede wszystkim jej początek. Jednak tak zachwalane dzieło musi przecież wciągnąć, zainteresować...&lt;br /&gt;Wiesław Myśliwski to pisarz, który w swojej twórczości porusza tematykę z życia wziętą, osadzoną w tradycyjnym środowisku. Dotyka problematyki moralnej, odwiecznych praw o człowieku i o życiu. Dwukrotnie przyznano mu nagrodę Nike - za "Widnokrąg" oraz właśnie za &amp;nbsp;"Traktat o łuskaniu fasoli". Dodatkowo książka ta zebrała Nagrodę Literacką Gdynia, doceniona została przez TV Kultura czy miesięcznik "Odra". Wszystko to więc składa się na wspaniałe dzieło literatury polskiej.&lt;br /&gt;Za słownikiem terminów literackich, traktat to rodzaj rozprawy na temat najważniejszych problemów z danej dziedziny wiedzy lub życia społecznego, politycznego. Książka Myśliwskiego po części nim jest. Autor ubiera ją w formę monologu skierowanego do tajemniczego podróżnego, który nie zdradza właściwe niczego ze swego życia. Główny bohater, doświadczony życiem, przygnieciony wiekiem, zajmuje się domkami wczasowymi położonymi nad jeziorem. Po sezonie pełni rolę stróża, sumiennie wywiązującego się ze swoich obowiązków. Zna praktycznie każdego właściciela, a przez dokładną obserwację, poznaje ich problemy, przyzwyczajenia czy charakter w ogóle. Kiedy w jego domu zjawia się wspomniany podróżny, bohater jest zaskoczony jego pytaniem. Chce on mianowicie kupić fasolę. Od lat nikt takiej prośby nie wysunął. Jednakże dozorca przychodzi mu z pomocą, oferuje fasolę, którą muszą razem obrać. Tak zaczyna się właściwa treść "Traktatu...". Kolejne ziarna fasoli niosą nowy wątek, nowe historie i postacie. Monolog nabiera siły.&lt;br /&gt;Bohater opowiada o całym swoim życiu. Jego opowieść, nie pozbawiona narracyjnego chaosu, pochodzi z naturalnej potrzeby zwierzenia osobie całkowicie nam obcej. Nie ingerując zbytnio w tok przemowy, zmusza ona niejako swoim milczeniem do dalszego ciągu. I choć często pojawiają się wspomnienia właściwie nie mające większego znaczenia, jak na przykład wątek o zakupie kapelusza, to połączone razem kreują coś na kształt spowiedzi. Bohater bez wahania porusza sprawy miej lub bardziej intymne, nie boi się nazywać swoich uczuć czy emocji. Jego monolog jest niezwykle szczery, pozbawiony dozy nierealności czy przechwalania się.&lt;br /&gt;Wiesław Myśliwski wykreował postać bogatą w doświadczenia. Ciężkie czasy wojny i okresu tuż po niej, sprawiają, że bohater musiał zmagać się z wieloma przeciwnościami. Cudem ocalały, podjął naukę w rygorystycznej szkole, noszącej wiele znamion chorego systemu, uczył się gry na saksofonie, która to umiejętność w znacznym stopniu wpłynęła na jego dalsze losy. W jego opowieści pojawiają się też wspomnienia pierwszej miłości, trudu pracy, wątki rodzinne. "Traktat o łuskaniu fasoli" jest więc powieścią wieloaspektową, realna i pełną bliskiej nam tematyki.&lt;br /&gt;Książka Myśliwskiego na pewno nie jest dziełem lekkim, nie jest też łatwa w odbiorze. Czytelnik sam musi ułożyć poszczególne wydarzenia, musi też samodzielnie wyciągnąć płynące z nich wnioski. "Traktat..." wymaga od odbiorcy pełnego skupienia, a poruszana tematyka nie niesie ze sobą funkcji rozrywkowej. Dla miłośników podobnej tematyki będzie to więc książka wyśmienita. Dla tych stojących po przeciwnej stronie barykady, stanie się męczarnią, w której nie zobaczą większego sensu.&lt;br /&gt;Osobiście, choć doceniam książki trudne i poważne, nie będę wygłaszać peanów na cześć "Traktatu o łuskaniu fasoli". To, że w ogóle dokończyłam tę książkę, zawdzięczam własnemu uporowi (a to coś nowego) i chęcią sprawdzenia do ostatniej strony, jakim dziełem obdarzył literaturę Wiesław Myśliwski. Przyznam szczerze, że męczyłam się każdym zdaniem.&lt;br /&gt;Podsumowując. Nie umiałabym nikomu polecić tej książki. Nie potrafiłabym też do niej zniechęcić. Chyba każdy sam musi przekonać się, czy jest to dzieło wartościowe. I z takim przesłaniem was zostawiam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2057173747406681288?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2057173747406681288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/traktat-o-uskaniu-fasoli.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2057173747406681288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2057173747406681288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/10/traktat-o-uskaniu-fasoli.html' title='Traktat o łuskaniu fasoli'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4438689735007394932</id><published>2011-09-29T16:21:00.001+02:00</published><updated>2011-09-29T16:22:22.160+02:00</updated><title type='text'>Stosik plus rozterek garść</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7hNT0QMTGvo/ToR4f_D_OEI/AAAAAAAAAXg/BFai3HF5ck4/s1600/Zdj%25C4%2599cie0245.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-7hNT0QMTGvo/ToR4f_D_OEI/AAAAAAAAAXg/BFai3HF5ck4/s320/Zdj%25C4%2599cie0245.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Praktyki dobiegają końca, a zatem pora zabrać się za czytanie. Biblioteka była w tym miesiącu dosyć hojna (a rok akademicki przyniesie jeszcze zdobycze z uniwersyteckich zasobów) co widać na załączonym zdjęciu. Stos zawiera wszystko co potrzeba: dawno oczekiwane pozycje i nowości. Co więc przyniosłam?&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Andrzej Sapkowski - Żmija.&lt;/b&gt; Muszę sama przekonać się, co z tą książką jest nie tak.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Olga Tokarczuk - Anna in w grobowcach świata&lt;/b&gt;. Na mojej uczelni szykuje się spotkanie z autorką, muszę więc poznać ją lepiej.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jacek Piekara - Płomień i krzyż&lt;/b&gt;. Nareszcie poznam sławnego już Mordimera Madderdina!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Vanessa Diffenbaugh&lt;/b&gt; - Sekretny język kwiatów. Nowość, która ostatnio dosyć często przewija się na blogach.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Mario Vargas Llosa&lt;/b&gt; - Ciotka Julia i skryba. Świetna okładka i nazwisko autora - takiej książki nie zostawia się w bibliotece!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Orhan Pamuk&lt;/b&gt; - Nowe życie. Moje pierwsze spotkanie z tym znanym przecież pisarzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście na półce kurzą się jeszcze &lt;i&gt;Miasto śniących książek&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Kafka nad morzem &lt;/i&gt;oraz kilkanaście stron &lt;i&gt;Traktatu o łuskaniu fasoli&lt;/i&gt;&amp;nbsp;- one więc będą chyba miały pierwszeństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poprzednim poście wspominałam o zmianach. Myślałam o zmianie wyglądu jednak koncepcja to ciągle tylko lekki zarys. Nie mogę więc na razie podać szczegółów.&lt;br /&gt;Kolejna odmiana miałaby na celu poprawienie atrakcyjności bloga. Oczywiście, prowadzę go dla siebie. Są bowiem książki, które chce zapamiętać na dłużej a recenzowanie pomaga mi na odgrzebanie ich ze stosu tych mniej ciekawych. Jednak drugim najważniejszym zadaniem &lt;i&gt;Strony po stronie&lt;/i&gt;&amp;nbsp;miało być zachęcanie (bądź zniechęcanie w przypadku "gniotów") do czytania. Nie ukrywam, że chciałabym aby moje opinie stały się jakimś drogowskazem dla poszukujących ciekawej lektury. Nie ukrywam też, że czytanie i pisanie o książkach to pasja, którą chciałabym przekształcić w pracę. Wiem, że do tego daleka droga (o ile jakaś ścieżka pojawi się pod moimi stopami), ale szlifowanie umiejętności jest priorytetem. Co za tym idzie, chcę aby blog jak i moja osoba, nabrała wiatru w żagle. Zdaję sobie sprawę z tego, że jednym z powodów niskiej "popularności" &lt;i&gt;Strony po stronie&lt;/i&gt;&amp;nbsp;jest brak recenzji nowo wydanych książek. Dopóki jednak jestem niepracującą studentką, to nie mam szans na takie pozycje na blogu. Jest to więc jeden z powodów, dla którego ciągle waham się nad rozpoczynaniem współpracy z wydawnictwami czy portalami.&lt;br /&gt;Do tej pory nie chciałam sama podejmować jakichś negocjacji. Wiem, że współpraca taka jest różnie postrzegana - wiele osób uważa ją za czyhanie na darmowe egzemplarze. Kilka miesięcy temu rozgorzały na blogach dyskusje właśnie na ten temat, wiele blogerów zrezygnowało z jakiegokolwiek pisania na zlecenie. Jak w każdej kwestii, tak i tutaj są plusy i minusy. Wymaga to wiele samodyscypliny oraz oczywiście warsztatu... Cóż - ostateczna decyzja jeszcze przede mną.&lt;br /&gt;Oczywiście &lt;i&gt;Strona po stronie &lt;/i&gt;wymaga przede wszystkim zaangażowania autorki. I tutaj mam nadzieję, że w końcu wezmę się w garść, przestanę marnować czas na nieistotne sprawy i częściej sięgnę po książkę!&lt;br /&gt;Tego sobie życzę na tej, mam nadzieję, nowej drodze bloga :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4438689735007394932?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4438689735007394932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/09/stosik-plus-rozterek-garsc.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4438689735007394932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4438689735007394932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/09/stosik-plus-rozterek-garsc.html' title='Stosik plus rozterek garść'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7hNT0QMTGvo/ToR4f_D_OEI/AAAAAAAAAXg/BFai3HF5ck4/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0245.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-7469578494800278278</id><published>2011-09-13T15:19:00.000+02:00</published><updated>2011-09-13T15:19:09.179+02:00</updated><title type='text'>Przerywnik</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nMVHuYCM3YI/Tm9W4Hk7ALI/AAAAAAAAAW8/sGmiWngzZ0o/s1600/ksi%25C4%2599ga.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-nMVHuYCM3YI/Tm9W4Hk7ALI/AAAAAAAAAW8/sGmiWngzZ0o/s320/ksi%25C4%2599ga.JPG" width="255" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Postanwiłam napisać mały komunikat dla tych nielicznych osób odwiedzających Stronę po stronie.&lt;br /&gt;Mianowicie w poniedziałek 12 września rozpoczęłam, już znienawidzone przeze mnie, praktyki. Masa papierkowej roboty i ogólnie "nie ogarnianie" dzisiejszej młodzieży niosą za sobą brak czasu na czytanie (nie wspominając już o innych sprawach).&lt;br /&gt;Może do końca września ukaże się recenzja "Traktatu o łuskaniu fasoli" Myśliwskiego - zostało mi bowiem ponad 50 stron więc może w weekend uda mi się ją zakończyć.&lt;br /&gt;Od października ruszam na nowo z pełną energią. Mam również pewne plany co do mojego funkcjonowania w książkowym świecie.&lt;br /&gt;Oby tylko praktyki mnie nie zabiły!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech moc będzie z Wami! i ze mną też ! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-7469578494800278278?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/7469578494800278278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/09/przerywnik.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7469578494800278278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7469578494800278278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/09/przerywnik.html' title='Przerywnik'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nMVHuYCM3YI/Tm9W4Hk7ALI/AAAAAAAAAW8/sGmiWngzZ0o/s72-c/ksi%25C4%2599ga.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-9015322292021122421</id><published>2011-09-09T10:59:00.000+02:00</published><updated>2011-09-09T10:59:23.546+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Marina</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.muzaklub.com/galerie/m/marina-carlos-ruiz-zafon_2625.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.muzaklub.com/galerie/m/marina-carlos-ruiz-zafon_2625.jpg" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Carlos Ruiz Zafon&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Marina&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 2009&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Liczba stron: 304&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Muza&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Tego autora nie trzeba nikomu przedstawiać. Sława, którą zdobył "Cień wiatru" niezmiennie towarzyszy Zafonowi i sprawia, że po jego książki sięgają miliony czytelników. Początkowo jego twórczość skierowana była do młodzieży - "Książę mgły" rozpoczął serię czterech książek dla młodego odbiorcy. Do tego grona należy właśnie "Marina".&lt;br /&gt;Autor nadał "Marinie" specjalne miejsce w swojej twórczości. Dla niego to książką najważniejsza, z którą wiążą się liczne wspomnienia. Wyczuwa się to także podczas czytania. Nie ma bowiem w niej tego, &amp;nbsp;charakterystycznego dla Zafona, napięcia i niepokoju. Staje się więc ona wyjątkowa również dla czytelnika.&lt;br /&gt;Akcja "Mariny" przenosi nas w lata osiemdziesiąte XX wieku. Zafon po raz kolejny na miejsce wydarzeń wybiera Barcelonę. Jest to jednak część miasta, z której na każdym kroku wypływa tajemnica. Oscar uczy się w szkole prowadzonej przez księży, która w zasadzie nie pozwala uczniom na żadne akty samodzielności. Chłopiec, nie patrząc na możliwe konsekwencje, z uporem próbuje rozluźnić krępujące go więzy. Tak więc, przy każdej możliwej sposobności, wymyka się zza szkolnych murów i zagłębia się w historię upadającej secesyjnej części miasta. Na jednej z eskapad piękna muzyka doprowadza go do zniszczonego i mrocznego pałacu. Tam właśnie poznaje Marinę i jej ojca Germana. Przypadkowe spotkanie owocuje nie tylko przyjaźnią, ale jest też pierwszym krokiem do uwikłania w zagadkowe wydarzenia zapomnianej Barcelony.&lt;br /&gt;Oskar i Marina tworzą parę dla której nie ma rzeczy niemożliwych, a każda tajemnica musi zostać rozwiązana. Tak właśnie dzieje się w przypadku nieznanej czarnej damy, pojawiającej się na cmentarzu Sarria każdego miesiąca. Kobieta odwiedza bezimienny grób, a jej sposób bycia nosi znamiona odległej przeszłości. Zaintrygowani Oskar i Marina postanawiają poznać jej historię, nie wiedząc że sekrety sprzed lat całkowicie opanują ich życie.&lt;br /&gt;"Marina" to książka poruszająca wiele wątków. Przyjaźń i miłość, a także walka z chorobą to tylko niektóre z nich. Zafon wprowadza też temat niezwykle kontrowersyjny - deformację ludzkiego ciała i jego przemijalność. Karty powieści będą próbą udowodnienia, że nie można pokonać naturę, a każda tego próba niesie tragiczne skutki.&lt;br /&gt;Autor kreuje niezwykły świat. Bohaterowie, uwikłani w mrok reliktów dawnej świetności, stopniowo poznają ich przeszłość. Miejsca opisane na kartach "Mariny" to wspaniała uczta dla wyobraźni. Skrywane w ich murach tajemnice przyciągają a utracone piękno nie pozwala na obojętność. Także kreacja postaci i ich historie to potwierdzenie kunsztu pisarza. Każdemu bohaterowi mogłaby zostać poświęcona oddzielna książka, która byłaby wyśmienitą ucztą dla czytelnika.&lt;br /&gt;"Marina" jest więc książką wyjątkową. Nie tak rozległa jak "Cień wiatru" czy "Gra anioła", może bardziej przewidywalna, ale ciągle magiczna. Opisane wydarzenia, budowanie napięcia, nierozwikłane zagadki - wszystko to zapewnia godziny wspaniałej rozrywki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-9015322292021122421?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/9015322292021122421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/09/marina.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/9015322292021122421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/9015322292021122421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/09/marina.html' title='Marina'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-7680635428481991416</id><published>2011-08-31T16:54:00.004+02:00</published><updated>2011-08-31T17:02:04.972+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='romans'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Rubinowe czółenka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.proszynski.pl/images/media/products//rubinoweczolenka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.proszynski.pl/images/media/products//rubinoweczolenka.jpg" width="208" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Joanne Harris pojawiła się w czytelniczym świecie w 1989 roku. Jej pierwsza książka "Nasienie zła" nie odniosła jednak wielkiego sukcesu. Na szczęście pisarka nie porzuciła pióra i dzielnie tworzyła kolejne powieści. Ma charakterystyczny styl: magia kolorów, zapachów i smaków. "Czekolada" podbiła wiele serc - jej filmowa adaptacja również cieszyła się wielkim zainteresowaniem. Po ośmiu latach od wydania pierwszej części przygód Vianne i Anouk, przyszła pora na kontynuację.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;"Czekolada" przynosi zakończenie, które można rozwinąć na kilka sposobów. Vianne opuszcza Lansqu&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 20px;"&gt;enet będąc w ciąży. "Rubinowe czółenka" swoją akcję rozpoczynają w Paryżu. Bohaterka i jej dwie córki żyją pod zmienionym nazwiskiem, próbując wpasować się w tłum. Bohaterka prowadzi mały sklepik, który nie cieszy się wielkim zainteresowaniem. Vianne postanawia bowiem nie korzystać ze swojego daru - w jej nowym świecie nie ma miejsca na magię. Starając się wieść normalne życie, Vianne traci właściwie swoją tożsamość. Brakuje jej dawnej ekstrawagancji, umiłowania kolorów, lekkiego podejścia do życia. Wynosząc doświadczenie z poprzednich lat, pragnie schronić się w ramach codziennego, szarego życia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 20px;"&gt;Jednak na jej drodze staje tajemnicza Zozie. Vianne widzi w niej dawną siebie. Podobne wrażenie wywiera ona także na Anouk. Kobieta wkrada się w ich życie. Bezinteresownie pomaga Vianne w prowadzeniu sklepu oraz w opiece nad dziećmi. Staje się jej powierniczką i wierną przyjaciółką. Zozie z łatwością przyciąga ludzi, szybko zdobywa zaufanie Anouk powoli zajmując miejsce matki. Oczywiście daje się zauważyć jej magiczna aura, drobne sztuczki i tajemnicze symbole pokrywające przestrzeń chocolaterie. Nikt jednak nie wie kim tak naprawdę jest. Nikt też nie wie jakie ma plany co do Vianne i jej rodziny...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 20px;"&gt;Vianne musi podjąć wiele ważnych decyzji, musi też uporać się z demonami przeszłości oraz wybrać drogę, którą będzie podążać wraz z Anouk i Rosette.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 20px;"&gt;Na kartach powieści pojawiają się wątki i postaci znane z "Czekolady". "Rubinowe czółenka" są więc kontynuacją w pełnym tego słowa znaczeniu - nie da zrozumieć treści bez znajomości poprzedniczki. Joanne Harris stopniowo wyjaśnia też co działo się z Vianne przez te kilka lat oraz to, co spowodowało, że zrezygnowała ona z magii by wieść pozbawione kolorów życie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 20px;"&gt;Narracja w "Rubinowych czółenkach" składa się z trzech części - historię opowiadają bowiem Vianne, Anouk i Zozie. Każda z nich tworzy coś na kształt pamiętnika zdradzającego nie tylko aktualne wydarzenia, ale i uczucia, myśli, a także zdarzenia z przeszłości pozwalające zbudować pełny obraz losów każdej z bohaterek.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 20px;"&gt;"Rubinowe czółenka" są książką nieco odmienną niż "Czekolada". Po pierwsze brakuje tutaj klimatu tej drugiej. Nie ma tutaj miejsca na tą charakterystyczną dla Harris magię, tajemniczość i ciepło. Vianne staje się trochę bezbarwna, dając miejsce na kreację Zozie. Po drugie narracja - szkoda, że przybrała ona formę pierwszoosobową. Co prawda książka zyskuje na różnorodności spojrzenia na daną sytuację, ale z drugiej strony znając myśli każdej z bohaterek, łatwo przewidzieć dalsze wydarzenia. Po trzecie - "Rubinowe czółenka" wplatają nowoczesność. Paryż przytłacza swoją komercją, obłudą, sztucznie wykreowanymi relacjami. Vianne mieszkająca w Lansquenet była bardziej ponadczasowa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 20px;"&gt;Jednak pomimo tych drobnych mankamentów nie sposób oderwać się od "Rubinowych czółenek". Z zapartym tchem śledzi się intrygę Zozie, decyzje Vianne, przemianę Anouk. I choć książka niewątpliwie ustępuje swojej poprzedniczce klimatem, to "Rubinowe czółenka" są pozycją obowiązkową &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 20px;"&gt;dla tych, których oczarowała "Czekolada".&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-7680635428481991416?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/7680635428481991416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/rubinowe-czoenka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7680635428481991416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7680635428481991416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/rubinowe-czoenka.html' title='Rubinowe czółenka'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2054707156362337251</id><published>2011-08-29T17:17:00.000+02:00</published><updated>2011-08-29T17:17:19.825+02:00</updated><title type='text'>Książkowe trailery ?</title><content type='html'>Na początku sierpnia pisałam o "Błękitnookim chłopcu" Joanne Harris. Książka nie przypadła mi do gustu, pewnie dużą rolę w moich odczuciach odegrał sam gatunek. Nie wpłynęło to jednak na moją sympatię dla autorki. Wczoraj (a właściwie już dzisiaj) skończyłam czytać "Rubinowe czółenka" będące dalszym ciągiem losów Vianne i Anouk. O książce napiszę w najbliższym czasie. Ale ! Szukając informacji czy następczyni "Czekolady" doczeka się swojej ekranizacji, znalazłam taki o to film&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/l-R97qxF54g/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/l-R97qxF54g&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/l-R97qxF54g&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Filmowe trailery nie dziwią. W końcu są zapowiedzią całości, jej najlepszymi fragmentami. Jednak czy ich książkowe odpowiedniki mają rację bytu?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Na razie nie cieszą się zbyt wielką popularnością - trzeba przyznać, że zrobienie takiego trailera jest nieco trudniejsze niż filmu. Nie wiadomo też, kto ma się nimi zajmować: autorzy, filmowcy, fani?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Trzeba jednak przyznać, że takie filmowe zapowiedzi książek zachęcają i intrygują. Przynajmniej takie wrażenie sprawia "Błękitnooki chłopiec".&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2054707156362337251?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2054707156362337251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/ksiazkowe-trailery.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2054707156362337251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2054707156362337251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/ksiazkowe-trailery.html' title='Książkowe trailery ?'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2101027876121114345</id><published>2011-08-26T10:23:00.001+02:00</published><updated>2011-08-26T10:45:43.252+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Tam gdzie spadają Anioły</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/23000/23740/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/23000/23740/352x500.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Dorota Terakowska&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Tam gdzie spadają Anioły&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 1999&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Liczba stron: 300&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Literackie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Dorota Terakowska przygodę z pisaniem zaczęła późno. Nie przeszkodziło jej to jednak w wydaniu książek, które zawładnęły polskimi czytelnikami. Nie sposób bowiem było się oderwać od tajemniczej "Samotności bogów" czy magicznej "Córki czarownic". Podobnie "Poczwarka" niosąca w swym smutku światełko nadziei i radości. Twórczość Terakowskiej oscyluje więc w dwóch rejonach: młodzieżowym i tym już dorosłym. "Tam gdzie spadają Anioły" leży jednak pomiędzy.&lt;br /&gt;Ewa ma pięć lat. Jest córką rzeźbiarki i informatyka. Od narodzin nie cieszyła się zainteresowaniem rodziców - każde z nich pochłonięte było przez swoją pasję, a dziecko traktowali prawie jak powietrze. Całe ciepło jakie zaznała pochodziło od babci mieszkającej kilka domów dalej. Ewa więc już od najmłodszych lat uczyła się samodzielności, nie tylko w zabawie ale i w prostych codziennych czynnościach. Starała się też nie przeszkadzać rodzicom w ich pracy. Jednak to ułożone życie zaczyna się zmieniać.&lt;br /&gt;Pewnego dnia Ewa zauważa lecące anioły. Nie zdobywając zainteresowania matki, zajętej tworzeniem piety, dziewczyna samodzielnie rusza za niebiańskimi stworami. Przyglądając się im uważniej, widzi, że gromada to nie tylko białe i piękne anioły, znane jej z malarskich wizerunków. Wśród nich są też czarne postaci - straszne, ale i zarazem piękne. Ewa staje się świadkiem walki obu grup, dobra i zła. Widzi jak Czarny atakuje Białego, jak niszczy jego skrzydła, wyrywa pióra. Widzi jak ten biały upada. Upada sama Ewa - rani ją myśliwska pułapka. Koło dziewczynki upada też piękne białe pióro. Nikt nie wie jednak, że należy ono do jej Anioła Stróża...&lt;br /&gt;Dzień, w którym Ewa zobaczyła walkę aniołów zapoczątkowuje serię pechowych zdarzeń w życiu dziewczynki. Nieszczęścia lgną do małej istotki i towarzyszą jej na każdym kroku. Pozbawiona swego stróża, musi znosić ból i cierpienie, a wyzwolenie przynieść może jej już tylko śmierć.&lt;br /&gt;W tym samym czasie na osiedlu zamieszkanym przez Ewę, pojawia się tajemniczy bezdomny oraz wielki, czarny ptak. Podświadomie rodzice dziewczynki upatrują w nich źródło wszystkich nieszczęść dotykających córkę. Nie wiedzą jednak dlaczego nowi przybysze budzą w nich takie uczucia i co mogą oni mieć wspólnego z ich rodziną.&lt;br /&gt;Historia małej Ewy zawiera też w sobie myśli upadłego Anioła i jego dialogi z Czarnym bratem. Młody i niedoświadczony Biały snuje rozważania na temat dobra i zła, opieki nad ludźmi i boskim planem. "Tam gdzie spadają Anioły" przybiera więc filozoficzny odcień. Prawdy religijne nabierają nowego znaczenia, stają się bliższe, bardziej logiczne.&lt;br /&gt;Książka Terakowskiej nazywana jest baśnią. Oczywiście nie można ściśle przyporządkować jej do tego gatunku. Nie ma tu walki dobra ze złem. W zamian jest ich koegzystencja. Czym bowiem było by dobro gdyby nie było zła? Jak byśmy je dostrzegali?&lt;br /&gt;"Tam gdzie spadają Anioły" niewątpliwie jest książką magiczną. Poruszana problematyka zmusza do myślenia i przekonuje, że wszystko ma dwie strony. Jednak sama historia wokół której snute są rozważania, nie porusza. Mam wrażenie, że Terakowska skupiła się głównie na zagadnieniu dobra i zła, nieba i piekła, niż na samej kreacji bohaterów i ich losów. Akcja jest dosyć rozległa, przez wiele stron w życiu Ewy i jej rodziców nic nowego się nie dzieje.&lt;br /&gt;Książka Terakowskiej może się podobać i może zachwycać. Może też jednak męczyć czego dowodem są skrajne opinie na jej temat. Polecam sprawdzić samodzielnie, czy "Tam gdzie spadają Anioły" to wartościowe dzieło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2101027876121114345?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2101027876121114345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/tam-gdzie-spadaja-anioy.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2101027876121114345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2101027876121114345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/tam-gdzie-spadaja-anioy.html' title='Tam gdzie spadają Anioły'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-931968085413663195</id><published>2011-08-20T11:32:00.000+02:00</published><updated>2011-08-20T11:32:04.006+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygodowa'/><title type='text'>Kompozytor burz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.znak.com.pl/files/covers/card/Kompozytorburz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.znak.com.pl/files/covers/card/Kompozytorburz.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Andres Pascual&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Kompozytor burz&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Liczba stron: 392&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Otwarte&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Andres Pascual to hiszpański przebój. Jego pierwsza książka sprzedała się w ilości 100 tys. egzemplarzy, a obecnie szykowana jest jej filmowa adaptacja. W swoich dziełach pisarz łączy wszystkie pasje: muzykę i podróże. "Kompozytor burz", drugie dziecko Pascuala, przebojem wkradło się na polski rynek. Wiele czytelników okrzyknęło książkę wyśmienitą, zaskakującą i piękną. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matthieu mieszka w Paryżu wraz z przybranymi rodzicami. Jego matka zmarła podczas porodu, ojca nigdy nie poznał. Już w czasie ciąży Marie uwielbiała chodzić do pobliskiego kościoła i wysłuchiwać organowych koncertów Charpentiera, wybitnego muzyka, członka rodziny u której pracowała. Jej uwielbienie dla muzyki miało też wyraz w chłopcu - obdarzony nieprzeciętnym talentem, już w dzieciństwie zachwycał wrażliwością na dźwięki. Wraz z synem pisarza urzędowego, Jean-Claudem, również muzykiem, byli jak bracia. Nierozłączni aż do tragicznych wydarzeń...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zaczyna się, gdy Matthieu ma dwadzieścia lat. W przeciwieństwie do brata, ma wielkie ambicje - pragnie zostać skrzypkiem samego króla Ludwika XIV. Jednak nazwisko Charpentiera skutecznie pozbawia go szans na wymarzoną pozycję, a bramy Wersalu pozostają dla niego zamknięte. Romansując ze sławną sopranistką, snuje marzenia o uznaniu samego władcy. Niestety, jego spokojne dotąd życie przerywa seria tragicznych zdarzeń. Jean-Claude ma tajemnicę, którą chce się podzielić z bratem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pradawna melodia duszy. Broń, która daje nieograniczoną władzę i potęgę. Moc, którą pragnie posiąść każdy. Jednak czy jest ona warta swojej ceny? Czy warta jest śmierci?&lt;br /&gt;Matthieu nie ma wyboru - by ratować rodzinę, musi spełnić rozkaz króla i odnaleźć kapłankę - Matronę Głosu. Udaje się więc w podróż, która pozwoli mu nie tylko zmienić losy ludzkości, ale i odnaleźć samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kompozytor burz" to barwna opowieść tocząca się w różnych rejonach świata. Paryż, jako miasto zepsucia i występku, zostaje zamieniony na dzikie krajobrazy Madagaskaru, błękit oceanu, zieleń tropikalnych lasów. Dla głównego bohatera podróż ta jest okazją do zweryfikowania swoich marzeń i ustalenia priorytetów. Matthieu musi też stanąć na wysokości powierzonego mu zadania i odnalezienie w sobie całego pokładu odwagi oraz determinacji.&lt;br /&gt;W miejscu, gdzie zachowane zostały pierwotne obyczaje, musi także odkryć, kto tak naprawdę jest jego przyjacielem, a kto wrogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andres Pascual niewątpliwie stworzył powieść wyjątkową. Połączył współczesność z odległą przeszłością, szarość z kolorem, ciszę z muzyką. Zapisał strony pełne odwagi, przyjaźni, miłości i sprawiedliwości. "Kompozytor burz" tchnie świeżością pomysłów. Szkoda jednak, że nie zostały one w pełni zrealizowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O czym mowa? Mam wrażenie, że autor nie podołał w prozaicznym, a jakże ważnym aspekcie - językowym. Dodam od razu, że może jest to wina tłumaczenia. Jednakże treść miesza różne style - część tekstu nosi znamiona współczesnego, podczas gdy dialogi nieudolnie próbują naśladować język siedemnastego wieku. Nieszczęsne &lt;i&gt;mości kapitanie&lt;/i&gt;&amp;nbsp;przyprawiało mnie o palpitacje serca.&lt;br /&gt;Zagłębiając się w treść, w niektórych momentach ma się wrażenie, że autor chciał zawrzeć za dużo wątków. Niedokończona sprawa z tubylcami, nie do końca wyjaśniona problematyka Libertalii, tajemniczy griot, Newton, sopranistka... Dokańczając je, książka zyskałaby pewnie drugie tyle stron, jednak nie pozostałby po nich niedosyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kompozytor burz" nosił więc zadatki na &lt;b&gt;arcydzieło&lt;/b&gt;, a pozostała z niego &lt;b&gt;dobra&lt;/b&gt; książka. Ale to raczej tylko moja, subiektywna opinia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-931968085413663195?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/931968085413663195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/kompozytor-burz.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/931968085413663195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/931968085413663195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/kompozytor-burz.html' title='Kompozytor burz'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4389680699040379676</id><published>2011-08-18T10:42:00.004+02:00</published><updated>2011-08-18T11:13:16.400+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Ostatni Kontynent</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.proszynski.pl/images/media/products//ostatnikontynent.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://www.proszynski.pl/images/media/products//ostatnikontynent.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Autor: Terry Pratchet&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Tytuł: Ostatni kontynent&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Liczba stron: 304&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Rok wydania: 2006&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Wydawnictwo: Prószyński i S-ka&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Terry Pratchett – nazwisko, które już samo w sobie jest gwarancją solidności. Autor, który rozpoczął pisanie w wieku 13 lat, stał się filarem gatunku fantasy. Jego książki, oprócz niezwykłego, magicznego świata, to także wielka doza humoru oraz ironii. Sławę przyniosły mu teksty z serii Świata Dysku. Składająca się z blisko czterdziestu części przedstawia nie tyle fantastyczny świat, co odbicie tego rzeczywistego. Satyryczne ujęcie pozwala na spojrzenie „z boku” i odkrycie tego, co normalnie jest niewidoczne.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;„Ostatni kontynent” to dwudziesta druga część cyklu. Jest też jedną z siedmiu, opowiadających o przygodach maga Rincewinda. Cechą charakterystyczną Świata Dysku jest to, że nie jest wymagana znajomość książek według kolejności powstania. Oczywiście pewne wątki są przytaczane w różnych częściach, ale nie powoduje to trudności w zrozumieniu całej historii.  &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;„Ostatni kontynent” skupia się na poszukiwaniach Rincewinda przez magów z Niewidocznego Uniwersytetu. Dlaczego? Cóż, pojawiły się pewne problemy z bibliotekarzem - raz staje się orangutanem, raz książką a kiedy indziej leżakiem. Pod nieobecność gospodarza, biblioteka popada w chaos. W tomach magicznej wiedzy budzą się małe demony, które niszczą wszystko to, co stanie im na drodze. Magowie muszą jak najszybciej przywrócić dawną postać bibliotekarza, a do tego potrzebne jest jego imię. Jedyną nadzieją na jego poznanie jest rozmowa z Rincewindem. Jednakże tego nie ma w gabinecie. Zamiast uczonego, Nadrektor i jego zespół znajdują tajemnicze okno prowadzące na nieznaną plażę. Co mają zrobić? To oczywiste - ciepłe i egzotyczne miejsce wygrywa z zimnymi murami uniwersytetu! W ten oto sposób dostają się na Monowyspę - miejsce, gdzie czas cofnął się o tysiąc lat...&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Monowyspa ma jeszcze jednen, drobny problem - otóż nie zna ona zjawiska opadów deszczu. Wokół tego zagadnienia toczą się losy Rincewinda. Świat, w którym kończy się woda, skazany jest na zagładę. Jak jednak przekonać tamtejszych mieszkańców, że woda powinna lecieć z nieba? I, co jest znacznie trudniejsze, jak owy deszcz wywołać?&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Jako, że każda książka Świata Dysku ma określoną problematykę, tak i w przypadku "ostatniego kontynentu" nie jest inaczej. Tutaj Pratchett skupia się na zagadnieniu ewolucji. Bowiem na tajemniczej wyspie, magowie spotykają boga, który, jak to bóg, tworzy świat. Jednak jego prace nie są zbyt doskonałe...&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;"Ostatni kontynent" kipi humorem, a ukazane wydarzenia czy sami bohaterowie, to czysta irracjonalność. Jednak nie można odmówić Pratchettowi ukazywania pewnej prawdy. Magowie to osoby, które więcej mówią niż robią. Łatwo przyjmują informacje, które normalnie są trudne do pojęcia, a odrzucają to, co zostało udowodnione wiele lat wcześniej. Wypisz wymaluj obraz niejednego współczesnego człowieka.  Dodatkowo bohaterowie uwielbiają się sprzeczać, a swoje racje udowadniają siłowo. Jakże piękna alegoria współczesnego świata.&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;"Ostatni kontynent" to, wstyd się przyznać, moje pierwsze spotkanie z twórczością Pratchetta. I, jak to zwykle bywa w sprawach odkładanych na później, a wobec których ma się pewne oczekiwania, jestem lekko zawiedziona. Przez tyle lat, kiedy to Świat Dysku odkładałam na potem, miałam co do niego własne wyobrażenia. Na humorze, tak zachwalanym w dziełach Pratchetta, się nie zawiodłam. Jest go naprawdę sporo i pomimo tej dawki, nie jest on płytki - wręcz przeciwnie. Jednak samo kreowanie fantastycznego świata pozostawia u mnie pewien niedosyt. Brak mi bohatera, z którym można się w jakiś sposób identyfikować lub chociaż polubić. Nie ma też tutaj wiele magii, walk, podniosłych wydarzeń. Ale może taka jest specyfika samego "Ostatniego kontynentu". Nie wpłynie to jednak na moją ocenę autora i zakwalifikowanie go do grupy tych, których omijam. Do "Świata Dysku" niewątpliwie powrócę. I to nie raz. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4389680699040379676?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4389680699040379676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/ostatni-kontynent.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4389680699040379676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4389680699040379676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/ostatni-kontynent.html' title='Ostatni Kontynent'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4203153505588619731</id><published>2011-08-12T11:01:00.002+02:00</published><updated>2011-08-12T11:09:27.685+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='audiobook'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>Dzisiaj narysujemy śmierć</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.czarne.com.pl/img/covers/main/dzisiaj-narysujemy-mniejsza.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.czarne.com.pl/img/covers/main/dzisiaj-narysujemy-mniejsza.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Wojciech Tochman&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Dzisiaj narysujemy śmierć&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas trwania: 4 godz. 54 min.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czytają: Danuta Stenka, Andrzej Chyra&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 2010&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Czarne&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Reportaż – bękart literatury pięknej. Gatunek ten nie należy do popularnych. Z czego to wynika? Może z jego młodego wieku, może z często trudnej tematyki, a może po prostu nie chcemy czytać o tym, co wydarzyło się naprawdę. W końcu ile znamy twórców reportażu? Wańkowicz, Krall, Kapuściński... I chyba przeciętny czytelnik nie będzie w stanie wymienić więcej nazwisk. Gatunek ten jednak ciągle ma swoich kontynuatorów, a jednym z nich jest Wojciech Tochman – autor „&lt;a href="http://nakanapie.pl/book/714406/dzisiaj-narysujemy-smierc-audiobook.htm"&gt;Dzisiaj narysujemy śmierć&lt;/a&gt;”.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wojciech Tochman rozpoczął swoją karierę od współpracy z Gazetą Wyborcza. Jednak większość z nas może kojarzyć go nie z pisania, a z programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. Założyciel fundacji ITAKA, Instytutu Reportażu, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, wielokrotnie za swoją pracę nagradzany. „Dzisiaj narysujemy śmierć” to jego ostatnia książka – poruszający zapis tragicznych wydarzeń w Rwandzie roku 1994, a także ich skutków obecnych po dziś dzień.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Leonard ma dziewięć lat, kiedy jego ojczyznę ogarnia chaos. Wielu wydarzeń nie pamięta, bądź ze swej pamięci usunął. Wie tylko, że wraz z braćmi musiał uciekać z rodzinnego domu by uniknąć, losu milionu Rwandyjczyków. Co wywołało tę masakrę? To, co zapoczątkowało większość bratobójczych walk na świecie – podział klasowy, dążenie do władzy, trudna sytuacja finansowa, odmienne spojrzenie na przyszłość państwa. Punktem zapalnym stało się zestrzelenie prezydenckiego samolotu. Wtedy to, tysiące Hutu rozpoczęli masowe morderstwa Tutsi.  &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Rwanda przez sto dni była zalana krwią. Tochman nie szczędzi w swojej książce odrażających obrazów. Łącząc fakty ukazujące się w mediach, a także relacje naocznych świadków – ofiar i morderców, tworzy opowieść wieloaspektową. I choć od ludobójstwa minęło już szesnaście lat, to konsekwencje tamtych wydarzeń ciągle są obecne w życiu każdego mieszkańca Rwandy. Ucierpieli bowiem wszyscy. Nie ma rodziny Tutsi, która nie straciła wtedy swoich bliskich. Nie ma też rodziny Hutu, której członkowie nie uczestniczyli w masowym mordzie. Do dzisiaj toczą się procesy, skazujące za czyny z 1994 roku. Do dzisiaj giną też ludzie... Wiele poszkodowanych nie wytrzymuje psychicznego obciążenia, wiele kobiet do dzisiaj zmaga się z AIDS, którym zostały zarażone przez gwałcicieli.  &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;„Dzisiaj narysujemy śmierć” wstrząsa na każdym kroku. Wojciech Tochman nie cenzuruje opowieści swoich rozmówców. Książka zawiera więc drastyczne opisy morderstw, gwałtów, tortur fizycznych i psychicznych. Ale czy te relacje pozwalają odkryć prawdę? Czy bez wątpliwości można wskazać winnych tych tragicznych wydarzeń? Niestety, jak każdy konflikt, tak i wydarzenia w Rwandzie mają dwie strony. Nie sposób jednoznacznie orzec, kto ponosi winę za śmierć miliona osób.  &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Reportaż Wojciecha Tochmana spełnia swoje zadanie. Ukazuje wydarzenia, nie poprzez opieranie się na znanych już faktach, ale dzięki poszukiwaniu ciągle nowych wiadomości. Jednak sam autor nie ufa w pełni swoim rozmówcom. Zdaje sobie sprawę z tego, że ich opinia jest subiektywnym odczuciem, któremu nie do końca należy wierzyć. Wie też, że nie należy generalizować i pogląd ten również zawiera w swojej książce.  &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Styl Tochmana, podobnie jak przedstawienie tematu, pozostawia niewiele do życzenia. Co prawda odbiór zakłócają trochę powtórzenia, nie tylko słów, ale i całych zdań oraz dosyć częste wyliczenia. Jednak nawet te drobne mankamenty, nie poddają w wątpliwość tego, że „Dzisiaj narysujemy śmierć” jest książką, którą chce się poznać w całości, a ostatnie zdanie sprawia, że jeszcze przez chwilę nie jesteśmy w stanie wrócić do normalnego życia.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wydarzenia w Rwandzie stały się powodem powstania piosenki Myslovitz - Ściąć wysokie drzewa.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/THE3IMXeUn0/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/THE3IMXeUn0&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/THE3IMXeUn0&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;Książka otrzymana od &lt;a href="http://nakanapie.pl/"&gt;nakanapie.pl&lt;/a&gt; - dziękuję !&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://b.s-nakanapie.pl/images/logo-nk_biale.png?1312883299" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="74" src="http://b.s-nakanapie.pl/images/logo-nk_biale.png?1312883299" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4203153505588619731?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4203153505588619731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/dzisiaj-narysujemy-smierc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4203153505588619731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4203153505588619731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/dzisiaj-narysujemy-smierc.html' title='Dzisiaj narysujemy śmierć'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-169162550303916609</id><published>2011-08-09T13:17:00.108+02:00</published><updated>2011-08-09T13:17:00.853+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='thriller'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Błękitnooki chłopiec</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.proszynski.pl/images/media/products//blekitnooki.chlopiec.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.proszynski.pl/images/media/products//blekitnooki.chlopiec.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Autor: Joanne Harris&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: Błękitnooki chłopiec&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Liczba stron: 544&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: 2010&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Prószyński i S-ka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Internet to niewątpliwie jeden z największych wynalazków ludzkości. Nieograniczona komunikacja, łatwy dostęp do informacji, możliwość poznania świata, nauka... Można tak wymieniać bez końca. Wirtualna rzeczywistość zastąpiła też papierowe zeszyty służące jako pamiętniki - świadectwo życia autora. Blogi stały się więc miejscem intymnych wyznań, które dawały poczucie zupełnej anonimowości. No właśnie - dawały...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błękitnooki chłopiec to właśnie taka internetowa osobowość, przelewająca na klawiaturę swoje emocje, myśli, tajemnice. Na stworzonej przez siebie witrynie, daje upust nie tylko nagromadzonych w nim uczuć, ale także buduje psychologiczny portret własnej osoby. Autor, choć może to tylko fantazja, snuje opowieści na temat popełnionych morderstw. I choć same zbrodnie może nie są tak interesujące, to relacje Błękitnookiego chłopca z otoczeniem już tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychowywał się w niewielkiej miejscowości wraz z dwojgiem braci i matką. Jako najmłodsze dziecko, był przez nią rozpieszczany, pokładała w nim bowiem wielkie nadzieje, wierząc, że jest on niezwykłym dzieckiem. Ciężko pracując na utrzymanie chłopców, liczyła, że właśnie za sprawą Bena jej los się odwróci. Gloria nie należała jednak do grona wzorowych matek. Jej ekscentryczne zachowanie wyryło trwały ślad w psychice synów. Nie miała zahamowań przed podniesieniem na nich ręki, czego dowodem były liczne blizny na ciałach chłopców. Sami bracia nie żywili też do siebie ciepłych uczuć. Naznaczeni przez matkę kolorami, znakomicie oblekali w nie swoje dusze. Czerń, brąz i błękit wyznaczyły ścieżki, którymi szli przez życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błękitnooki chłopiec to ofiara środowiska w jakim się wychował. Chcąc uciec przed jego destrukcyjnym działaniem, wykreował swój własny świat, noszący jednak znamiona rzeczywistości. W swoich wpisach przedstawia sposób, w jaki zginęły kolejne osoby stojące mu na drodze. Czyn ten jest też znakomicie usprawiedliwiony. Błękitnooki chłopiec dokładnie zarysowuje kontakty ze swoimi ofiarami, udowadniając, że nie były one osobami o nieskazitelnym charakterze. Jednak czy opisane wydarzenia są tylko fantazją? Czy można wierzyć, że jest tym, za kogo się podaje? I wreszcie - czy jego wirtualna przestrzeń na pewno jest bezpieczna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Błękitnooki chłopiec" to nie tyle thriller, co książka psychologiczna. Na podstawie osoby głównego bohatera, poznajemy jak miejsce, w którym się wychował, wpłynęło na jego dalszy rozwój i charakter. Trudne relacje rodzinne spowodowały trwałe szkody nie tylko w jego psychice, ale także innych, ukazanych w książce postaci.&lt;br /&gt;Joanne Harris wykorzystała świat internetu jako miejsce, gdzie człowiek może ukazać siebie, swoje pragnienia i porażki. Kreując postać Błękitnookiego chłopca, przedstawia też wirtualną przestrzeń jako miejsce dające złudną anonimowość i pewność siebie, o czym boleśnie przekonuje się tytułowy bohater.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na "Błękitnookiego chłopca" Joanne Harris skusiłam się pomimo tego, że książka należy do omijanego przeze mnie gatunku. Wzięłam ją ze względu na sentyment do "Czekolady" tejże autorki. I niestety - rozczarowałam&amp;nbsp;się. Nie ma tu już tego "czegoś", co zachwyciło mnie poprzedniej powieści. Co prawda autorka zaskakuje, nie pozwala na szybkie rozwikłanie akcji, ale losy bohatera mimo wszystko nudzą. Może przyczyną jest to, że nie przepadam za&amp;nbsp;thrillerami, a może sama autorka nie czuła się zbyt dobrze w tej tematyce. Faktem jest, że "Błękitnooki chłopiec" sprawił, że z trudem dobrnęłam do ostatniej strony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-169162550303916609?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/169162550303916609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/bekitnooki-chopiec.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/169162550303916609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/169162550303916609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/bekitnooki-chopiec.html' title='Błękitnooki chłopiec'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-7714991976648525442</id><published>2011-08-06T12:31:00.021+02:00</published><updated>2011-08-06T14:04:32.798+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Mistrz i Małgorzata</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.muzaklub.com/galerie/m/mistrz-i-malgorzata-mich_2823.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.muzaklub.com/galerie/m/mistrz-i-malgorzata-mich_2823.jpg" width="213" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;Są książki, których pozycja w literackim świecie jest pewna. Dzieła te od lat są uważane za arcydzieła i w najbliższym czasie takimi pozostaną. "Mistrz i Małgorzata" niewątpliwie do tego grona należy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;Michaił Bułhakow pracował nad tą powieścią niemal trzynaście lat. Jej fragmenty wielokrotnie zmieniał, dopracowywał szczegóły, dbał o to, by jej przesłanie wywarło na czytelniku niezapomniane wrażenia. "Mistrz i Małgorzata" została ukończona już na łożu śmierci pisarza. Jej wydaniem miała zająć się żona, ale niestety - ówczesna sytuacja polityczna nie pozwalała na wydanie książki w jej oryginalnej wersji. Dopiero śmierć Stalina przyniosła zmiany i powieść Bułhakowa wkroczyła do świata literatury.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;Pisarz stworzył książkę wielowymiarową. Połączył rzeczywistość i fantastykę, współczesność i historię, powagę i groteskę. Na moskiewskie ulice i w życie mieszkańców stolicy wprowadził zdarzenia iście zagadkowe. Akcja zaczyna się na Patriarszych Prudach, gdzie Berlioz i Iwan Bezdomny poruszają temat religii. Ich poglądy - brak Boga i Diabła, to wyraz myśli ówczesnych Rosjan. Jednak do konwersacji wtrąca się tajemniczy mężczyzna - zaskakuje on bohaterów nie tylko poglądami jakoby zarówno Bóg i szatan istnieli, ale i znajomością języków, zmiennym akcentem, a w końcu umiejętnością przepowiadania przyszłości. Berlioz dowiaduje się bowiem, że straci tego dnia życie. I choć nie dają temu wiary, tak późniejsze wydarzenia potwierdzają prawdziwość jego słów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Dzień, w którym Woland pojawia się na Patriarszych Prudach, zapoczątkowuje ciąg niezwykłych wydarzeń. Wszyscy, którzy spotykają się diabłem czy z jego barwnymi towarzyszami, giną bądź tracą zmysły. Jednak grupa "sił nieczystych" nie działa chaotycznie, a ich działania są częścią większego planu. Oto sam szatan pojawia się na ziemi by ujawnić prawdziwą, ludzką naturę. Książce przewodniczy przecież sentencja z &lt;i&gt;Fausta&lt;/i&gt;"Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro". Woland i jego trupa nie są u Bułhakowa siłą piekielną - ujawniają ją jednak w człowieku. Całe zepsucie rosyjskiego społeczeństwa - pogoń za pieniądzem, donosicielstwo, szeroki aparat policyjny, podział społeczny, to właśnie temat "Mistrza i Małgorzaty". Irracjonalność Rosji może zostać obnażona przez równie irracjonalne postaci i zdarzenia. I tylko takie pojawiają się na kartach powieści.&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;"Mistrz i Małgorzata" to dzieło, które pomimo ciężkiej tematyki, zmieszania wątków i dużej ilości postaci, czyta się wyśmienicie. Niecodzienni towarzysze Wolanda niejednokrotnie wywołują śmiech, a jednocześnie zmuszają do refleksji. Bułhakow stworzył powieść ponadczasową, do której wraca się nie jeden raz, a ona sama staje się inspiracją. Przecież niejeden czarny kot nosił imię Behemota, prawda?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Mistrz i Małgorzata” to także inspiracja muzyczna. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Sympathy for the devil &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;to utwór, który powstał właśnie pod wpływem powieści Bułhakowa. Pierwotna wersja jest dziełem &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;The Rolling Stones&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;, ale o własną wersję pokusili się także &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Guns N' Roses&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt; (i ta druga bardziej przypadła mi do gustu).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm; orphans: 2; widows: 2;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/Je8MXiwmNIk/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Je8MXiwmNIk&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/Je8MXiwmNIk&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm; orphans: 2; widows: 2;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; orphans: 2; widows: 2;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre;"&gt;(Przepraszam za ten rozjechany tekst i podzielone wyrazy - blogger się popsuł i nie da się tego na razie naprawić)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-7714991976648525442?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/7714991976648525442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/mistrz-i-magorzata.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7714991976648525442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7714991976648525442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/mistrz-i-magorzata.html' title='Mistrz i Małgorzata'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-3310528284865810470</id><published>2011-08-01T20:14:00.001+02:00</published><updated>2011-08-01T20:16:44.530+02:00</updated><title type='text'>Złota Zakładka - literackie nagrody blogerów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="171" src="http://ksiazkowo.files.wordpress.com/2011/08/zc582ota-zakc582adka_v2-512.png?w=358&amp;amp;h=193" width="320" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zlota-zakladka.pl/"&gt;J&lt;/a&gt;akiś czas temu na blogu &lt;a href="http://ksiazkowo.wordpress.com/"&gt;Życiowa pasja bibliofila&lt;/a&gt;&amp;nbsp;rozgorzała dyskusja na temat nagród przyznawanych przez blogerów-czytelników. I choć nie brałam w niej udziału, tak śledziłam przebieg całej sprawy w miarę na bieżąco. Pomysł był wręcz genialny, jednak od słów do czynów zawsze jest daleka droga. Powstało też forum mające na celu uzyskania opinii wielu osób co do samego kształtu przedsięwzięcia. I tak oto, ku mojej radości, pomysł stał się rzeczywistością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Złota Zakładka&lt;/b&gt; już ruszyła. Na oficjalnej stronie (&lt;a href="http://zlota-zakladka.pl/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;) można dowiedzieć się wszystkich szczegółów na temat całej akcji. Aby zagłosować trzeba oczywiście spełniać pewne warunki by uniknąć "przypadkowych" głosów.&lt;br /&gt;Nagrody będą przyznawane w dziewięciu kategoriach. Każdy może zgłosić po trzy książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że &lt;b&gt;Złota Zakładka&lt;/b&gt; szybko stanie się nagrodą prestiżową - jest to przecież nagroda zwykłych pochłaniaczy książek, a nie "znawców" literatury. Myślę, że w końcu wartościowe książki zostaną wyróżnione i pokazane większej grupie osób, a sami autorzy - docenieni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja ze swojej strony dziękuję wszystkim pomysłodawcom, a także twórcom&lt;b&gt; Złotej Zakładki&lt;/b&gt;, za to, że daliście nam - blogerom szansę głosu. Mam nadzieję, że akcja zagości na stałe w literackim świecie, a jej logo pojawi się na niejednej okładce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głosujemy !&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-3310528284865810470?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/3310528284865810470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/zota-zakadka-literackie-nagrody.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3310528284865810470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3310528284865810470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/08/zota-zakadka-literackie-nagrody.html' title='Złota Zakładka - literackie nagrody blogerów'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6169055246381861142</id><published>2011-07-29T12:49:00.000+02:00</published><updated>2011-07-29T12:49:57.776+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Kronika ptaka nakręcacza</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/38000/38059/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/38000/38059/352x500.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czytanie Murakamiego stało się swego rodzaju modą. Ten japoński pisarz wkradł się do czytelniczego świata i osiągnął w nim status wybitnego. Co prawda "Kronika ptaka nakręcacza" jest dopiero moim drugim spotkaniem z jego twórczością, ale podzielam opinie wielu - te książki są niezwykłe.&lt;br /&gt;"Kronika..." to historia Toru Okady. Ten ponad trzydziestoletni mężczyzna mieszka wraz z żoną Kumiko w domu wuja, w spokojnej dzielnicy. Bohater niedawno zrezygnował z pracy i obecnie zajmuje się domem, ciągle poszukując swojego zawodowego powołania. Ich normalne życie zostaje jednak przerwane. Zaczyna się &amp;nbsp;prozaicznie - ginie kot, którego przygarnęli zaraz po ślubie. Później Toru odbiera tajemnicze telefony od kobiety, sprawiającej wrażenie prostytutki, &amp;nbsp;a &amp;nbsp;w jego życiu pojawia się ekscentryczna Malta Kano. Ta ostatnia ma pomóc w odnalezieniu kota, jednak jej specyficzny sposób bycia wprowadza do życia Toru zamęt.&amp;nbsp;Wszystko to, całkowicie zmienia znaczenie, gdy pewnego dnia znika Kumiko...&lt;br /&gt;Toru zostaje uwikłany w niecodzienne zdarzenia. Przytłacza go nie tylko teraźniejszość, ale ciągle podążają za nim duchy przeszłości. Sytuacja, w której się znalazł, jest wynikiem od lat skrywanych tajemnic, zbrodni, a w końcu paranormalnych umiejętności. Spotkani ludzie i historie, które opowiadają, rysują przed Okadą świat, którego nie można pojąć rozumem. Świat, w którym jednostka jest tylko małym elementem ogromnej układanki.&lt;br /&gt;Murakami stwarza historię wielowymiarową. Główny bohater, by rozwikłać otaczające go tajemnice, musi zaglądnąć nie tylko wgłąb siebie, ale i zrozumieć innych ludzi. Każdy, kto pojawia się na jego drodze, to postać relacjonująca niezwykłe wydarzenia, będące kluczem do wyjaśnienia wszystkich zagadek. Okada musi więc pokonać nie tylko bariery własnego rozumu, ale i strach przed nieznanym.&lt;br /&gt;Przyznam, że "Kronika ptaka nakręcacza" to ciężka książka. Sama jej objętość jest imponująca - ponad 600 stron, przy czym dialogi są rzadkością. No właśnie, ale czy Murakami potrzebował aż tyle przestrzeni do opowiedzenia historii Toru? Szczerze mówiąc to "rozwleczenie" akcji mnie męczyło. Przez kolejne strony niewiele zmieniało się w samej akcji, brakowało nagłych jej zwrotów, czy elementów zaskoczenia. Na odbiór książki negatywnie wpływał też fakt, że Murakami o niczym nie pisze dosłownie. Oczywiście jest to wielka zaleta, ale przy tak rozciągniętej akcji, naprawdę łatwo jest się w tym wszystkim pogubić. Zakończenie pozostawia niedosyt - właściwie nie można jednoznacznie powiedzieć, Co tak namieszało w życiu bohatera.&lt;br /&gt;Jednak styl Murakamiego jest niezwykły. I to on sprawia, że książkę chce się czytać pomimo trudności w odbiorze. Mnie nie wciągnął, ale pozwolił na dokończenie czytania, co właściwie było już dużym sukcesem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6169055246381861142?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6169055246381861142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/kronika-ptaka-nakrecacza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6169055246381861142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6169055246381861142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/kronika-ptaka-nakrecacza.html' title='Kronika ptaka nakręcacza'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-1037802406994316753</id><published>2011-07-17T11:17:00.000+02:00</published><updated>2011-07-17T11:17:59.317+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Szklany klosz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.pegra.pl/images/tmp/0/6/b/3/szklany-klosz.640x480.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.pegra.pl/images/tmp/0/6/b/3/szklany-klosz.640x480.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Sylvia Plath to właściwie pozycja obowiązkowa na liście każdego czytelnika. Będąc chorą psychicznie, zbudowała wokół siebie atmosferę pewnej irracjonalności&amp;nbsp;czy&amp;nbsp;tajemniczości. "Szklany klosz" niewątpliwie nosi znamiona autobiograficzne. Główna bohaterka zawiera więc jakąś część samej autorki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Esther ma ambitne plany. Pragnie związać swoje życie z literaturą - chce pisać. Dąży do tego celu z pełną świadomością i determinacją. Zapisuje się na kursy, swoją postawą i talentem zdobywa staż w Nowym Jorku. To właśnie tam rozpoczyna się powieść Plath. Dziewczyna współpracuje ze znanym kobiecym czasopismem, uczestniczy w bankietach, spotkaniach, pisze artykuły. Ma więc doskonałą szansę na kształcenie swoich umiejętności. Jednak ten okres musi kiedyś dobiec końca...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót do rodzinnego domu, gdzie czekają ją miesiące w towarzystwie matki, przeraża Esther. Swoje nadzieje wiąże z kursem pisania. Niestety ledwo po przyjeździe dowiaduje się, że nie została przyjęta. Wiadomość ta jest właściwie pierwszym krokiem do załamania Esther. Kryzys przychodzi, gdy próbuje ona napisać powieść. Kolejna porażka, samotność, zwątpienie sprawiają, że dziewczyna podejmuje &amp;nbsp;kolejne próby samobójcze, by w końcu znaleźć się w szpitalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Szklany klosz" jest powieścią poruszającą wiele spraw. Esther to dziewczyna znajdująca się u progu dorosłości, kiedy to jej decyzje wpływają na dalszy kształt jej &amp;nbsp;życia. Wszystko idzie zgodnie z planem tylko do czasu. Te, wydawałoby się, drobne porażki doprowadzają do osobistej tragedii. Esther nie potrafi walczyć, niepowodzenia jej nie motywują, a tylko załamują. Bohaterka to także osoba osamotniona, nie mająca żadnego wsparcia w postaci rodziny czy przyjaciół. Wszystkie te "cegiełki" budują wokół Esther mur, albo raczej tytułowy szklany klosz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że podchodziłam do tej książki jednocześnie z dystansem jak i nadziejami. Niestety te drugie zostały zawiedzione. Plath wspaniale operuje słowem i oddaje emocje bohaterki, jednak to wszystko do mnie nie przemawia. Samo nazwanie książki "feministyczną" również mnie nie przekonuje. "Szklany klosz" może i jest wybitną powieścią, ale dla mnie pozostaje książką, którą szybko zapomnę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-1037802406994316753?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/1037802406994316753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/szklany-klosz.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1037802406994316753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1037802406994316753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/szklany-klosz.html' title='Szklany klosz'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-8513657754282052606</id><published>2011-07-12T13:14:00.000+02:00</published><updated>2011-07-12T13:14:44.377+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Ulisses z Bagdadu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.znak.com.pl/files/covers/card/Schmitt_UlisseszBagdadu_500pcx.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.znak.com.pl/files/covers/card/Schmitt_UlisseszBagdadu_500pcx.jpg" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Istnieją motywy, których nie są w stanie zniszczyć upływające stulecia. Towarzyszą nam od wieków i jeszcze przez wieki będą trwały. A w zbiorze tym, wędrówka chyba przoduje.&lt;br /&gt;"Ulisses z Bagdadu" to właśnie książka, w której Schmitt przedstawia swój własny pomysł na ludzką tułaczkę. Osadza ją w czasach nam współczesnych, zwracając uwagę nie tylko na trud życiowej podróży, ale &amp;nbsp;na problemy o wiele bardziej skomplikowane.&lt;br /&gt;Saad Saad urodził się w Iraku. Jego dzieciństwo przebiegało pod znakiem terroru Saddama Husajna. I o ile jako dziecko nie rozumiał zbytnio problemu władzy dyktatorskiej, tak wraz z upływem lat, doświadcza go znacznie silniej.&lt;br /&gt;Autor przywołuje wydarzenia, które miały miejsce w rzeczywistości - wojna z Kuwejtem, embargo, atak na World Trade Center... I choć fakty te są wspomniane zaledwie jednym zdaniem, tak skutki jakie wywołały w życiu Irakijczyków, stanowią kanwę całej powieści.&lt;br /&gt;Główny bohater to właśnie przykład jakich w Iraku jest miliony. Doświadcza głodu, strachu, śmierci, zawiedzionych nadziei, bólu i cierpienia. Poprzez ojca bibliotekarza i ukrywane przez niego zachodnie książki, a także poprzez dokładną obserwację otaczającego go świata, Saad rozumie, że Irak skazany jest na zagładę. Kiedy do państwa wkraczają Amerykanie, wydaje się, że jeszcze wszytko może się zmienić. Nikt jednak nie przewidział, że wyzwolenie stanie się kolejnym krokiem do zagłady.&lt;br /&gt;Saad traci w tym wszystkim zbyt wiele. W wyniku zamachowca i nieszczęśliwego przypadku ginie jego ojciec. Zbłąkany pocisk trafia w dom ukochanej Leili, i choć jej ciała nie znaleziono, to Saad nie ma już nadziei. Umiera też Salma, kilkuletnia dziewczynka, która zarażała wszystkich optymizmem i radością życia. W końcu chłopak nie wytrzymuje. Postanawia uciec z kraju.&lt;br /&gt;Jego decyzja wiązała się oczywiście z wieloma trudnościami. Iraku nie dało się opuścić, ot tak po prostu. Saad jednak podejmuje walkę. Narażając się na niebezpieczeństwa odnajduje możliwość przekroczenia granicy i rozpoczyna wieloletnią tułaczkę.&amp;nbsp;W tych zmaganiach towarzyszy mu duch ojca, który swoją mądrością i przenikliwością pomaga młodzieńcowi w pokonywaniu kolejnych kilometrów.&lt;br /&gt;Schmitt przedstawia nie tyle ciężką sytuację Irakijczyków, co emigrantów-uchodźców w ogóle. Autor wpisuje w losy głównego bohatera, dole każdego uciekiniera. Pogłębia zagadnienie poprzez ukazanie go z różnych stron. Udowadnia, że decydując się na ucieczkę, nie mieli oni tak na prawdę innej możliwości. Skazując siebie na ubóstwo, głód i pogardę, obierali jedyną możliwą drogę, na której końcu mogli znaleźć upragnione szczęście i spokój.&lt;br /&gt;"Ulisses z Bagdadu" to książka, która po raz kolejny zaskakuje. Schmitt ponownie udowadnia swoją wielostronność, znajomość świata i ludzi. Swoim bohaterom nadaje szczególny rys - realizmu i niezwykłości zarazem. Świetnie opisuje ich uczucia, przeżycia, a ich postawa udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych. Książka nie jest więc przeznaczona dla zamkniętego grona czytelników - jest dla każdego. Bo przecież wszyscy jesteśmy częścią tego świata, a jego problemy nie powinny nam być obce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-8513657754282052606?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/8513657754282052606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/ulisses-z-bagdadu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8513657754282052606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8513657754282052606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/ulisses-z-bagdadu.html' title='Ulisses z Bagdadu'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2627877657392012809</id><published>2011-07-09T12:00:00.001+02:00</published><updated>2011-07-09T12:02:41.202+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Ola i Otto. Wybór.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/107000/107158/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/107000/107158/352x500.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Chyba każdy czytelnik zna ten ból - wspaniała, wciągająca książka, bohaterowie, których życiem żyje się przez długi czas. I to nieznośne oczekiwanie na kolejny tom. Czy to na jego zakupienie, wypożyczenie, i o zgrozo, kolejne wydanie. A co jeśli wydawnictwo nie ma na razie w planach wydania kontynuacji? Wtedy okazuje się, że nasza determinacja w jej zdobyciu&amp;nbsp;jest na prawdę ogromna. Tak też stało się ze mną i Aleksandrą Rudą. "Odnaleźć swą drogę" tak mnie pochłonęło, że nie mogłam sięgnąć po inną książkę, dopóki nie dowiem się jakie są dalsze losy Oli, Otto, Irgi. Po wielu poszukiwaniach "Wybór" wreszcie znalazł się w moim posiadaniu.&lt;br /&gt;Drugi tom przygód Oli i Otto dalej przedstawia dzieje tej niecodziennej pary młodych magów. W życiu Oli na stałe zagościł też Irga. O ile w pierwszym tomie wątek miłosny istniał nienachalnie, tak drugi tom zawiera go znacznie więcej. Ale to akurat działa na plus. Oczywiście nic w życiu bohaterki nie przychodzi łatwo, ciągle pakuje się ona w nowe kłopoty i przygody. Także rodzące się uczucie sprawia jej wiele problemów - głównie musi ona uporać się z własnym, ciężkim charakterem.&lt;br /&gt;Na końcu "Odnaleźć swą drogę" Irga wyjeżdża. Ola musi znosić więc trudy związku na odległość. Jednak dziewczyna nie próżnuje. Wraz z Otto muszą ciężko pracować i udoskonalać swoją profesję. Co więcej - muszą utrzymać się na ciężkim rynku dostawców alkoholu. Przyjaciele, jak to już jest w ich zwyczaju, nie jeden raz ocierają się o śmierć, a lista ich wrogów ciągle się wydłuża. Nie brakuje też oczywiście niebezpiecznych magicznych eksperymentów, które przynoszą różne skutki. Bohaterowie przekonują się, że życie przynosi wiele niespodzianek i nieprzewidzianych zwrotów, które niekoniecznie są pożądane...&lt;br /&gt;Czytając "Wybór" nie ma się poczucia, że książka była pisana na siłę. Cała akcja jest po prostu naturalną kontynuacją losów głównych bohaterów. Liczne zdarzenia w życiu Oli, Otto i Irgi, które mogą wydawać się przesadzone, nie są bowiem niczym nowym. Do tego przyzwyczaiło nas "Odnaleźć swą drogę". Drugi tom skupia się więc i na studenckich "wybrykach", obieraniu zawodowej drogi, dokształcaniu, przyjaźni, miłości i trudach dorosłego już życia. Aleksandra Ruda włożyła więc w swoją książkę wiele wątków. Ale czy to przeszkadza w czytaniu? Oczywiście nie. Co prawda ciągle ma się wrażenie, że niektóre zdarzenia są zaniedbane, inne z kolei za bardzo rozbudowane, ale ośmielę się stwierdzić, że "Wybór" jest nieco lepszy od swojej poprzedniczki. Może nawet więcej niż "nieco". Co się zmienia? W głównej mierze sama kreacja głównej bohaterki. Ola nie jest już tak irytująca. A może to po prostu coś na kształt przyzwyczajenia do postaci, jakie wyniosło się z pierwszej części. Jednakże ma się silne wrażenie, że autorka do "Wyboru" bardziej się przyłożyła.&lt;br /&gt;"Wybór" więc, tak jak poprzedni tom, jest gwarancją wspaniale spędzonych godzin. Książka niestety ma poważny efekt uboczny - od razu chce się sięgnąć po kolejny tom, a dalsze losy bohaterów nie pozwalają myśleć o niczym innym. Ale dla mnie ten efekt uboczny jest bardzo pożądany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okładka pochodzi z oryginalnego wydania książki. Jak już wspomniałam w najbliższym czasie nie jest planowane polskie wydanie. Tytuł więc również może ulec zmianie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam za mały chaos w recenzji ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2627877657392012809?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2627877657392012809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/ola-i-otto-wybor.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2627877657392012809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2627877657392012809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/ola-i-otto-wybor.html' title='Ola i Otto. Wybór.'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-5997234757043590306</id><published>2011-07-06T11:48:00.001+02:00</published><updated>2011-07-06T12:41:41.914+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Odnaleźć swą drogę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://stacjakultura.pl/images/articles/36_stacjakultura_1284714625.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://stacjakultura.pl/images/articles/36_stacjakultura_1284714625.jpg" width="195" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dobra książka z gatunku fantastyki doskonale sprawdza się w każdych okolicznościach. Nierealny świat, gdzie dzieją się niezwykłe rzeczy jest alternatywą dla naszej szarej rzeczywistości. Pożądany efekt - czuć po ostatniej stronie niedosyt, ale nie ten wywołany brakami w książce lecz rozstaniem z bohaterami. Chyba każdy z nas zna wiele takich dzieł. Ja do tej listy dopisuję bez wahania "Odnaleźć swą drogę" Aleksandry Rudej.&lt;br /&gt;Pisarka &amp;nbsp;pochodzi z Ukrainy co, według panujących stereotypów, nie działa na jej korzyść. Wschodnie korzenie doskonale wyczuwa się w książce. Ola, główna bohaterka, znakomicie wpisuje się w ten utarty schemat sąsiada zza wschodniej granicy chociażby poprzez swoje umiłowanie do alkoholu (chociaż dla grupy społecznej studentów cecha ta także obca nie jest).&lt;br /&gt;"Odnaleźć swą drogę" to historia Oli Lachy - młodej studentki Uniwersytetu Magii. Dziewczyna podejmuje się trudnego zadania. Jako mieszkanka małej miejscowości, po skończeniu szkoły średniej powinna zostać miejscową wiedźmą pałającą się uzdrawianiem i oczywiście wychowywaniem gromadki dzieci. Ola jednak nie chce takiej przyszłości. Sprzeciwia się rodzicom i udaje się na studia. Musi tam poradzić sobie z brakami w edukacji, przystosowaniem do panujących zasad, samodzielnością i oczywiście postarać się o pieniądze na utrzymanie. Z racji wysokich progów, Ola musi rozpocząć naukę magii wykreślnej - przedmiotu cieszącego się sławą trudnego i mało szanowanego.&lt;br /&gt;"Odnaleźć swą drogę", jak na porządną książkę przystało, to dzieło poruszające wiele spraw. Oprócz trudów nauki, opanowywania sposobów radzenia sobie w samodzielnym życiu, mamy także opowieść o przyjaźni i miłości. Nie pomijany jest też temat trudnych, życiowych wyborów związanych z obraniem drogi zawodowej.&lt;br /&gt;Oli towarzyszy barwna paleta bohaterów: przystojny Irga, półkrasnolud Otto, uzdrowicielka Lira (która niestety traktowana jest przez autorkę nieco po macoszemu), ostry nauczyciel Bef, zazdrosna Marta i wielu innych odgrywających większą czy też mniejszą rolę na kartach powieści.&lt;br /&gt;Autorka, oprócz barwnych postaci, opatrzyła książkę ogromną dozą humoru obecnego zarówno w wypowiedziach postaci, jak i w sytuacjach w które sami się wplątają.&lt;br /&gt;Jednak "Odnaleźć swą drogę" to książka specyficzna. Dlaczego? Bo zawiera wiele błędów, które mogą (choć nie muszą) razić. Po pierwsze: główna bohaterka - czasami ma się jej dosyć. Jej niezdecydowanie, przeżywanie podobnych wydarzeń, ignorancja, niska samoocena, sprawiają, że Ola nas irytuje. Tak samo akcja - autorka czasem przeskakuje, wydawałoby się, ważne wydarzenia czy wypowiedzi a z drugiej strony czasami rozwodzi się nad rzeczami mniej ważnymi. Aleksandra Ruda buduje bądź za słodkie dialogi, bądź są one znowu zbyt "suche".&lt;br /&gt;Ale! To fenomenem tej książki jest właśnie to, że pomimo tych błędów, czyta się ją wręcz doskonale. Lekki temat, humor, bohaterowie, perypetie sprawiają, że "Odnaleźć swą drogę" wręcz się pochłania. Niedociągnięcia bledną, po skończeniu ostatniej strony chce się więcej, a bohaterowie ciągle żyją w naszej głowie!&lt;br /&gt;I to więcej się dostanie - Aleksandra Ruda (z tego co się zorientowałam) napisała dwa kolejne tomy przygód Oli, Otto i Irgi. Co prawda nie są one jeszcze przetłumaczone (przynajmniej oficjalnie), ale nie pozostaje nic innego jak zacierać ręce i cierpliwie czekać na polskie wydania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-5997234757043590306?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/5997234757043590306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/dobra-ksiazka-z-gatunku-fantastyki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5997234757043590306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5997234757043590306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/dobra-ksiazka-z-gatunku-fantastyki.html' title='Odnaleźć swą drogę'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-3733068697091897152</id><published>2011-07-02T19:50:00.076+02:00</published><updated>2011-07-03T11:56:40.562+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Trucicielka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://empikmedia.pl/c/trucicielka-bprod59640084.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://empikmedia.pl/c/trucicielka-bprod59640084.jpg" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Eric-Emmanuel Schmitt to ważna persona w świecie współczesnej literatury francuskiej. Jego książki obiegają cały świat, zachwycają i zaskakują tematyką czy formą. "Trucicielka" jest najnowszym dziełem autora. Jest to zbiór czterech opowiadań poruszających sprawy miłości, zbrodni, sławy, rodziny.&lt;br /&gt;Pierwsze opowiadanie, które nadało tytuł całemu zbiorowi, to historia starszej kobiety, za którą cięgnie się tajemnicza przeszłość. Oskarżona o morderstwo swoich mężów i uniewinniona przez sąd, jest główną atrakcją małego francuskiego miasteczka. Kobieta zbudowała wokół siebie atmosferę niedostępności i strachu. Specjalne traktowanie przez mieszkańców sprawia, że pomimo upływu lat, ciągle znajduje się w centrum zainteresowania. Jej życie zmienia się, gdy do miasta przybywa nowy - młody i przystojny, ksiądz. Marie, pragnąc zdobyć go na wyłączność, postanawia wyjawić mu prawdę dotyczącą dawnych zbrodni.&lt;br /&gt;Kolejne opowiadanie "Powrót", Schmitt skupia się na sprawach rodziny i ojcowskiej miłości. Greg przez większość roku pracuje na statku, pozostawiając na lądzie żonę i cztery córki. Rodzinę traktuje raczej jako życiową powinność, obowiązek. Żona i córki są dla niego właściwie obcymi osobami. Jednak pewnego dnia Greg otrzymuje wiadomość, że jedna z jego córek nie żyje. Informacja ta sprawia, że bohater przeprowadza swego rodzaju rachunek sumienia, gdzie analizuje swoje dotychczasowe postępowanie.&lt;br /&gt;"Koncert &lt;i&gt;Pamięci Anioła"&lt;/i&gt;&amp;nbsp;to historia na którą składa się okres dwudziestu lat. I chociaż poznajemy tylko dwa główne wydarzenia z tego czasu, tak sami doskonale możemy uzupełnić pominięty okres. Axel i Chris to dwaj młodzi, wybitni muzycy. Pierwszy z nich jest ulubieńcem publiczności, &amp;nbsp;skrzypkiem nadającym muzyce nadzwyczajną siłę. Jego talent doprowadza zazdrosnego Chrisa do podjęcia tragicznej w skutkach decyzji. "Koncert..." to niezwykła opowieść o metamorfozie człowieka, o tym, jak jedno zdarzenie wpływa na bieg ludzkiego losu.&lt;br /&gt;Zbiór kończy opowiadanie "Elizejska miłość". Tutaj z kolei Schmitt porusza problem miłości i dążenia do sławy, która tą miłość rujnuje. Na przykładzie prezydenckiej pary autor przedstawia jak chęć sukcesów niszczy człowieka i relacje jakie on buduje. Catherine i Chris pozują na udane małżeństwo tylko po to, aby zdobyć przychylność wyborców. Prywatnie ich życie zbudowane jest na zdradzie, kłamstwie, wzajemnej nienawiści. Przed kolejnymi wyborami prezydenckimi w ich życiu pojawia się moment przełomowy, dzięki któremu oboje odnajdą swoją tożsamość.&lt;br /&gt;Wszystkie opowiadania w "Trucicielce" łączy postać świętej Rity, patronki spraw beznadziejnych. W każdym z tekstów jej osoba pojawia się jako punkt kulminacyjny. Schmitt, podobnie jak w poprzednich książkach, tak i w tej udowadnia, jak znakomicie zna ludzkie uczucia. Autor doskonale wnika w ludzką psychikę, oddając jej skomplikowany charakter. Każdy z bohaterów to postać doskonale skonstruowana. Są wyjątkowymi jednostkami, ale Schmitt nie pozbawia ich też cech realności.&lt;br /&gt;"Trucicielka" jednak trochę rozczarowuje. Brakuje mi tutaj tej niezwykłości Schmitta, charakterystycznej chociażby w "Małych zbrodniach małżeńskich", gdzie zaskakuje nie tylko forma, ale i niecodzienne ujęcie tematu. Brakuje mi też tej kontrowersji z "Ewangelii według Piłata" czy "Przypadku Adolfa H.". Niestety, nie można mieć wszystkiego.&lt;br /&gt;"Trucicielka" jest więc książką godną uwagi, jednakże w porównaniu z dotychczasowymi publikacjami autora, wypada raczej blado.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-3733068697091897152?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/3733068697091897152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/trucicielka.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3733068697091897152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3733068697091897152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/07/trucicielka.html' title='Trucicielka'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-636349084788044672</id><published>2011-06-30T13:27:00.000+02:00</published><updated>2011-06-30T13:27:15.575+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Biblioteczny stos</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-GoqetWQbxfk/TgxbMdejJtI/AAAAAAAAAVQ/S5S5ClbfUl4/s1600/MB307050.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-GoqetWQbxfk/TgxbMdejJtI/AAAAAAAAAVQ/S5S5ClbfUl4/s320/MB307050.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Sesja zakończona 100% sukcesem, a co za tym idzie zmniejszyła się liczba książek na bibliotecznym koncie. I oczywiście nie zagraża mi już nauka pochłaniająca czas wolny filologicznymi lekturami :)&lt;br /&gt;Na stosik ze zdjęcia składają się więc:&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Miasto śniących książek &lt;/i&gt;przypomniana przez blog Przeczytaj mnie :)&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Odnaleźć swą drogę &lt;/i&gt;również efekt blogowych zachwytów (które po 70 stronach podzielam),&lt;br /&gt;- wspomniana już kiedyś &lt;i&gt;Kafka nad morzem,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Zagadka Kuby Rozpruwacza &lt;/i&gt;dla zapoznania z Pilipiukiem choć nie wiem czy rozpoczęcie przygody z autorem będzie owocne, gdy zacznę od kolejnego tomu serii ;),&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Mistrz i Małgorzata &lt;/i&gt;efekt wczorajszego przeglądania cytatów z książek, gdzie Bułhakow zdecydowanie królował - będzie to moje drugie spotkanie z tą książką,&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Szklany klosz&lt;/i&gt;&amp;nbsp;kolejna pozycja polecana przez blogerów,&lt;br /&gt;- dla rozwoju miłości do Schmitta &lt;i&gt;Ulisses z Bagdadu,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Kronika ptaka nakręcacza &lt;/i&gt;z racji tego, że po prostu Murakamiego nie zostawia się w bibliotece.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz nie pozostaje nic innego jak zabrać się za czytanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-636349084788044672?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/636349084788044672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/biblioteczny-stos.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/636349084788044672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/636349084788044672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/biblioteczny-stos.html' title='Biblioteczny stos'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-GoqetWQbxfk/TgxbMdejJtI/AAAAAAAAAVQ/S5S5ClbfUl4/s72-c/MB307050.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-8390592509500488875</id><published>2011-06-28T12:36:00.001+02:00</published><updated>2011-06-28T12:38:15.189+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Klinika cudów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://publicystyka-i-eseje.sandramoretti.pl/bimg/klinika-cudow_24098.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://publicystyka-i-eseje.sandramoretti.pl/bimg/klinika-cudow_24098.jpg" width="197" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jean-Michel Cohen to francuski lekarz-dietetyk. Korzystając ze swojego doświadczenia zawodowego, postanowił napisać książkę. I jak zawsze myślałam, że właściwie pisać może każdy tak "Klinika cudów" całkowicie zmieniła moje zdanie.&lt;br /&gt;Mathieu Sorin jest znanym lekarzem zajmującym się leczeniem nieprawidłowości w odżywianiu. W prowadzonym przez siebie szpitalu, pragnie uleczyć anorektyków, bulimików, ludzi z nadwagą. Pomimo pewnego lekceważenia ze strony kolegów chirurgów, neurologów czy onkologów, całkowicie oddaje się swoim pacjentom i poczuciu misji.&lt;br /&gt;Na kartach powieści znajdujemy grupę bohaterów-pacjentów, którym towarzyszymy do samego końca. Zapoznajemy się praktycznie z każdą grupą wiekową i społeczną. Bohaterowie kliniki cudów to także osoby z różnymi zaburzeniami żywieniowymi. I oczywiści różnymi problemami osobistymi...&lt;br /&gt;W swoim szpitalu Sorin leczy nie tylko ciało, ale i duszę. Jego pracy przyświeca zasada, że każda choroba ma głębokie podłoże psychiczne i dopóki problem nie zostanie rozwiązany, dopóty chory nie zostanie uleczony. Sorin podejmuje więc walkę nie tylko z dolegliwościami, ale także pragnie pomóc pacjentom w rozwiązaniu życiowych trudności.&lt;br /&gt;Książka została opatrzona doskonałym tytułem - "Klinika cudów". Dlaczego doskonałym? Bo opisane w nich wydarzenia czy postaci są po prostu nierealne. &lt;i&gt;&lt;u&gt;Cudowne&lt;/u&gt;&lt;/i&gt; właśnie.&lt;br /&gt;Miałam odłożyć tą książkę już po 50 stronach. Ale stwierdziłam, że douczę się jak &lt;i&gt;&lt;u&gt;nie powinno się&lt;/u&gt;&lt;/i&gt; pisać. Najbardziej rażą płytkie, bezsensowne i zbyt ugładzone dialogi. Właściwie każda strona posiada taką dialogową perełkę. Bohaterowie również pozostawiają dużo do życzenia - brakuje im głębi, znamion realności. No i sam doktor Sorin. Obawiam się, że autor pragnął w jego osobie zawrzeć samego siebie. Idealizacja tej postaci działa więc całkowicie na niekorzyść Cohena. Zapoznając się z jego rozmyślaniami, ma się wrażenie, że sam siebie usprawiedliwia i jednocześnie stawia wysoko w hierarchii społecznej użyteczności. Może jest to moje złe odczucie, ale niestety skutecznie uniemożliwiło ono pozytywny odbiór książki.&lt;br /&gt;Bohaterowie "Kliniki cudów" w cudowny sposób zdrowieją, cudownie rozwiązują swoje problemy, cudownie odnoszą prywatny i zawodowy sukces. A przewodniczy temu cudowny doktor Sorin.&lt;br /&gt;Nie chcąc być złym krytykiem musiałam znaleźć coś dobrego. W książce tej jedynym co może się podobać jest chyba pozytywna wymowa dzieła. Happy end sprawia, że w czytelniki budzi się jakaś nadzieja. Oj no i może jeszcze zamieszczone w książce przykłady diet.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-8390592509500488875?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/8390592509500488875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/klinika-cudow.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8390592509500488875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8390592509500488875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/klinika-cudow.html' title='Klinika cudów'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2810546412307060584</id><published>2011-06-23T12:13:00.002+02:00</published><updated>2011-06-23T12:14:06.643+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='amea'/><title type='text'>Naga</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.naobcasach.pl/files/scaled_images/20-04-11_14-45-28_s400.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.naobcasach.pl/files/scaled_images/20-04-11_14-45-28_s400.jpg" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;"Naga" to ostatnia z trzech recenzenckich książek otrzymanych od wydawnictwa Amea. Jak poprzedniczki, tak i ona jest zbiorem krótkich form i tak samo jak one, dotyczy spraw życia codziennego.&lt;br /&gt;Wydawnictwo Amea określa siebie jako oficynę wydającą książki dla kobiet. O ile w "Nie ma o czym mówić" i "Wbrew naturze" ukierunkowanie to nie było szczególnie wyczuwalne, tak "Naga" jest przykładem skierowanym właśnie na tą grupę odbiorczą.&lt;br /&gt;Izabela Szolc stworzyła zbiór dziesięciu opowiadań połączonych wspólnym pierwiastkiem - kobietą. Każda z bohaterek tekstów to osoba realna, naznaczona cechami powszechnymi - wrażliwa i jednocześnie silna. Bohaterki "Nagiej" to kobiety po przejściach. Mamy tu więc zgwałconą dziewczynę, córkę mającą pretensje do matki, żonę dotkniętą zdradą, parę lesbijek, wdowę (właściwie Marię Curie)... Wszystkie miały kiedyś marzenia, własna wizję szczęścia i przyszłości, która w zderzeniu z rzeczywistością musiała ulec rozbiciu i brutalnej zmianie. Jednak pomimo przeciwności, wszystkie kobiety Izabeli Szolc, walczą.&lt;br /&gt;Izabela Szolc doskonale wnika w psychikę swoich bohaterek, odkrywa jej zakamarki, pokazuje całokształt ich problemów. Każda z tych kobiet to przecież osoba, którą możemy spotkać każdego dnia. Co więcej - ich problemy mogą dotyczyć także nas. "Naga" jest więc książką jakże życiową, kobiecą.&lt;br /&gt;Każda z opowieści to także doskonała lektura pod względem stylu autorki. Świetne operowanie słowem, bogata metaforyka, doskonałe ujęcie skomplikowanej psychiki w słowach. Izabela Szolc nie przytłacza i pomimo ciężkiego tematu, jej teksty czyta się szybko, bez przeszkód.&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że wszystko to ujęte jest w krótką formę. Wiem, że przeszkadza mi to tylko ze względu na osobiste upodobania do opasłych powieści, ale i tak w jakimś stopniu ingeruje w ogólne odczucia po przeczytaniu "Nagiej".&lt;br /&gt;Podsumowując - z trzech książek otrzymanych od wydawnictwa Amea, "Naga" była najlepsza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2810546412307060584?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2810546412307060584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/naga-to-ostatnia-z-trzech-recenzenckich.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2810546412307060584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2810546412307060584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/naga-to-ostatnia-z-trzech-recenzenckich.html' title='Naga'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-779104267940857463</id><published>2011-06-20T10:25:00.000+02:00</published><updated>2011-06-20T10:25:07.954+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='amea'/><title type='text'>Wbrew naturze</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/101000/101178/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/101000/101178/352x500.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Wbrew naturze&lt;/i&gt;&amp;nbsp;to zbiór siedemnastu opowiadań. Każde z nich to dzieło innego autora, który nadaje łączącemu je tematowi, indywidualność. Wszystkie teksty łączy temat starości, przemijania i wreszcie śmierci.&lt;br /&gt;Moment, który przeznaczony jest każdemu z nas, zostaje wyrażony w odmiennych perspektywach. Jest więc śmierć i starość wydarzeniem przedwczesnym, jest samotnością, odarciem z godności, wyzwoleniem, szczęściem... Każdy z bohaterów przeżywa ją na inny sposób.&lt;br /&gt;Starość i śmierć to etapy naszego życia, których chyba boimy się najbardziej. Towarzyszy nam strach przez niemocą, skazaniem na pomoc innych i poczuciem, że przeszkadzamy bliskim w realizacji ich życiowej drogi. Widząc swoich dziadków, rodziców czy też przypadkowych ludzi w podeszłym wieku mimowolnie budzi się w nas coś na kształt niechęci. Jednak Ci ludzie skazani są na pomoc kogoś z "zewnątrz". Często sami pragniemy uniknąć losu niedołężnych istot, nie radzących sobie z otaczającą ich rzeczywistością, nie potrafiących odnaleźć się w nowoczesnym świecie, gdzie zanikły wyznawane przez nich wartości .&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wbrew naturze&lt;/i&gt;&amp;nbsp;stara się przybliżyć czekającą każdego przyszłość. Opowiadania ujawniające różne strony starości w pewien sposób przygotowują nas na odbiór nie tylko tego, co nas czeka, ale także ułatwiają poznanie i zrozumienie starszego, chylącego się ku śmierci, pokolenia.&lt;br /&gt;Najbardziej wymownym, przynajmniej według mnie, jest opowiadanie Joanny Stróżniak &lt;i&gt;Poczwarka. &lt;/i&gt;Młoda i pełna sił kobieta, zostaje uwięziona w starym i niedołężnym ciele. Nie wiedząc jak się w nim znalazła, zachowując ciągle umysł dwudziestopięciolatki próbuje uporać się ze wszystkim tym, co przynosi starość...&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wbrew naturze &lt;/i&gt;to zbiór opowiadań niosących rys autentyczności, jakiegoś wyrywku z naszej wspólnej przyszłości, ale i teraźniejszości. Każdy z autorów ukazuje to, czego się boimy, co odrzucamy w myślach, licząc, że zestarzejemy się godnie. Czy książka pozwala na oswojenie się ze starością? Na pewno nie. Bowiem oswoić można się tylko z tym, co poznamy. Jednakże zbiór ten pozwala różnych ludzi, sytuacje i sposoby radzenia sobie z "innym" sobą.&lt;br /&gt;Strona techniczna &lt;i&gt;Wbrew naturze&lt;/i&gt;&amp;nbsp;wypada, tak samo jak treść, dobrze. Co prawda niektóre opowiadania męczą obranym przez autorów stylem np. nagromadzeniem krótkich zdań, to nie przeszkadza on w odbiorze dzieła. Pomimo trudnego tematu, opowiadania czyta się lekko i dosyć szybko. Dodatkowo strona wizualna działa na korzyść zbioru - teksty przedzielone są bowiem zdjęciami wpasowującymi się w tematykę &lt;i&gt;Wbrew naturze.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Książka otrzymana od wydawnictwa &lt;b&gt;Amea&lt;/b&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-779104267940857463?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/779104267940857463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/wbrew-naturze.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/779104267940857463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/779104267940857463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/wbrew-naturze.html' title='Wbrew naturze'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6513276021539851052</id><published>2011-06-17T11:39:00.000+02:00</published><updated>2011-06-17T11:39:21.256+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Stosik na wakacje</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MjJ4XFss5qk/Tfse_TxYkrI/AAAAAAAAAVE/OSORIstVD4I/s1600/Zdj%25C4%2599cie0183.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-MjJ4XFss5qk/Tfse_TxYkrI/AAAAAAAAAVE/OSORIstVD4I/s320/Zdj%25C4%2599cie0183.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Sesja letnia zakończona. Czekam jeszcze na wyniki jednego egzaminu, ale nawet jeśli nie zdałam, to i tak czeka mnie ponad dwa miesiące z dala od nauki. Przez maj i czerwiec nazbierało się trochę książek, które w najbliższych dniach będą umilać mi czas. Część z nich prezentuję na zdjęciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dołu:&lt;br /&gt;- polecany przez wielu &lt;b&gt;Traktat o łuskaniu fasoli,&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- 1Q84 &lt;/b&gt;dla rozwinięcia znajomości z Murakamim (w kolejce czeka też &lt;b&gt;Kafka nad morzem&lt;/b&gt;),&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Marina &lt;/b&gt;dla podtrzymania przyjaźni z Zafonem (w tym samym celu czeka też &lt;b&gt;Pałac północy&lt;/b&gt;),&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Klinika cudów &lt;/b&gt;wzięta przez przypadek z biblioteki,&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Rubinowe czółenka &lt;/b&gt;i &lt;b&gt;Błękitnooki chłopiec&lt;/b&gt;&amp;nbsp;dla sprawdzenia czy Joanne Harris trzyma poziom z &lt;i&gt;Czekolady,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- &lt;/i&gt;&lt;b&gt;Trucicielka &lt;/b&gt;stojąca miesiącami na półce,&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Dom nad rozlewiskiem &lt;/b&gt;kupiony na promocji w Biedronce ;)&lt;br /&gt;Ponadto: czytane teraz &lt;b&gt;Wbrew naturze &lt;/b&gt;i &lt;b&gt;Naga &lt;/b&gt;otrzymane od wydawnictwa Amea.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak więc widać czekają mnie pracowite, i jakże przyjemne dni.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6513276021539851052?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6513276021539851052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/stosik-na-wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6513276021539851052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6513276021539851052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/stosik-na-wakacje.html' title='Stosik na wakacje'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-MjJ4XFss5qk/Tfse_TxYkrI/AAAAAAAAAVE/OSORIstVD4I/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0183.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-5043929478181174804</id><published>2011-06-05T14:16:00.000+02:00</published><updated>2011-06-05T14:16:12.546+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='amea'/><title type='text'>Nie ma o czym mówić</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/70000/70539/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/70000/70539/352x500.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Nie ma o czym mówić" to króciutka książeczka, zajmująca co najwyżej godzinę. Na jej treść składają się wycięte z życia fragmenty - jedne dłuższe, jedne mające zaledwie kilka zdań. I choć objętością nie grzeszy, to treść jest już znacznie bardziej intrygująca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marta Szarejko przedstawia czytelnikom uliczne historie, z którym stykamy się praktycznie każdego dnia, a których właściwie nie dostrzegamy. Albo raczej nie chcemy dostrzegać. Tak jak bohaterowie "Nie ma o czym mówić", tak każdy przechodzień pragnie stać się przy nich niewidzialny. Bo cóż może przynieść nam kontakt z bezdomnym, zaniedbanym człowiekiem? Człowiekiem, który często ma swój własny świat - dla nas irracjonalny?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorka nie pozwala nam jednak całkowicie przed nimi uciec.Wycinki z życia ludzi skazanych na ignorancję, zmagających się z nałogiem, chorobą, wreszcie z niechęcią społeczeństwa, sprawiają, że stopniowo zatapiamy się w ich świat. Każda z przedstawionych postaci to indywidualność. Każda z nich to osoba z różnymi problemami, połączona jednak wspólnym statusem, nazwijmy to, odmieńca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogromną zaletą "Nie ma o czym mówić" jest styl i język jaki nadała książce autorka. Nie ma tutaj miejsca na zabiegi artystyczne, edytorskie wygładzenie tekstu. Każda historia nosi znamiona autentyczności własnie przez nadaną jej formę - prostego, niepoprawnego języka, jaki towarzyszy bohaterom na co dzień. Szarejko nie zmienia nic. Mamy więc i wulgaryzmy, i zdania niepoprawne stylistyczne, i powtórzenia. Jednym słowem to, co jest cechą charakterystyczną języka potocznego, dodatkowo zabarwionego odmiennym stylem życia przedstawionych postaci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Nie ma o czym mówić" jest więc książką specyficzną. I choć dla mnie trochę męcząca, z racji tego, że nie lubię krótkich form, a opasłe powieści pozwalające na zżycie się z bohaterami, to Marta Szarejko przyciąga. Niecodzienna tematyka, barwne postaci, indywidualność i barwność nadają książce charakteru. A ponad tym wszystkim autentyczność języka, która sprawia, że przedstawione zdarzenia wchłaniają czytelnika w świat przecież nam znanym, a jednak obcy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę otrzymałam dzięki wydawnictwu&lt;b&gt; Amea&lt;/b&gt;, za co serdecznie dziękuję.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-5043929478181174804?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/5043929478181174804/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/nie-ma-o-czym-mowic.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5043929478181174804'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5043929478181174804'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/06/nie-ma-o-czym-mowic.html' title='Nie ma o czym mówić'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4083719269435111414</id><published>2011-05-18T21:25:00.000+02:00</published><updated>2011-05-18T21:25:29.278+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>O literaturze ogólnie</title><content type='html'>&lt;a href="http://i243.photobucket.com/albums/ff283/gilding_the_lily/Advocacy/Cendrillon-3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://i243.photobucket.com/albums/ff283/gilding_the_lily/Advocacy/Cendrillon-3.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;Maj i czerwiec to dla mnie miesiące, w których ciężko o przyjemności czytelnicze. Zbliżająca się sesja, nawał zaliczeń, kolokwiów, prac zaliczeniowych nie pozwala na znalezienia choćby chwili na czytanie czegoś innego niż obowiązkowe lektury. No właśnie. Jak to jest z tymi lekturami?&lt;br /&gt;Nie oszukujmy się - większość ludzi swoją przygodę z czytelnictwem zaczyna pod przymusem szkolnym. Wiadomo też, że każda książka, która nosi miano lektury, z góry skazana jest na nienawiść. Często słychać głosy, że należy zmienić listę lektur, że wskazane przez program nauczania dzieła, są dla dzieci i młodzieży niezrozumiałe, przestarzałe i nie przynoszą żadnej korzyści. Ale jak można poznać daną epokę, nurt, idee nie znając ówczesnej literatury?&lt;br /&gt;Lekturami szkolnymi zostają książki, które są najbardziej dla danego okresu charakterystyczne, które najlepiej oddają jego założenia. I mam wrażenie, że na to nie zwraca się uwagi w momencie, gdy poleca się uczniowi czytać dany utwór. Co z tego, że na lekcji omawia się cechy charakterystyczne danej epoki, jak uczeń nie potrafi odnieść tego do czytanego tekstu. Sama pamiętam, że czytając lekturę, nie zwracałam na to najmniejszej uwagi. A mając praktyki w szkołach, wiem, że przez te kilka lat nic się nie zmieniło. Oczywiście są uczniowie, którzy sami odnajdą w lekturze to, co istotne. Ale większość to ci, którzy tych elementów nie dostrzegają. A teraz istotniejsza statystyka: większość klasy i tak książki nie przeczyta. W czasach, kiedy mamy zatrzęsienie opracowań książkowych czy też internetowych oraz multum ekranizacji lektur, mało który młody człowiek sięgnie po tekst. Osoba z książką w ręku to niemal kosmita.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://25.media.tumblr.com/tumblr_l9cnlx4qbO1qaif6io1_500.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://25.media.tumblr.com/tumblr_l9cnlx4qbO1qaif6io1_500.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Liczne akcje zachęcające do czytania nie dają praktycznie żadnych rezultatów. Odwiedzając bibliotekę, nie widzę w niej praktycznie osób do 25 roku życia. Właściwie widuję tylko osoby starsze, najprawdopodobniej będące już na emeryturze. Czytelnictwo zamiera - smutna prawda.&lt;br /&gt;Jakie są tego skutki? Oczywistym jest zubożenie słownictwa, błędy ortograficzne i stylistyczne, nieznajomość kultury, ograniczona wyobraźnia. Skutki braku zainteresowania książkami można mnożyć. Co rusz natykam się na internetowe blogi, gdzie młodzi ludzie budują zdania na dziesięć linijek, tworzą nowe wersje związków frazeologicznych i tworzą nowe zasady pisowni ortograficznej. Młodzież nie potrafi napisać choćby stronicowego teksty (nie wspominając o maturalnych prezentacjach). Aż chce się wytknąć liczne błędy i kazać wrócić do podstawówki. Jednak w czasach ignorancji dbałości o język, nie pomogą żadne zabiegi.&lt;br /&gt;Z racji studiów zmuszona jestem wracać do dawnych szkolnych lektur. Jednak z perspektywy czasu i oczywiście zdobytej na studiach wiedzy, książki te odbiera się zupełnie inaczej. Są zrozumiałe, wciągają, zachwycają stylem, tematyką, wyobraźnią pisarza. I uważam, że warto po kilku latach wrócić do tych lektur z młodości i odkryć całkiem nowe ich oblicze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamieszczone zdjęcia pochodzą z akcji organizowanej przez &lt;i&gt;Literacy Foundation &lt;/i&gt;opatrzonej podtytułem &lt;i&gt;Imagination dies when a child doesn't read.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;I przyznam, że obrana przez nich droga, bardzo mi się podoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze mały komunikat: do połowy czerwca nie ma co liczyć na wpisy inne, niż dotyczące lektur, bądź klasyki literatury (co znacznie lepiej brzmi :) )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4083719269435111414?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4083719269435111414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/05/o-literaturze-ogolnie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4083719269435111414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4083719269435111414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/05/o-literaturze-ogolnie.html' title='O literaturze ogólnie'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i243.photobucket.com/albums/ff283/gilding_the_lily/Advocacy/th_Cendrillon-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-8588173951478302227</id><published>2011-04-11T10:57:00.000+02:00</published><updated>2011-04-11T10:57:54.490+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='listy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>J.R.R. Tolkien Listy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.amazonka.pl/photo/li/st/listy-tolkiena_j-r-r-tolkien-99901655962_978-83-7648-503-4_300.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.amazonka.pl/photo/li/st/listy-tolkiena_j-r-r-tolkien-99901655962_978-83-7648-503-4_300.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na wstępie od razu napiszę, że nie przeczytałam książki do końca. Poddałam się po ponad 100 stronach. Zazwyczaj nie piszę o dziełach, których nie dokończyłam. Bo i po co? Tutaj jednak zrobię wyjątek.\&lt;br /&gt;Tolkiena chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Postać znana głównie przez "Władcę pierścieni" niewątpliwie zasłużyła na uznanie i wpisanie w poczet klasyków.&lt;br /&gt;Nowe wydanie &lt;i&gt;Listów&lt;/i&gt;&amp;nbsp;zawiera zmiany praktycznie w obrębie nazewnictwa. Jest to też oczywiście wybór listów pisanych przez Tolkiena. Adresatami są wydawnictwo, przyjaciele, władze Uniwersytety czy dzieci pisarza. Tematyka jest więc różnorodna. Oczywiście pojawiają się informacje dotyczące postępów w pisaniu, popularności kolejnych książek, problemów w pisaniu czy wydaniu dzieł. W listach są także wzmianki i ówczesnej sytuacji politycznej, Tolkien wypowiada się na temat wojny, religii, stosunków damsko-męskich...&lt;br /&gt;Ale taki Tolkien do mnie nie przemawia. Na pewno wpływa na do, że, o zgrozo, są to &lt;u&gt;tylko&lt;/u&gt;&amp;nbsp;fragmenty listów pisarza. Chociaż redaktor starał się przytoczyć okoliczności pod wpływem których powstały listy, to nie daje to pełnego obrazu zamierzeń Tolkiena. Często "list" to wycinek pięciu zdań. Jaki to miało cel?&lt;br /&gt;Poza tym wiele z korespondencji zostało pominiętych. Zdaję sobie sprawę z tego, że listów jest cała masa, ale czasem przydałoby się mieć jakieś informacje dotyczące czasu pomiędzy jednym a drugim "ważniejszym" listem. Tutaj redaktor znowu przychodzi z pomocą. Ale niestety na niewiele się to zdaje. Bez dokładnej znajomości biografii Tolkiena, czytelnik nie ma żadnych szans na poznanie działalności pisarza w określonym przedziale czasowym.&lt;br /&gt;Oczywiście "Listy" to pozycja tylko dla tych, którzy jako tako poruszają się w twórczości Tolkiena. Właściwie chyba dla takich osób miała być. Niestety plan ten się nie powiódł. Jak postać Tolkiena niezmiernie mnie interesuje, tak listy sprawiają, że czuję niechęć. A to chyba nie było zamierzenie wydawców "Listów"...&lt;br /&gt;Pomimo wspomnianego uwielbienia dla postaci Tolkiena, zachęt z mojej strony do poznania wszystkiego co wyszło spod jego pióra, tak "Listów" nie polecam nikomu. Niestety.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-8588173951478302227?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/8588173951478302227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/04/jrr-tolkien-listy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8588173951478302227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8588173951478302227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/04/jrr-tolkien-listy.html' title='J.R.R. Tolkien Listy'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-1784078249082047087</id><published>2011-04-01T12:21:00.001+02:00</published><updated>2011-04-13T13:35:50.709+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Nowicjuszka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://solarisnet.pl/theme/img/product/fantastyka/sf_f/nowicjuszka/nowi.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://solarisnet.pl/theme/img/product/fantastyka/sf_f/nowicjuszka/nowi.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Trudi Canavan zdobyła już pewną sławę i opinię. Kolejna jej książka, a zarazem drugi tom Trylogii Czarnego Maga, potwierdza moją opinię, że jest ona pisarką wybitną, wspaniale budującą fantastyczny świat pełen magii, przygód i wspaniałych kreacji postaci. Ale po kolei.&lt;br /&gt;Pierwszy tom "Gildia Magów" (moja recenzja &lt;a href="http://nenya89.blogspot.com/2010/07/gildia-magow.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;) rozpoczyna przygody z Soneą, młodą dziewczyną pochodzącą ze slamsów. Okazuje się ona samorodnym magiem, którego odkrycie dokonało się całkowicie przypadkowo. Sonea ucieka przed znienawidzoną Gildią, nie wiedząc, że je moc może zniszczyć ją samą. Po wielu trudach, zostaje przekonana do nauki dla własnego bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;"Nowicjuszka" to już opowieść pierwszych miesiącach Sonei w Gildii. Canavan na szczęście zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdy ma okazję czytać kolejne tomy zaraz po sobie, więc umiejętnie wplata główne wątki z poprzedniego tomu. Pod postacią wspomnień bohaterów, są one także obrazem stosunku poszczególnych postaci do minionych wydarzeń.&lt;br /&gt;Sonea zmaga się z wieloma przeciwnościami. Musi przezwyciężyć niechęć do Gildii, tęsknotę za znajomymi, rodziną. Zmaga się także z powszechną niechęcią pozostałych uczniów i nauczycieli. Jest ona także obarczona dochowaniem tajemnicy. Nie może wyjawić, że Wielki Mistrz - Akkarin posługuje się czarną magią. Jako jedna z trzech osób znających sekret, nie może zdradzić się przez żadnym z Mistrzów oraz oczywiście przed samym Wielkim Mistrzem.&lt;br /&gt;Objęta opieką Rothena, szybko zdobywa nową wiedzę. Niejednokrotnie dowodzie także ogromnej mocy. Mocy, którą przewyższa większość magów należących do Gildii.&lt;br /&gt;"Nowicjuszka" skupia się głównie wokół postaci Sonei, ale jak w poprzednim tomie, Canavan wprowadza punkt widzenia kilku innych postaci. Zabieg ten zbliża książkę do ideału - różne ujęcie tego samego tematu i dokładne poznanie bohaterów. Czego chcieć więcej?&lt;br /&gt;Na nieszczęście Sonei, Rothena i Lorlena, Wielki Mistrz poznaje ich sekret. Przejmuje opiekę nad Soneą, śledzi ruchy obu magów nie pozwalając im na wyjawienie prawdy całej Gildii. Bohaterka musi więc podjąć kolejne wyzwanie - wytrzymać niewolę Akkarina...&lt;br /&gt;"Nowicjuszka" należy do książek, które chce się jednocześnie przeczytać bardzo szybko oraz jak najwolniej. Szybko, by poznać dalsze losy bohaterów, wolno by delektować się wspaniałą książką przez długi czas. Pomimo grubości, każdy tom to bowiem 500, 600 stron, dzieła Canavan czyta się z niezwykłą wręcz szybkością. "Nowicjuszka" jest wspaniała pod każdym względem: interesujące i zagadkowe postaci, tajemnicze wydarzenia, magia, perypetie, skrywane sekrety... Wszystko to sprawia, że książką żyje się jeszcze przez wiele dni. Canavan jest dla mnie absolutną mistrzynią. Każde z jej dzieł to absolutne arcydzieło literatury fantastycznej.&lt;br /&gt;Kolejny tom "Wielki Mistrz" niecierpliwie czeka na swoją kolej. Podobnie jak ja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-1784078249082047087?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/1784078249082047087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/04/nowicjuszka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1784078249082047087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1784078249082047087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/04/nowicjuszka.html' title='Nowicjuszka'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-249736257026393898</id><published>2011-03-30T16:09:00.001+02:00</published><updated>2011-07-06T11:08:16.328+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Wielki mistrz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.eliterat.pl/upload/recenzje/Trudi_Canavan_Wielki_Mistrz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.eliterat.pl/upload/recenzje/Trudi_Canavan_Wielki_Mistrz.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ostatni tom Trylogii Czarnego Maga. Ostatnie spotkanie z bohaterami. I kolejny pokłon w stronę Trudi Canavan.&lt;br /&gt;Sonea nadal pozostaje pod opieką Akkarina, Wielkiego mistrza Gildii Magów. Podczas, gdy większość twierdzi, że spotkał ją prawdziwy zaszczyt, tak dziewczyna wie, że znalazła się w pułapce. Codzienne obcowanie z Akkarinem napawa ją strachem. Po pojedynku z Reginem ma przynajmniej spokój z dokuczającymi nowicjuszami. Sonea jednak daleka jest od szczęścia. Pochłaniana przez naukę i ciągłe doskonalenie umiejętności, zastawia się nad postępowaniem Wielkiego Mistrza.&lt;br /&gt;Do Lorlena, oprócz niepokojącej sytuacji w jakiej się znalazł, dochodzą też wydarzenia z miasta. Tajemnicze zabójstwa dziesiątkują najbiedniejszą część społeczeństwa. Jednak kontrola Akkarina, nie pozwala na dokładne poznanie sprawy...&lt;br /&gt;Wielki Mistrz sprawuje też kontrolę nad swoją podopieczną. Dostarcza jej tajemnicze i stare księgi, wspominające o czarnej magii. Zaznajamianie się Sonei z tematem przerywa jedno wydarzenie. Akkarin zabiera ją na przesłuchanie szpiega. Pragnie by dziewczyna w końcu poznała prawdę i przekonała się kim na prawdę jest Akkarin. To co wyjawia szpieg podczas czytania w myślach szokuje Soneę. Zauważa też zmiany jakie zaszły w samym Wielkim Mistrzu i jak zmienił się jego stosunek do podopiecznej. Bohaterka poznaje fakty, która całkowicie zachwieją jej poglądami i zmuszą do zmian. Zmian, które znacząco wpłyną zarówno na jej życie, jak i życie Akkarina.&lt;br /&gt;"Wielki Mistrz" dokonał czego, co jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło. Pochłonął mnie tak, że czytałam bez przerwy byle tylko skończyć, byle poznać jak zakończy się cała Trylogia. Jednocześnie jak przy "Nowicjuszce" chciałam by wraz ze zbliżaniem się ku końcowi, magicznie wyrosły kolejne strony. By książka się nie skończyła. Ale jednak koniec się pojawił, a ja zarwałam noc by dokończyć książkę.&lt;br /&gt;Canvan trzymała w napięciu do samego końca. Choć można było przewidzieć zakończenie, tak napięcie towarzyszyło każdej stronie książki. No i właśnie ten koniec całkowicie bym usunęła. Oczywiście nie chodzi tu o jego niepoprawność. Za bardzo zżyłam się z głównymi bohaterami, za bardzo podobał mi się rozwój ich znajomości by takie zakończenie przypadło mi do gustu. Pozostał mi niedosyt, ale też i uwielbienie dla całej Trylogii. Świetna książka, która dobiegła końca i zmusiła do pożegnania z bohaterami i ich przygodami, książka która będzie mi jeszcze towarzyszyć przez najbliższe dni. I wreszcie książka do której na pewno jeszcze wrócę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-249736257026393898?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/249736257026393898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/wielki-mistrz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/249736257026393898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/249736257026393898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/wielki-mistrz.html' title='Wielki mistrz'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4253333330053593884</id><published>2011-03-30T15:24:00.000+02:00</published><updated>2011-03-30T15:24:00.995+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Tańcz, tańcz, tańcz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_hjNmo-ECq3Y/TA-MaF0YN8I/AAAAAAAAB-Y/HgaCPe-fqy0/s1600/murakami+tancz+-+muza.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_hjNmo-ECq3Y/TA-MaF0YN8I/AAAAAAAAB-Y/HgaCPe-fqy0/s320/murakami+tancz+-+muza.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Uległam czytelniczej modzie. Zaopatrzyłam się w kilka książek Murakamiego. Po pierwszej z nich już wiem, że przyjaźń z autorem będzie znacznie dłuższa.&lt;br /&gt;Początkowo podchodziłam do jego twórczości dosyć sceptycznie. Cały szum wokół jego książek przypominał nieco ogólny zachwyt nad panią Meyer. A poza tym już kilka razy sparzyłam się na polecanych dziełach. Jednak "Tańcz, tańcz, tańcz" rozwiało moje obawy.&lt;br /&gt;Akcja zaczyna się w hotelu Pod Delfinem. Bohater, trzydziestoletni rozwodnik pałający się pisaniem artykułów na zlecenie, mieszka tam razem z tajemniczą kobietą, Kiki. Para rozstaje się i powraca do swoich spraw. Jednak jakiś czas po powrocie do domu bohater słyszy płacz. Wezwanie Kiki.&lt;br /&gt;Oddając się pracy chce zapomnieć o tajemniczej kobiecie i uczuciu, które go prześladuje. Ciągle dostrzega też beznadziejność swojego życia, brak szczęścia i miłości. Wkrótce decyduje się na wyprawę. Wyprawę, która ma przynieść odpowiedź na wszystkie dręczące go pytania. Musi zatem wrócić tam, gdzie to wszystko się zaczęło. Hotel Pod Delfinem...&lt;br /&gt;Kiedy przybywa na miejsce okazuje się, że wciągu kilku lat hotel uległ całkowitemu przeobrażeniu. Nie był już podrzędnym lokum, zapomnianym, leżącym w ukryciu. Teraz wyrastał ponad całą okolicę. Nowoczesny budynek w ogóle nie przypominał tego dawnego miejsca schadzek z Kiki. Jedyne co łączyło oba miejsca to nazwa. Poznaje tam pewną recepcjonistkę, której zadaje pytania dotyczące starego hotelu i jego właściciela. Dziewczyna sprawa wrażenie zakłopotanej, tak jakby poruszył drażliwy temat. Nie uzyskując żadnych konkretnych informacji, stoi w miejscu. Jednak pewnego dnia dziewczyna ujawnia coś niepokojącego. Tajemnicze zjawisko na szesnastym piętrze - całkowite ciemności i czyjaś obecność. Poinformowała przełożonych, którzy nie znaleźli miejsca opisywanego przez recepcjonistkę. Bohater zaczyna zastanawiać się czy ma to jakiś związek z nim i z tym czego poszukuje. Udaje się na szesnaste piętro i rozpoczyna swoją przygodę...&lt;br /&gt;Murakami stworzył powieść o poszukiwaniu sensu istnienia, o przyjaźni i miłości. To opowieść o odnawianiu dawnych znajomości i zawieranie nowych. W życiu bohatera zaczynają dziać się dziwne rzeczy, poznaje rozmaite ludzkie charaktery i tajemnice. W "Tańcz, tańcz, tańcz" rzeczywistość miesza się ze swego rodzaju magią. I to sprawia, że cała książka staje się wyjątkowa.&lt;br /&gt;Cóż - Murakami mnie zauroczył swoim stylem i pomysłami. "Tańcz, tańcz, tańcz" nie będzie więc ostatnia książką tego pisarza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4253333330053593884?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4253333330053593884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/tancz-tancz-tancz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4253333330053593884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4253333330053593884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/tancz-tancz-tancz.html' title='Tańcz, tańcz, tańcz'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_hjNmo-ECq3Y/TA-MaF0YN8I/AAAAAAAAB-Y/HgaCPe-fqy0/s72-c/murakami+tancz+-+muza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2011594959053795853</id><published>2011-03-26T11:14:00.001+01:00</published><updated>2011-03-26T11:33:06.300+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Zatrute ciasteczko</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-wlIiEJfI0Sk/TY219u-0qkI/AAAAAAAAAU0/Xsal2A0KZOY/s1600/zatrute-ciasteczko_alan-bradleyimages_big21978-83-61524-82-3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh4.googleusercontent.com/-wlIiEJfI0Sk/TY219u-0qkI/AAAAAAAAAU0/Xsal2A0KZOY/s1600/zatrute-ciasteczko_alan-bradleyimages_big21978-83-61524-82-3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Flawia ma 11 lat. Mieszka wraz z ojcem i dwiema siostrami w wielkiej i starej posiadłości. Jej każdy dzień wypełniają prowadzenie wojny z siostrami oraz doświadczenia chemiczne prowadzone w laboratorium wuja. Mimo młodego wieku, bohaterka to mistrzyni intryg, kopalnia pomysłów, ale również nieprzeciętna mądrość i inteligencja. Jednak jej codzienność burzą tajemnicze wydarzenia. Najpierw na tarasie pojawia się martwy ptak ze znaczkiem w dziobie. Wtedy to Flawia po raz pierwszy widzi przerażonego ojca. Następnie bohaterka podsłuchuje kłótnię ojca z nieznanym jej mężczyzną. Kulminacyjnym momentem jest jednak odnalezienie przez Flawię trupa w ogrodzie... Dziewczynka łączy pewne fakty i zaczyna śledztwo na własną rękę, wchodząc w kompetencje detektywom zajmującym się sprawą. Odkrywa ona pewne tajemnice z przeszłości ojca, przez co popada w liczne tarapaty.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;"Zatrute ciasteczko" to niewątpliwie kryminał. Jest zbrodnia, jest tajemnica, jest rozwiązanie. Jednak tym co go wyróżnia spośród pozostałych pozycji z gatunku jest niewątpliwie postać młodej Flawii. Zabawna i intrygująca, nadaje książce niepowtarzalnego charakteru. Oczywiście poza samą zbrodnią i drogą do jej rozwiązania, autor nie opuścił przybliżenia charakteru młodej detektyw oraz relacji panujących w rezydencji Buckshaw. Oprócz relacji między siostrami, opartej na rywalizacji, "Zatrute ciasteczko" pokazuje także obraz samotnego ojca, otoczonego kolekcją znaczków. Tak na prawdę zbrodnia popełniona w ogrodzie pozwala Flawii na jego &amp;nbsp;poznanie.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Zatrute ciasteczko" to książka, która może pochłonąć. Bohaterka, świetna intryga i akcja pozwalają na spędzenie miłych godzin. Jednak pomimo tego, że książka mi się podobała, nie czuję potrzeby poznawania kolejnych części serii. Może boję się, że już nie będą tak znakomite?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2011594959053795853?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2011594959053795853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/zatrute-ciasteczko.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2011594959053795853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2011594959053795853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/zatrute-ciasteczko.html' title='Zatrute ciasteczko'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-wlIiEJfI0Sk/TY219u-0qkI/AAAAAAAAAU0/Xsal2A0KZOY/s72-c/zatrute-ciasteczko_alan-bradleyimages_big21978-83-61524-82-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-524368866633239911</id><published>2011-03-21T15:26:00.000+01:00</published><updated>2011-03-21T15:26:46.683+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Szepty dzieci mgły</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://empikmedia.pl/c/szepty-dzieci-mgly-i-inne-opowiadania-bprod58973271.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://empikmedia.pl/c/szepty-dzieci-mgly-i-inne-opowiadania-bprod58973271.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Trudi Canava, znana z opasłych książek dodatkowo zebranych w trylogię, tym razem postawiła na coś skromniejszego. Światło dzienne ujrzały opowiadania autorki. W zbiorze "Szepty dzieci mgły" znalazło się pięć opowiadań łączących fantastykę i codzienne życie. Opowiadania o przewadze fantastyki zawierają w sobie pewną dozę wątków czy miejsc znanych z poprzednich dzieł australijskiej pisarki.&lt;br /&gt;Tytułowa "Szepty dzieci mgły" to opowiadanie o sorze, czarodziejce trudniącej się ochroną karawany. W jej historię wpisany jest wybór między trudną pracą 'ochroniarza' a przepychem dworu.&lt;br /&gt;Kolejne opowiadanie "Szalony uczeń" nosi wiele znamion poprzednich dziel Canavan. Tytułowy bohater to młody magik, sprzeciwiający się regułom magii i zakresu korzystania z niej. Jego bunt to też analiza ludzkiego zachowania, szaleństwa, obłędu... To też opowieść o więzach pomiędzy bratem a siostrą. Moim zdaniem najlepsze opowiadanie z całego zbioru.&lt;br /&gt;Trzecia historia nosi tytuł "Markietanka". Tutaj miesza się realizm z fantastyką. Pojawia się wojna (jakże ponadczasowy temat), miłość, ludowe wierzenia, magia. Wszystko opiera się na tajemniczej postaci Kali - wojennej kurtyzany.&lt;br /&gt;Następnie przenosimy się w czasy bardziej współczesne. "Przestrzeń dla siebie" to próba zaradzenia ludzkiemu problemowi jakim jest notoryczny brak czasu. Głowna bohaterka kupuje nowy dom, a wraz z nim pokój w którym zatrzymuje się czas. Jednak takie zbawcze lokum ma swoją cenę...&lt;br /&gt;Ostatnie opowiadanie jest również głęboko zakorzenione w rzeczywistym życiu. Bo czy nikomu z nas nie przydarzyło się zostawić bądź zgubić jakąś rzecz? Bohaterka opowiadania zostawia w pociągu parasol. By go odnaleźć udaje się do biura rzeczy znalezionych - miejscy dosyć dziwnym w dzisiejszych czasach. Na półkach owego miejsca znajduje ogrom rzeczy zapomnianych, noszących w sobie wspomnienia, ale nie znajduje jednak swojego parasola. Łamie więc zakaz właściciela i zabiera ze sobą inną. Od tego momentu w jej życiu zaczną dziać się dziwne rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadania Canavan zaskakują pomysłowością, biegiem wydarzeń, wyborem bohaterów. I chociaż są niebanalne, to cały zbiór pozostawia niedosyt. Jestem przyzwyczajona to rozbudowanych zdarzeń, analizy ludzkiej psychiki, głębszego poznania bohaterów, zwrotów akcji. Opowiadanie już z racji swego gatunku jest ograniczone. I to do mnie nie przemawia. Aż chciało się dopisać nowe wątki, wprowadzić nowych bohaterów, rozwinąć historie. Osobiście liczyłam na znacznie więcej 'zabawy' z utworami Canavan. Na szczęście na półce czekają dobrze znane opasłe tomiska - nadrobię więc lekkie rozczarowanie opowiadaniami :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na słowo pochwały zasługuje też samo wydanie "Szeptów dzieci mgły" - piękna twarda okładka, grube karki, duża czcionka. Wszystko to sprawia, że miło się z taką książką obcuje. Więcej takich opraw!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-524368866633239911?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/524368866633239911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/szepty-dzieci-mgy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/524368866633239911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/524368866633239911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/szepty-dzieci-mgy.html' title='Szepty dzieci mgły'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6945778801874182424</id><published>2011-03-10T15:15:00.001+01:00</published><updated>2011-03-10T15:18:55.667+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Przypadek Adolfa H.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.zsz6.edu.pl/pictures/0082368.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.zsz6.edu.pl/pictures/0082368.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Adolf Hitler. Synonim ogromnego zła. Każda publikacja na jego temat budzi kontrowersje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po Piłacie, Schmitt pragnął napisać opowieść o kimś znacznie bardziej 'osobliwym'. O kimś kto w ogromnym stopniu wpłynął na bieg świata. Jak dowiadujemy się z dziennika autora, zmieszczonego na końcu książki, jego decyzja spotkała się z wielkim sprzeciwem przyjaciół. Czy tematyka obrana przez pisarza wyjdzie mu na dobre? Czy to nie przesada?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Schmitt wprowadza czytelnika w dwie, dziejące się równolegle, historie. Obie zaczynają się w tym samym momencie - w dniu ogłoszenia list osób przyjętych do Akademii Sztuki. Hitler się nie dostał. Adolf H. tak. Od tego momentu życie każdego z nich biegnie innym torem. Co prawda 'spotykają' się w tych samych czy podobnych miejscach, sytuacjach, ale każdy z nich odbiera je w inny sposób. W inny sposób wpływają też one na ich dalsze losy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hitler wiedzie życie pełne rozczarowań. Cięgle mieszkają w nim negatywne uczucia związane z dzieciństwem. I to własnie najmłodsze lata sprawiają, że Hitler staje się takim, jakiego zna historia. To osoba z nawarstwiającymi się problemami, żalem, porażkami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Adolf H. to z kolei osoba, która spełniła marzenie - została artystą. I choć nie odnosi początkowo spektakularnego sukcesu, choć jego talent pozbawiony jest naturalności i spontaniczności, to bohater wytrwale dąży do szczęścia. Wprowadzony w rzeczywistość stworzoną przez pisarza, pokonuje traumę z dzieciństwa, odnajduje przyjaciół, miłość, a w końcu i wielki talent.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Przypadek Adolfa H." jest książką trudną w odbiorze. I nie chodzi tu o trudny język. Po pierwsze Hitler to osoba, o której ma się wyrobioną opinię, osoba którą się potępia za każdy czyn. I tutaj pojawia się problem. Książkowy Adolf H. to niewątpliwie postać pozytywna, postać, którą powinno się polubić i której w pewnych, ciężkich dla niej momentach, się współczuje. Ale jak robić to z czystym sumieniem, mając ciągle przed oczami owe złowrogie nazwisko: Hitler?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugim utrudnieniem jest przemienność historii. W pewnym momencie obie historie się mieszają. Zapominamy czy dane wydarzenie dotyczyło Hitlera czy Adolfa H.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Schmitt wprowadza do historii Adolfa H. postaci mniej czy bardziej znane - pojawia się Freud oraz Helena Rubinstein. Autor wiąże ich z głównym bohaterem, a ich wpływ na niego jest ogromny. Ta druga historia, historia lepszego Hitlera, nie przekonuje. Wyrobiony pogląd na Hitlera nie pozwala na pełny odbiór książki. I to właśnie trzecie źródło trudności książki Schmitta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Schmitt, znany z krótkich opowieści, uczynił "Przypadek Adolfa H.:" książką obszerną. Stworzył w niej nową historię, która niestety nie stała się nigdy realną. Chyba nikt nie potrafi sobie wyobrazić świata bez Adolfa Hitlera. Bez wojny, obozów, tyranii, zła...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6945778801874182424?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6945778801874182424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/przypadek-adolfa-h.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6945778801874182424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6945778801874182424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/przypadek-adolfa-h.html' title='Przypadek Adolfa H.'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6228182605912166379</id><published>2011-03-03T23:26:00.000+01:00</published><updated>2011-03-03T23:26:02.266+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Dom dzienny, dom nocny</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.poczytaj.pl/okl/10000/10399.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.poczytaj.pl/okl/10000/10399.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Autora często można rozpoznać po specyficznym stylu. W każdym jego dziele jest indywidualny ślad, kierujący czytelnika właśnie w stronę konkretnej osoby. Taką pisarką jest też Olga Tokarczuk. Każda jej książka zawiera ten charakterystyczny nastrój. Przemieszanie tajemniczości, ulotności, zwyczajności i prostoty. Tokarczuk to niedopowiedzenia, aktywne uczestnictwo czytelnika w odbiorze - w opisanych wydarzeniach.&lt;br /&gt;"Dom dzienny, dom nocny" to szereg opowieści połączonych wspólnym elementem - Nową Rudą. Cała akcja skupia się wokół tych właśnie terenów i choć często wydarzenia dzieją się w różnym czasie, to każde z nich jest jakby dopełnieniem innego. Jak na Tokarczuk przystało, jej książka to strony pełne zdarzeń codziennych, wydawałoby się niegodnych uwagi. Autorka sprawia jednak, że te banalne ludzkie dni stają się najważniejsze.&lt;br /&gt;Akcja, choć podzielona na liczne opowiadania, kierowana jest przez główną bohaterkę, mieszkankę śląskiej wioski, niejako obserwatora tamtejszej ludności. Książka ta dostarcza nam bogatą paletę bohaterów, jakże odmiennych, ale zmagających się z licznymi przeciwnościami. Każdy z nich ma bądź miał jakieś marzenia. Pragną oni wielu rzeczy: miłości, spokoju, dobrobytu, sławy.&lt;br /&gt;Tytułowy dom dzienni dom nocny to sfery w jakich żyją ukazane postacie. Dzień to jakby czas, w którym zakłada się maskę, kiedy trzyma się marzenia i pragnienia na uwięzi. Jednak noc wyzwala to, co w dzień pozostawało w ukryciu. Wielką rolę odgrywają tu sny - nieświadomie wywołana iluzja własnych pragnień. To one przenoszą bohaterów w świat niezwykły, ale ciągle noszący znamiona dnia codziennego.&lt;br /&gt;Tokarczuk stwarza wyśmienity klimat. Fantastycznie gra słowem, działa na emocje, snuje refleksje. Każda mała część książki, jest przesłaniem, nauką, analizą. Życie, to codzienne, staje się skarbnicą mądrości. Nie ma tu miejsca na sztuczną sentencjonalność czy nierealność. Każde wydarzenie i każdy człowiek wydaje się być nam znajomy. Wszystko to sprawia, że "Dom dzienny, dom nocny" jawi się jako książka niebanalna. Książka, którą się smakuje, która niesie wiele emocji. Problemem jest tylko czas - dzieła tego nie da się bowiem czytać szybko. Na każdym zdaniu trzeba skupić swoją uwagę, rozważnie wyciągać wnioski. "Dom dzienny, dom nocny" zapewne należy do książek, które zmieniają swoją treść wraz z dojrzałością czytelnika. Myślę, że każdy odbiera ją na swój indywidualny sposób, a wiek i doświadczenie są tutaj bardzo istotne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6228182605912166379?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6228182605912166379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/dom-dzienny-dom-nocny.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6228182605912166379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6228182605912166379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/03/dom-dzienny-dom-nocny.html' title='Dom dzienny, dom nocny'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6111961960978542478</id><published>2011-02-19T11:44:00.000+01:00</published><updated>2011-02-19T11:44:41.031+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Książę mgły</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload.s3-external-3.amazonaws.com/books/57000/57786/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://lc-upload.s3-external-3.amazonaws.com/books/57000/57786/352x500.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czas II wojny światowej był niewątpliwie okresem tragedii wielu rodzin. Tragedii większych i mniejszych. Do tej drugiej grupy zalicza się rodzina Carverów. Mała osada rybacka miała się stać dla nich ucieczką od niebezpieczeństw i zgiełku wojny. No właśnie - miała.&lt;br /&gt;Już od pierwszych minut pobytu w nowym miejscy, kilkunastoletni Max zauważa coś dziwnego. Jakąś nutę tajemnicy. Jednak chaos spowodowany przeprowadzką nie pozwala mu się nad tym zastanowić. Obawy odradzają się wraz z odkryciem tajemniczego ogrodu w pobliży domu. Ogrodu zamieszkiwanego przez kamienne figury cyrkowych postaci. Max ten sam obraz widzi na odnalezionych starych filmach poprzedniego właściciela domu Fleishmanna. Jednak tam posągi te wyglądają nieco inaczej...&lt;br /&gt;Nie tylko Max dostrzega pewną odmienności ich nowego domu. Alicja, starsza siostra, również czuje się tutaj nieswojo. Uczucie to wkrótce połączy od skłócone rodzeństwo, a kolejne wypadki raz na zawsze przerwą okres dzieciństwa młodych bohaterów.&lt;br /&gt;Łącznikiem między nowymi mieszkańcami, a historią i obyczajami miasteczka, staje się Roland. Osierocony chłopiec, pozostaje pod opieką przybranego dziadka. I to właśnie on wydaje się być kluczem do rozwiązania tajemnicy posągów...&lt;br /&gt;"Książę mgły" został określony jako utwór dla młodzieży. Wpływa na to niewątpliwie fakt, że głównymi bohaterami opowieści są nastolatkowie. Po sukcesie "Cienia wiatru" oraz "Gry anioła", znacznie mniej obszerna książka, stanowi swego rodzaju nowość. Oczywiście jest ona wcześniejsza niż wymienione pozycje, ale jej 'pierwotność' sprawia, że jest mniej skomplikowana.&lt;br /&gt;Zafon jest dla mnie mistrzem budowania nastroju grozy i tajemniczości. Jak przy poprzednich jego dziełach, "Książę mgły" budził we mnie jakiś strach. Niedopowiedzenia i zagadkowe wydarzenia czy postaci, malowały klimat niepowtarzalny, a za ich sprawą budził się strach przed kolejną stroną.&lt;br /&gt;"Książę mgły" to pozycja, którą poleca wielu. Sam autor jest też gwarantem spędzenia niesamowitych chwil podczas lektury jego powieści. Zafon przez trzy kolejne powieści pozostaje taki sam, ale ta jednorodność jest czymś pożądanym. Nie sposób pomylić go z żadnym innym pisarzem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6111961960978542478?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6111961960978542478/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/02/ksiaze-mgy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6111961960978542478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6111961960978542478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/02/ksiaze-mgy.html' title='Książę mgły'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-8198007494513035621</id><published>2011-02-15T21:07:00.000+01:00</published><updated>2011-02-15T21:07:55.892+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Hańba</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.e-commerce.pl/zdjecia/Literatura-piekna/John-Maxwell-Coetzee-Hanba-38828-big.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.e-commerce.pl/zdjecia/Literatura-piekna/John-Maxwell-Coetzee-Hanba-38828-big.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Książki wybieramy z różnych powodów. Ktoś nam je poleci, przeczytamy pozytywne recenzje, zobaczymy wysokie oceny, usłyszymy cały medialny szum wokół dzieła, oglądniemy adaptację filmową, weźmiemy przez przypadek, no i nagrody. Nic tak nie przyciąga, nie zachęca, nie kieruje naszym wyborem jak zaszczytny tytuł, prestiżowa nagroda, o której powiadamiają nas już na samej okładce. I tym własnie sposobem wpadłam na "Hańbę" Coetzee.&lt;br /&gt;Booker. Brzmi dumnie. Wydaje się, że jest gwarantem wyśmienitej lektury. No właśnie. Czy aby na pewno?&lt;br /&gt;"Hańba" jest też książką przez wielu polecaną. Dostaje wysokie noty, pozytywne recenzje. Nie pozostało mi więc nic innego jak sprawdzić, co tak na prawdę oferuje czytelnikowi Coetzee.&lt;br /&gt;David to wykładowca na Kapsztadzkiej uczelni. Zafascynowany Byronem wiedzie życie dość odmienne. Jest on bowiem "koneserem" kobiet. Ale kobiet, które są tylko chwilową zachcianką, niezobowiązującym związkiem. Mając za sobą dwa nieudane małżeństwa, wydaje się być osobą szukającą swego rodzaju pocieszenia w ramionach pięknych kobiet. Jednak pewnego dnia na jego drodze staje studentka. Krótki romans staje się przyczyną ogromnych zmian w życiu Davida. Owe zmiany zaprowadzają go na farmę córki, Lucy.&lt;br /&gt;Od początku Coetzee rysuje obraz trudnych relacji pomiędzy córką a ojcem. Oboje mają inne priorytety, spojrzenie na świat, na życie. David uważa, że Lucy zmarnowała swoją szansę na wspaniałe życie, że zajmując się farmą, zatraciła całą kobiecość i talent. Dziewczyna z kolei mocno trzyma się swoich przekonań. Dla niej to ojciec jest kimś nieprzystającym do społeczeństwa. Ich więzi nie jest w stanie zacieśnić żadne zdarzenie.&lt;br /&gt;Jednak zarówno Lucy jak i Davida połączyła tytułowa hańba. On - występny profesor. Ona - zhańbiona kobieta. I chociaż pouczają się wzajemnie, to ciągle jednak uciekają, Uciekają przed społeczeństwem. Przed sobą.&lt;br /&gt;Wydaje się, że "Hańba" to wyśmienita analiza ludzkich wyborów, postaw i przekonań. Ja jednak za taką ją nie uważam. Coetzee mnie zmęczył. Jego postaci są irytujące, niezrozumiałe. Nie potrafiłam doszukać się głębszego sensu, choć próbowałam odbierać tę książkę na różne sposoby, kierując się odmiennymi kryteriami. Nic jednak nie potrafię z "Hańby" wycisnąć. Wydarzenia, choć w gruncie rzeczy tragiczne, nie pozwalają na żadne wzruszenie, przejęcie się losami bohaterów, nie wzbudzają chęci poznania dalszego ciągu. Pomimo zapewnień wydawcy, że książka ta jest pozycją od której nie sposób się oderwać, tak w moim przypadku nie sposób było się do niej zmusić.&lt;br /&gt;Niestety - nagrody nie są gwarancją dobrej książki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-8198007494513035621?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/8198007494513035621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/02/hanba.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8198007494513035621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8198007494513035621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/02/hanba.html' title='Hańba'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6372041735837397599</id><published>2011-02-01T16:47:00.000+01:00</published><updated>2011-02-01T16:47:48.601+01:00</updated><title type='text'>Na po-sesji</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TUgoUPZfjVI/AAAAAAAAAUg/CY0rmMyNSYA/s1600/Zdj%25C4%2599cie0108.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TUgoUPZfjVI/AAAAAAAAAUg/CY0rmMyNSYA/s320/Zdj%25C4%2599cie0108.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Sesja trwa, ogrom materiału pochłania mnie do tego stopnia, że nie mam czasu na czytanie niczego co nie jest związane z romantyzmem, teorią literatury, regionalizmem czy gramatyką opisową. Brak czasu rodzi zaległości, do biblioteki wracają zarezerwowane przeze mnie książki i takim oto sposobem stos nieprzeczytanych książek się powiększa.&lt;br /&gt;Zdjęcie obok to tylko część zaległości. Na swoją kolej czekają też: &lt;i&gt;Zatrute ciasteczko, W sercu kraju, Nędznicy &lt;/i&gt;oraz &lt;i&gt;Katedra Marii Panny w Paryżu&lt;/i&gt;. Dwie ostatnie to lektury do egzaminu z romantyzmu, których niestety nie zdążyłam przeczytać, ale wiele pozytywnych opinii sprawia, że widnieją na mojej liście 'do przeczytania'.&lt;br /&gt;Książek ze zdjęcia chyba przedstawiać nie muszę - tytuły znane i o dziwo, nawet dobrze widoczne.&lt;br /&gt;Przede mną jeszcze jeden egzamin i prawdopodobnie jedna dopytka. Mam nadzieję, że przyszły tydzień będzie dla mnie wolnym od nauki i w końcu powrócę do czytania tego, na co akurat mam ochotę.&lt;br /&gt;Zapraszam już wkrótce :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6372041735837397599?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6372041735837397599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/02/na-po-sesji.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6372041735837397599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6372041735837397599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/02/na-po-sesji.html' title='Na po-sesji'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TUgoUPZfjVI/AAAAAAAAAUg/CY0rmMyNSYA/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0108.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4326371075573973326</id><published>2011-01-07T16:26:00.000+01:00</published><updated>2011-01-07T16:26:49.558+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Zapasy z życiem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Zapasy-z-zyciem_Eric-Emmanuel-Schmitt,images_big,17,978-83-240-1384-5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://merlin.pl/Zapasy-z-zyciem_Eric-Emmanuel-Schmitt,images_big,17,978-83-240-1384-5.jpg" width="209" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i mam problem. Jak uwielbiam Schmitta, tak "Zapasy z życiem" jakoś nie przypadły mi do gustu. Brakowało mi tej "inności" "Małych zbrodni małżeńskich" czy "Tektoniki uczuć".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na moją opinię mogą też źle wpływać dwa czynniki: pośpiech z jakim czytałam tę książkę oraz to, że właściwie jestem na "świeżo". Ostatnią stronę zakończyłam jakieś 2 godziny temu i może moje odczucia jeszcze się nie uleżały. O czym więc tym razem pisze Schmitt?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Głównym bohaterem książki jest Jun - młody Japończyk, żyjący na ulicy, trudniący się nielegalnym handlem. Poznając go, dowiadujemy się, że jego kontakty z rodziną zostały w jakiś sposób zakłócone. Unikał on odpowiedzi na pytania związane z przeszłością oraz z jego opiekunami. Jun to także chłopak o niskim poczuciu własnej wartości, drażliwy, zamknięty w znienawidzonym ciele. Jego przygody jednak wiążą się z tajemniczą postacią Shomintsu, jak się później okazuje, trenera sumo. Widzi on w naszym bohaterze człowieka o sile większej, niż on sam może przypuszczać. Drażniące młodzieńca zdanie "Widzę w Tobie grubego gościa", powoduje kolejne wypadki i znacząco wpływa na postawę i decyzję bohatera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dotychczasowych książkach Schmitta doceniałam niezwykłość historii, pewną irracjonalność, barwność i humor. W "Zapasach z życiem" tego brakuje. Przyznaję, że ciągle jest to opowieść piękna, ze znakomitym przekazem i przykładem zarazem. Totalnie jednak rozczarowało mnie zakończenie. Kto czytał ten wie, jakie rodzinne sprawy zostały ujawnione (nie chcę tutaj spojlerować). Owo zakończenie nadało samej opowieści nutkę telenoweli. A szkoda...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PS. Z racji zbliżającej się sesji, moja aktywność na blogu będzie znikoma. Niestety. Do przeczytania !&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4326371075573973326?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4326371075573973326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/01/zapasy-z-zyciem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4326371075573973326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4326371075573973326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2011/01/zapasy-z-zyciem.html' title='Zapasy z życiem'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6705798265705844023</id><published>2010-12-30T23:51:00.002+01:00</published><updated>2010-12-30T23:53:48.009+01:00</updated><title type='text'>Na koniec</title><content type='html'>Rok powoli dobiega końca. To już trzeci rok funkcjonowania bloga, i chociaż różnie jest z moim pisaniem oraz czytaniem, &lt;i&gt;strona po stronie &lt;/i&gt;istnieje nadal. Plany na przyszły rok?&lt;br /&gt;Przede wszystkim systematyczność. Obecnie tworze wielkie plany (ale możliwe do zrealizowania), ale przez moje lenistwo nie spełniam nawet połowy z nich. Chcę też by blog ten stał się "dziełem" poważniejszym, odgrywającym większą rolę w moim życiu. Ale by to się udało, muszę zadbać o częstotliwość poznawania nowych lektur, a co za tym idzie, publikowania nowych wpisów. Muszę również popracować nad stylem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dość wybiegania w przyszłość. Pora na małe podsumowanie 2010 roku.&lt;br /&gt;Na blogu pojawiło się 30 wpisów na temat przeczytanych przeze mnie książek. Na szczęście nie jest to ilość równoznaczna z książkami jakie w tym roku poznałam. Już z racji moich studiów liczba ta powinna wzrosnąć o minimum kolejne 30 pozycji. Jednak z powodu nikłej popularności dzieł powstałych do wieku XIX, wpisów nie publikowałam. Część z tych książek to lektury znane przynajmniej na etapie edukacji szkolnej, może nie poznane w całości, ale gdzieś tam wprowadzone do danej epoki. Są też książki, które czytałam, ale wpis się nie pojawił. Tak jest na przykład z "Chłopcem z latawcem". Wiąże się to z tym, że moje lenistwo nie pozwala mi pisać recenzji na bieżąco. Efekt tego jest taki, że nakładają się na siebie wrażenia z różnych dzieł. Zamiast mącić, wolę po prostu nic na ten temat nie mówić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co przyniósł ten rok?&lt;br /&gt;Przede wszystkim znajomość z Trudi Canavan. Mimo, że z fantastyką nie jestem już tak blisko jak dawniej, to mam do niej sentyment. Australijska pisarka w pełni zadowala mój gust co do książek właśnie tego gatunku. Przede mną jeszcze kilka jej dzieł - jednak jest dla mnie gwarantem doskonale spędzonego czasu.&lt;br /&gt;Rok 2010 to także wspaniała znajomość ze Schmittem. Pochłaniam jego dzieła w ekspresowym tempie. Na swoją kolej czekają już "Zapasy z życiem".&lt;br /&gt;Także Jostein Gaarder dołączy do grona ulubionych pisarzy. Co prawda nie jestem z nim jeszcze dokładnie zaznajomiona - mam go jednak na uwadze w nadchodzącym roku.&lt;br /&gt;Największym rozczarowaniem 2010 jest "Samotność w sieci". Nie będę się powtarzać - wszystko zawarte jest w osobnym wpisie. Przykład ten stał się dowodem na to, że nie można ufać opinii ogółu, a wręcz unikać powszechnie gloryfikowanych dzieł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przyszłym roku mam zamiar kontynuować znajomość z Canavan, Schmittem, Gaarderem. Planuję również odkrywanie klasyki literatury, ponowne spotkania z zaniedbanym Tolkienem, Zafonem oraz wreszcie wytrwale polować na literackie nowości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Razem z tym wpisem żegnam stary 2010 rok. W nadchodzącym roku życzę sobie i Wam samych cudownych chwil, zarówno czytelniczych jak i związanych z życiem prywatnym. Niech spełniają się najskrytsze marzenia, niech panuje szczęście, miłość i przyjaźń. Nie zgubmy, w tych następnych 12 miesiącach, samych siebie.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: large;"&gt;Szczęśliwego Nowego Roku !!&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6705798265705844023?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6705798265705844023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/12/na-koniec.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6705798265705844023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6705798265705844023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/12/na-koniec.html' title='Na koniec'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-1010110497891193481</id><published>2010-12-26T23:07:00.001+01:00</published><updated>2010-12-26T23:08:38.353+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Zygmuntowskie czasy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ręka do góry kto wie, kto jest autorem "Zygmuntowskich czasów"?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo inaczej - kto kiedykolwiek słyszał o owej książce?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli na żadne z tych pytań nie potraficie odpowiedzieć, to nie ma się czym zadręczać. Nawet wujek google niezbyt dobrze radzi sobie z tym problemem (a o popularności wymienionej pozycji świadczy choćby fakt braku ilustracji).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O "Zygmuntowskich czasach" napiszę z dwóch powodów. Pierwszy jest dosyć śmieszny - po prostu smuci mnie brak czasu, a co za tym idzie, brak nowych opinii o książkach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugi to, oprócz kilku słów o samym utworze, małe rozważania na temat polskiej literatury, a zwłaszcza klasyki mniej znanej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zacznę od podstawowych informacji. "Zygmuntowskie czasy" to dzieło Józefa Ignacego Kraszewskiego. Pan, może bardziej znany od popełnionej "Starej baśni", nie został znanym pisarzem, a przyjemność zapoznania się z nim mają chyba tylko fanatycy i studenci filologii polskiej. Ja należę do grupy drugiej, zbliżający się egzamin z romantyzmu znacznie przyczynił się do zawarcia tej przyjaźni. Przyznam, że zaznajamiając się z twórczością owych czasów i robiąc listę rankingową, "Zygmuntowskie czasy" znalazły się na jednym z najwyższych miejsc. Co na to wpłynęło?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pewno to, że wiek XIX to dalej panowanie poezji, rymów i innych tego typu cudów. Powieść właściwie dopiero rozkwita. Ja niestety z lirką nie żyję w przyjaźni. Dodatkowo moją sympatię wzbudził fakt połączenia literatury z historią (mieszanka cudownie wpasowana w mój gust). &amp;nbsp;Ale przejdźmy dalej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka Kraszewskiego to opowieść wyjęta z XVI wieku, rysująca stosunki owych czasów. Głównym bohaterem jest młody Staś, chłopiec o tajemniczej przeszłości. Poznajemy go w chwili wkraczania do Krakowa. Od początku budzi współczucie i litość. Na jego los zaczynają wpływać różni ludzie, wznieca on zainteresowanie. Wraz z opisaniem przygód głównego bohatera, Kraszewski oddaje też charakter szesnastowiecznej Polski. Rysuje stosunki ludzkie, poszczególne grupy społeczne, środowiska, konkretne postaci historyczne... Staś, z racji szczególnej kreacji, przeżywa liczne przygody, poznaje różnych ludzi - jego historia staje się przyczyną analizy polskiego społeczeństwa. I przyznam, że niezainteresowanego historią czytelnika, może to drażnić. Drażnić może też ogromna liczba postaci i wplatanych wątków. Wszytko to jednak znakomicie łączy się z dziejami młodego bohatera.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Zygmuntowskie czasy" to pozycja dosyć obszerna. Czas spędzony z tą książką w żadnym wypadku nie uważam za stracony. Jestem wręcz pozytywne zaskoczona. I tutaj właśnie na chwilę się zatrzymam i zadam kolejne pytanie: jak dobrze znamy polską klasykę? Czy po nią sięgamy?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uważam, że większość czytelników poznane polskiej, dawnej twórczości zakończyło na etapie licealnych lektur. Po internecie krąży wiele list "Książek które musisz przeczytać". Większość znajdujących się w nich pozycji to oczywiście arcydzieła literatury. Jednak głównie literatury powszechnej. Zachwycamy się Szekspirem, Goethe, Byronem, Austen, Dostojewskim, Tołstojem, ale gdzie w tym wszystkim nasza rodzima twórczość. Może warto sięgnąć po dzieła naszych twórców. Dzieła mniej znane, będące swego rodzaju zagadką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zachęcam do odkrywania polskiej, mniej znanej klasyki. Ja na szczęście mam łatwiej, ale myślę, że internet będzie tu sporym ułatwieniem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;/Niektórzy zauważyli małe zmiany na blogu. Mam nadzieję, że to tylko ich początek. Pragnę by blog ten stał się czymś poważniejszym i mam nadzieję, że nowy rok będzie temu sprzyjał. Wiem, że mam spore braki, ale łatwo się nie poddam :) /&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-1010110497891193481?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/1010110497891193481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/12/zygmuntowskie-czasy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1010110497891193481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1010110497891193481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/12/zygmuntowskie-czasy.html' title='Zygmuntowskie czasy'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6607683268875589255</id><published>2010-12-19T13:19:00.000+01:00</published><updated>2010-12-19T13:19:07.875+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='romans'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Schmitt podwójnie - Odette i Tektonika uczuć</title><content type='html'>Wiem, że robi się dosyć monotonnie. No cóż - jak tylko jest&amp;nbsp;możliwość, to zabieram z biblioteki Schmitta i miło spędzam czas. Chociaż ostatnio nieco się zawiodłam. Tym razem w jeden wieczór "połknęłam" &lt;i&gt;Odette i inne historie miłosne&lt;/i&gt; oraz&lt;i&gt; Tektonikę uczuć&lt;/i&gt;. Zaczęłam od tej pierwszej z wymienionych. No i własnie z jej zawdzięczam wspomniany wczesniej zawód.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Odette-i-inne-historie-milosne_Eric-Emmanuel-Schmitt,images_big,9,978-83-240-1145-2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://merlin.pl/Odette-i-inne-historie-milosne_Eric-Emmanuel-Schmitt,images_big,9,978-83-240-1145-2.jpg" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Odette&lt;/i&gt;, to oddzielne historie odmiennych kobiecych charakterów. Każda z bohaterek opowiadań ma inny charakter, wiek, status społeczny i majątkowy. Wszystkie jednak łączy&amp;nbsp;miłość. I to nie tylko ta między kobietą a mężczyzną, nie tylko związana z problemami w związku, ze znalezieniem partnera.&lt;br /&gt;Niestety, dziełko Schmitta lekko mnie rozczarowało. Każda z historii jest nieco powierzchowna. Krótka forma jaką obrał autor, nie pozwala zagłębić się w psychikę bohaterek, nie pozwala na dokładne zaznajomienie się z przedstawionym problemem.&lt;br /&gt;Pocieszające jest to, że wraz z zagłębianiem się w książkę, opowiadania stają się bardziej interesujące. Jednak nie zmienia to faktu, że "pewny" do tej pory Schmitt, zachwiał moje poczucie bezpieczeństwa jeśli chodzi o wartość jego książek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna pozycja &lt;i&gt;Tektonika uczuć &lt;/i&gt;sprawiła, że niedosyt po &lt;i&gt;Odette&lt;/i&gt;&amp;nbsp;został zapomniany. Czytając, miałam dziwne wrażenie podobieństwa do &lt;i&gt;Małych zbrodni małżeńskich&lt;/i&gt;, ale na szczęście nie zakłóciło to mojego zachwytu.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.artstore.pl/wp-content/gfx/schmitt_tektonikauczuc.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.artstore.pl/wp-content/gfx/schmitt_tektonikauczuc.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Tektonika...&lt;/i&gt;&amp;nbsp;to opowieść o związku Diane i Richarda. Od pierwszych zdań książki, poznajemy głębokie uczucie łączące tych dwoje. Dowiadujemy się też, że oboje mają z sob różne doświadczenia. Jednak największym zagrożeniem dla ich związku jest nieufność, głównie ze strony Diane.&lt;br /&gt;Mając za sobą bolesne doświadczenia, będąca rozwódką Diane, każdy drobny przejaw braku czułości i oddania ze strony Richarda, odbiera jako sygnał zwiastujący rozstanie, oziębienie uczuć. Niepewna stałości uczuć partnera, postanawia go sprawdzić...&lt;br /&gt;Wydawać by się mogło, że test ten przyniesie tylko szczęśliwy finał, zakończenie historii przed ołtarzem (od którego tak uciekała Diane). Czytając kolejne strony, oczekuje się na połączenie bohaterskiej pary, oczekuje się na romantyczną scenę połączenia zakochanych.&lt;br /&gt;Ale jak kończy się sprawdzian Diane? Kwestię tę pozostawiam otwartą i mam nadzieję, że choć w małym stopniu zachęciłam do sięgnięcia po &lt;i&gt;Tektonikę uczuć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Trzeba przyznać, że Schmitt mistrzowsko uciekł od schematu miłosnego opowiadania. A dodatkowo przestrzega przed błędami miłości.&lt;br /&gt;I nasuwa się tutaj cytat Zafona;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6607683268875589255?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6607683268875589255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/12/schmitt-podwojnie-odette-i-tektonika.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6607683268875589255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6607683268875589255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/12/schmitt-podwojnie-odette-i-tektonika.html' title='Schmitt podwójnie - Odette i Tektonika uczuć'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-416203214157386104</id><published>2010-12-06T22:59:00.000+01:00</published><updated>2010-12-06T22:59:01.535+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Ewangelia według Piłata</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload.s3-external-3.amazonaws.com/books/53000/53779/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://lc-upload.s3-external-3.amazonaws.com/books/53000/53779/352x500.jpg" width="199" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Wiele już za mną, Odette i Tektonika... czekają na swoją kolej. Nie da się ukryć mojego podziwu dla Erica Emanuela Schmitta. Jak dla mnie jest gwarancją cudownie spędzonego czasu i odkrywania czegoś nowego.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Po historiach pełnych miłości, szczęścia a także bólu i cierpienia, czyli książek znakomicie wpisujących się w nasze codzienne życie, przyszła kolej na pozycję nieco odmienną. "Ewangelia według Piłata" potwierdza chyba jak różnorodny jest Schmitt i jak rozległe są jego zainteresowania.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Piłata nie trzeba przedstawiać. Od wieków funkcjonuje jako postać negatywna, jako ten, który ośmielił się podnieść rękę na Chrystusa. Schmitt przedstawia nam właśnie te czasu - czasy działalności Zbawiciela.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Książka składa się z dwóch części. Krótsza to relacja samego Chrystusa, jego rozważania w Ogrodzie Oliwnym. Wspomina swoją młodość, odmienność od rówieśników, pretensje rodziców, że nie myśli o przyszłości. Wspomina też dzień, w którym 'mianowano' go Zbawicielem. Przyjmując na siebie powierzoną przez lud rolę, wraz ze swoimi uczniami odbywa liczne podróże. Chrystus rozważa swoje postępowanie czekając na śmierć - i choć jest tym boskim dziedzicem, to Schmitt nie pozbawia go uczuć czysto ludzkich. Jest więc zwątpienie, brak zaufania, niespełnienie, bezsilność...&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Druga część, znacznie już dłuższa, to relacja samego Piłata. Jego doświadczenia zawarte są w listach do brata, nie pozbawionych szczerości i uczuć. Są bardziej pamiętnikiem niż korespondencją. I właśnie ta część książki Schmitta jest dla mnie znacznie ciekawsza. Otóż Piłat, ciemiężyciel Chrystusa, staje się postacią niemal pozytywną. Nie jest tutaj tyranem, narzędziem szatana - jest człowiekiem takim, jak każdy inny. Podziwia się jego mądrość, inteligencję, poglądy na życie, ale przede wszystkim zyskuje szacunek jako kochający mąż. To Klaudia Prokula jest dla niego życiowym celem, sacrum, szczęściem. &amp;nbsp;Poncjusz Piłat to także osoba, która w pewnej mierze zasługuje na współczucie. Jako namiestnik Jerozolimy, ciągle pozostaje pod kontrolą rzymskich zwierzchników. Musi działać nie tak jak każe mu serce, ale tak by usatysfakcjonować władzę wyższą. Targany wątpliwościami staje się poniekąd postacią tragiczną.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Książka Schmitta uderza w dość delikatny punkt. Sprawy religii zawsze były tematem drażliwym. "Ewangelia..." wśród niektórych uchodzi pewnie za bluźnierstwo. Pojawiają się w niej bowiem liczne wątki poddające w wątpliwość działania Chrystusa oraz wydarzenia podnoszące rangę Piłata. Godzi to w wypracowany przez wieki obraz czasów działalności Zbawiciela, pobudza do myślenia i analizowania niektórych faktów.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pomijając kwestie religijne. Schmitt po raz kolejny udowodnił, że jest znakomitym twórcą.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;(Z góry przepraszam za wszelkie nieścisłości - książkę czytałam już jakiś czas temu, a w sprawach religijnych ekspertem również nie jestem.)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-416203214157386104?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/416203214157386104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/12/ewangelia-wedug-piata.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/416203214157386104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/416203214157386104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/12/ewangelia-wedug-piata.html' title='Ewangelia według Piłata'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-5881483591356323767</id><published>2010-11-28T13:39:00.000+01:00</published><updated>2010-11-28T13:39:16.947+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Ogród wiecznej wiosny</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.znak.com.pl/files/covers/card/Ogrod_wiecznej_wiosny.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.znak.com.pl/files/covers/card/Ogrod_wiecznej_wiosny.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Skusiłam się pozytywnymi ocenami. Słyszałam i czytałam na temat tej książki wiele dobrego. I teraz się zastanawiam co w tej książce dobrego jest?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ogród wiecznej wiosny to opowieść o kilku pokoleniach kobiet z rodziny Laguna. Podstawą dla całej powieści jest klątwa ciążąca na tym właśnie rodzie. Każda z kobiet Laguna ma nigdy nie zaznać szczęścia w miłości - każde obcowanie z mężczyzną będzie tylko przelotnym romansem, zakończonym cierpieniem duszy i niechcianą ciążą. Ciążą, która od lat przynosi żeńskiego potomka.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na tle całej społeczności, kobiety cieszą się złą sławą. Zapewne zniechęca tajemnica, którą są owiane a także to, że przeważnie trudniły się czarami.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Opowieść zaczyna się od dziejów Clary Laguny, dziewczyny odznaczającej się niezwykłą urodą. Los sprawia, że zakochuje się w niej przejezdny myśliwy, przebywający w mieście właściwie dla rozrywki. Clara odwzajemnia miłość, ma nadzieję, że na niej klątwa nie ciąży. Dzieje się jednak inaczej. Mężczyzna nie dotrzymuje słowa - zostawia ukochanej dom, złamane serce i ciążę...&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I tak przez kilka pokoleń...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czytając "Ogród wiecznej wiosny" miałam wrażenie chaosu. Wydaje mi się, że autorka wprowadziła zbyt dużo postaci. Rozumiem, że chciała przez to ukazać jak klątwa wpływała na postępowanie kolejnych kobiet z rodziny Laguna, ale lepiej dla książki byłoby skupić się na dwóch bohaterkach. Zadbać o dokładny rys psychologiczny, bardziej rozbudowaną akcję. W takiej postaci jak teraz, czytelnik nie ma nawet czasu na polubienie/znienawidzenie/poznanie/zrozumienie bohaterki. Kiedy już przyzwyczajamy się do jednej z kobiet - natychmiast pojawia się inna, rozpoczyna się nowy wątek.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Poza tym "chaosem", w niektórych momentach, książka jest obrzydliwa. Nie jestem osobą, którą łatwo zgorszyć i nawet nie o to mi teraz chodzi. Po prostu autorka o pewnych sprawach pisze hmm... odrzucająco? Miałam wrażenie, że na siłę chce pokazać, że nie boi się trudnych tematów, ewentualnej cenzury, że chce... no własnie co? Udowodnić niezależność? Zszokować? Sprawić, że książka stanie się bardziej realna? Przyciągnąć kontrowersjami czytelników? Cokolwiek to było, mam wrażenie, że się nie udało.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Takie jest moje zdanie o "Ogrodzie wiecznej wiosny". Mnie książka ta rozczarowała i zdegustowała. Szkoda - pomysł był bardzo oryginalny, można było wycisnąć z niego znacznie więcej i oprawić go w, o niebo lepszą, formę.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-5881483591356323767?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/5881483591356323767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/11/ogrod-wiecznej-wiosny.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5881483591356323767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5881483591356323767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/11/ogrod-wiecznej-wiosny.html' title='Ogród wiecznej wiosny'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-7890212163338917722</id><published>2010-11-25T23:56:00.000+01:00</published><updated>2010-11-25T23:56:03.027+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Uczennica maga</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.independent.pl/images/old_files/root/literatura/okladki/c/canavan_uczennicamaga.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.independent.pl/images/old_files/root/literatura/okladki/c/canavan_uczennicamaga.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie jak Schmitt i Gaarder, Trudi Canavan zajęła spore miejsce w moim czytelniczym świecie(jeśli chodzi o twórców i książki ostatnio odkryte). Pochłonęłam już Erę Pięciorga, zaczęłam Trylogię Czarnego Maga. I jak zwykle serię rozpoczynam nie po kolei.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Gildia magów", I tom trylogii, ma swoją poprzedniczkę, o której jak zwykle dowiaduję się po fakcie. Pocieszające jest to, że "Uczennica maga" praktycznie nic nowego nie wprowadza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako prequel, rysuje dość ogólny zarys historii gildii magów. Jednak pomimo "znikomej przydatności" nie jest książką nieprzydatną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Uczennica maga" to dzieło skupiające się głównie na osobie Tessi, młodej dziewczyny, zafascynowanej leczeniem, odkrywającej magiczną moc za sprawą przypadku. Jednak przypadek ten wpłynął na całe przyszłe życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako samorodny talent, musiała oddać się pod opiekę wykwalifikowanego maga. Tak też się staje. Jej nauczaniem zajmuje się Mistrz Dakon.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tessia musi zmagać się ze stereotypami. Kobiety-magowie to głównie dziewczęta z bogatych domów, choć i tych jest zaledwie garstka. Światem magii rządzą mężczyźni. Tessia musi też walczyć z pokusą zostania uzdrowicielką. Na czas nauczania musi porzucić marzenia lub połączyć ze sobą obie te dziedziny...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiejska dziewczyna okazuje się charakterem niezwykle silnym. Nie zraża się początkowymi trudnościami, zmaga się z powierzonymi jej zadaniami. Wszystko odmienia jednak wojna...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tragiczne wydarzenia odmieniają życie każdego. Są zarazem momentem przełomowym zarówno dla zbiorowości jak i dla jednostki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Canavan przedstawia wydarzenia za pomocą różnych bohaterów. Bohaterów z różnych rodzin, o różnym wykształceniu, odmiennej sytuacji życiowej czy w końcu narodowości i pozycji społecznej. Razem buduje to obraz szczegółowy i pełny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Uczennicę maga", podobnie jak inne czytane przeze mnie książki Canavan, czyta się niezwykle przyjemnie. Chętnie przedłuża się lekturę, pragnie poznać kolejne losy bohaterów. Ale jednak książce tej czegoś brakuje. Bez wahania powiem, że każdy tom Ery Pięciorga był znacznie ciekawszy. Podobnie jak "Gildia magów". Nie zmienia to jednak faktu, że Trudi Canavan stała się dla mnie ważną, współczesną pisarką fantasy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-7890212163338917722?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/7890212163338917722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/11/uczennica-maga.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7890212163338917722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7890212163338917722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/11/uczennica-maga.html' title='Uczennica maga'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4354859338376229070</id><published>2010-11-10T18:34:00.000+01:00</published><updated>2010-11-10T18:34:10.665+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Dziewczyna z zapałkami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TLLgqEZYk4I/AAAAAAAAAS4/SPdlHmUFCP0/s1600/155x220+%25281%2529.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TLLgqEZYk4I/AAAAAAAAAS4/SPdlHmUFCP0/s320/155x220+%25281%2529.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;O "Dziewczynie z zapałkami" słyszałam wiele. Nie potrafię jednak przytoczyć żadnej z przeczytanych/zasłuchanych opinii. Wiedziałam tylko, że książka taka istnieje. A nic przecież nie przyciąga do danej pozycji jak to, że coś tak o niej się słyszało. Nie inaczej było z pozycją Anny Janko. Skusiła mnie w bibliotece, czego skutkiem było wieczorne zaczytanie.&lt;br /&gt;Anna Janko nie opisuje wydarzeń niezwykłych. Nie ma tu wzniosłych uczuć, idei, poglądów. Brakuje namiętności, uczucia. "Dziewczyna z zapałkami" to książka o codziennym, zwykłym życiu. Właściwie jej forma przypomina pamiętnik. Autorka przytacza bowiem krótkie fragmenty z życia Ha. A właściwie to Ha. przytacza nam fragmenty wycięte z jej życia.&lt;br /&gt;"Dziewczyna z zapałkami" to historia o marzeniach, rozczarowaniach, kłopotach życia codziennego, barierach, relacjach rodzinnych, stagnacji... Jednym słowem: o wszystkim tym, co spotyka nas każdego dnia.&lt;br /&gt;Ha. przedstawia swoje życie począwszy od związku z Pawiem. Często też wraca do wydarzeń bardziej odległych, nasuwających się wraz z danym wątkiem. Kobieta pisze w niezwykły sposób. Pomimo trudnych tematów, jej wypowiedzi nie są pozbawione pewnej dozy humory i dystansu. Żyjąc w martwym związku, mając problemy z teściową i czując się niespełnioną, nie brakuje w niej jakiegoś optymizmu. I chociaż pragnie zmian, brakuje jej odwagi. Przez kilkanaście lat nie potrafi odmienić swojego losu, zawalczyć o marzenia. Ale właśnie te lata, pełne bezsilności i rozczarowania, budują akcję powieści.&lt;br /&gt;Nie chcę pisać o tej książce za wiele. Jeżeli ktoś chce przeczytać o problemach zwykłej kobiety, o sprawach dotyczących każdego człowieka, napisanych w historii opatrzonej nutką ironii i żartu, to jak najbardziej polecam książkę Anny Janko. Ja spędziłam z nią miłe godzin, praktycznie nie odrywając się od czytania.&lt;br /&gt;Dodam jeszcze, że pozycja ta może być "kusząca" dla polonistów - bowiem Ha. właśnie nią jest ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4354859338376229070?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4354859338376229070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/11/dziewczyna-z-zapakami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4354859338376229070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4354859338376229070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/11/dziewczyna-z-zapakami.html' title='Dziewczyna z zapałkami'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TLLgqEZYk4I/AAAAAAAAAS4/SPdlHmUFCP0/s72-c/155x220+%25281%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6257339985733357066</id><published>2010-10-31T08:56:00.001+01:00</published><updated>2010-10-31T09:01:47.107+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='romans'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Małe zbrodnie małżeńskie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TLLgqS5mteI/AAAAAAAAAS8/5tAYmqXKUtg/s1600/155x220+(2).jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TLLgqS5mteI/AAAAAAAAAS8/5tAYmqXKUtg/s320/155x220+(2).jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;"Każdy związek jest domem, do którego klucze znajdują się w rękach mieszkańców. Jeśli zamknie się ich od zewnątrz, dom stanie się więzieniem, a oni więźniami."&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wiem - po raz kolejny pojawia się u mnie Schmitt. Ale co ja poradzę, że go kocham?&lt;br /&gt;"Małe zbrodnie małżeńskie" to kolejna, nazwijmy to, miniaturka. Oparta na formie dramatu, a może bardziej dialogu, pochłaniana jest w mgnieniu oka. I choć kolejny raz autor nie przytłacza objętością stronic, to treścią już tak. Właściwie jak w każdej, przeczytanej przeze mnie, książce.&lt;br /&gt;"Małe zbrodnie..." to chwila wyjęta z życia pewnego małżeństwa. I choć akcja dzieje się w przeciągu kilkunastu minut, może kilku godzin, to chwila ta jest dla pary bohaterów niezwykle ważna.&lt;br /&gt;Lisa i Gilles są&amp;nbsp;małżeństwem&amp;nbsp;od 15 lat. Na pozór idealna para. Akcję rozpoczyna wejście bohaterów do mieszkania. Z ich rozmowy wnioskujemy, że Gilles miał wypadek przez który stracił pamięć. Lisa stara się by jego świadomość powróciła, przytacza jego ulubione powiedzenia, nawyki, przyzwyczajenia. Pomija jednak dzień w którym zdarzył się wypadek. Cóż więc kryje?&lt;br /&gt;Od razu można wyczuć, że sytuacja jest bardziej skomplikowana niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Czytelnik bez wątpienia odgadnie, że małżeństwo to skrywa jakieś tajemnice.&lt;br /&gt;Schmitt przedstawia nam jakie wątpliwości i problemy dotykają ludzi, którzy spędzili ze sobą taki kawał życia. Przytacza ich niepewność, brak zaufania, zwątpienie, niedocenianie siebie, podejrzliwość...&lt;br /&gt;Można powiedzieć, że Gilles przeprowadził test dla swojej żony, Lisy. Test, z którego ostatecznie wyszli zwycięsko.&lt;br /&gt;Nie chcę zdradzać zbyt wiele z treści. Podając tu jeden książkowy fakt, odkrywa się następne. "Małe zbrodnie małżeńskie" to wyjątkowa pozycja. Śmieszna i smutna zarazem. Nie jest też książką dla małżeństw - każdy znajdzie tu coś dla siebie. I nie sposób pominąć to, że jest książką prawdziwą. Bo przecież problemy Lisy i Gillesa dotykają wszystkich - w mniejszym czy też większym stopniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. "Małe zbrodnie..." to też wielka kopalnia cytatów. Trafnych cytatów :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;"Co znaczy kochać mężczyznę? To znaczy kochać go na przekór sobie, na przekór niemu, na przekór całemu światu. To znaczy kochać go w sposób, na który nikt nie ma wpływu. Kocham twoje pragnienia, a nawet twoje awersje, kocham ból jaki mi zadajesz, ból którego nie odczuwam jako bólu, ból, o którym natychmiast zapominam, który nie pozostawia śladów. Kochać to znaczy mieć tę wytrzymałość, która pozwala przechodzić przez wszystkie stany, od cierpienia do radości, z tą samą intensywnością.".&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Gilles:&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Kochać długo, kochać zawsze to wbrew naturze.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Lisa:&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Nie.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Gilles:&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Więc żeby uczucie trwało, trzeba zgodzić się na niepewność, wypłynąć na niebezpieczne wody, tam gdzie posuwa się do przodu tylko ten, kto ufa, odpoczywać, unosząc się na zmiennych falach zwątpienia, znużenia, spokoju, ale nigdy nie zbaczać z kursu.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Lisa:&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Nie mam problemu z alkoholem.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Gilles:&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Pijesz.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Lisa:&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Tak, piję, ale nie mam problemu z alkoholem.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;i&gt;Mam problem z tobą&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6257339985733357066?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6257339985733357066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/10/mae-zbrodnie-mazenskie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6257339985733357066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6257339985733357066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/10/mae-zbrodnie-mazenskie.html' title='Małe zbrodnie małżeńskie'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TLLgqS5mteI/AAAAAAAAAS8/5tAYmqXKUtg/s72-c/155x220+(2).jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6082968113364367751</id><published>2010-10-21T23:14:00.000+02:00</published><updated>2010-10-21T23:14:38.489+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Gra anioła</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Gra-Aniola_Carlos-Ruiz-Zafon,images_product,27,978-83-7495-622-2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://merlin.pl/Gra-Aniola_Carlos-Ruiz-Zafon,images_product,27,978-83-7495-622-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak wielu czytelników, Zafona pokochałam po lekturze "Cienia wiatru", książki jak dla mnie magicznej. Sporo czasu upłynęło, zanim sięgnęłam po kolejną pozycję tego autora. Przedtem, naczytałam się wiele złego o "Grze anioła". I właściwie pani w bibliotece też nie zachęcała do tej książki. Teraz wypada mi napisać refleksję: książki, które są wysoko oceniane &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;i zbierają wiele pozytywnych recenzji - rozczarowują mnie, a te 'zlinczowane' zachwycają. Może to jakiś kompleks? Może uwielbiam to, co w pewnym stopniu "upośledzone"?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Gra anioła", podobnie jak "Cień wiatru", nie jest pozycją należącą do tych o mniejszej objętości. Taka beletrystyczna encyklopedia. A to kolejny plus, jeśli chodzi o mnie. Jakoś lubię związać się z książką na dłużej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejne podobieństwo: znowu Barcelona, znowu Cmentarz Zapomnianych Książek (dobrze pamiętam?), choć już nie odgrywające tak wielkiej roli. &amp;nbsp; I o ile się nie myślę, w "Grze anioła" pojawia się nazwisko Sempere - niestety nie mam zbyt dobrej pamięci, ale mam wrażenie, że już to nazwisko poznałam (z góry przepraszam za błąd).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym razem głównym bohaterem jest młody pisarz, który jakoś tak nieszczęśliwie trafia. Pomijając skomplikowane i nieszczęśliwe życie prywatne, zawodowo czuje się niespełniony. Jako redaktor podrzędnej gazety, zdobywa "sławę", krótkimi opowiadaniami. Owe opowiadania stają się wręcz niekończącym się tasiemcem. Wszystko za sprawą długoletniej i stratnej dla pisarza umowy. Pisząc pod pseudonimem, nie staje się osobą rozpoznawalną. Ciągle jednak ma wrażenie, że sprzedaje swój talent za marne grosze. Nagle, dziwnym zrządzeniem losu, spotyka tajemniczego wydawcę. Proponuje mu on wielką zapłatę, za stworzenie ... nowej religii. Zagadkowe wydarzenia, chęć zaistnienia, pieniądze, rozgoryczenie - wszystko to skutkuje podpisaniem umowy. Jeden podpis staje się jednak znakiem diametralnie zmieniającym życie Davida...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zafon stworzył powieść, która może i nie zachwyca, ale niewątpliwie trzyma w niepewności aż po sam koniec. Znowu pojawia się tajemnica, magia... Jest też miejsce dla miłości i przyjaźni. Życie Davida obfituje &amp;nbsp; w zdarzenia tragiczne, pełne cierpienia i rozczarowania. Całość tworzy więc interesującą pozycję, która choć mogła zawierać o połowę mniej stron, nie nudzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka obfituje w wydarzenia nieprawdopodobne. I przyznam, że to może odrzucać. Dodatkowo, na niekorzystne recenzje tej książki wpływać może fakt, że w życiu Davida dzieje się zbyt wiele. Że fabuła staje się naciągana, nierealna. Ale czy to nie o to w literaturze chodzi? Czy nie powinna ona zaskakiwać, przenosić w świat nie mających nic wspólnego z naszym codziennym życiem? Moim zdaniem "Gra anioła" to pozycja godna uwagi. Nie dla każdego, ale myślę, że tym którym spodobał się "Cień wiatru", spodoba się też i "Gra anioła".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6082968113364367751?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6082968113364367751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/10/gra-anioa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6082968113364367751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6082968113364367751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/10/gra-anioa.html' title='Gra anioła'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-3448131360770507219</id><published>2010-10-11T11:47:00.001+02:00</published><updated>2010-10-11T11:57:42.666+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Wicked</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/WICKED-Zycie-i-czasy-Zlej-Czarownicy-z-Zachodu_Gregory-Maguire,images_product,23,978-83-927322-3-5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://merlin.pl/WICKED-Zycie-i-czasy-Zlej-Czarownicy-z-Zachodu_Gregory-Maguire,images_product,23,978-83-927322-3-5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Szalony wrzesień dobiegł już końca. Wreszcie można powrócić do względnie spokojnej, studenckiej egzystencji.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Nowy miesiąc witam recenzją "Wicked" G. Maguire. Jest to kolejna książka przeczytana pod wpływem pozytywnych opinii innych czytelników. I niestety - po raz kolejny potwierdza się to, że nie należy owych opinii czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wicked" to opowieść o Elfabie, Złej Czarownicy, znanej z "Czarnoksiężnika z Krainy Oz". Bohaterkę poznajemy już podczas narodzin, kiedy to jest wielką niespodzianką dla swoich rodziców. I zarazem początkiem ich problemów. Zielone dziecko nie cieszyło się bowiem zbytnią popularnością...&lt;br /&gt;Przechodzimy z nią kolejne etapy życia. Najpierw dzieciństwo, później młodość i czasy szkolne, następnie działalność, nazwijmy to, konspiracyjną a wszystko to zakończone zostaje spotkaniem Złej Czarownicy z Dorotką.&lt;br /&gt;"Czarnoksiężnik z Krainy Oz" jest oczywiście potwierdzeniem tego, że dobro zawsze zwycięża. Ale czy Zła Czarownica faktycznie była zła?&lt;br /&gt;Jej postępowanie wyjaśnia właśnie Gregory Maguire. Jesteśmy świadkami każdego wydarzenia, jakie wpłynęło na psychikę Elfaby. Brak akceptacji ze strony rodziców, rówieśników, nieudany romans, niezgoda na panowanie Czarnoksiężnika i stworzony przez niego układ społeczny... To tylko niektóre czynniki oddziałujące na życie Złej Czarownicy. Czytając kolejne rozdziały, zamiast nienawiści, rodzi się współczucie i zrozumienie. "Wicked" to świat Elfaby z całym bagażem radości i smutków. Z naciskiem na to drugie.&lt;br /&gt;Autor bazuje na opowieści Bauma i przyznam, że wyszło mu to całkiem nieźle. Pominął wszystko to, co odwraca uwagę od prawdziwej tematyki. W śladowych ilościach ukazał magię, fantastyczne wątki, zaczarowane postaci. Skupił się na bohaterce - i chwała mu za to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz pomimo tego, że Maguire stworzył fantastyczną opowieść, czuję niedosyt. Po przeczytanych recenzjach spodziewałam się czegoś porywającego. Czegoś co mnie całkowicie pochłonie. I chyba jest to znak by przestać kierować się opinią innych, a sięgać po to, co wpadnie w ręce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-3448131360770507219?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/3448131360770507219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/10/wicked.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3448131360770507219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3448131360770507219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/10/wicked.html' title='Wicked'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2832534856107359753</id><published>2010-09-16T23:15:00.001+02:00</published><updated>2010-09-16T23:20:44.924+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Lot nad kukułczym gniazdem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload.s3-external-3.amazonaws.com/books/48000/48064/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://lc-upload.s3-external-3.amazonaws.com/books/48000/48064/352x500.jpg" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Choć na początku twierdziłam, że nie dam rady przeczytać "Lotu...", udało mi się tego dokonać już jakiś czas temu. Co prawda wrażenia lekko się rozmyły, wrażenia uciekły a opinia ciągle nieklarowana.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Lot nad kukułczym gniazdem" to tytuł, z którym chyba każdy się zetknął, czy z filmem, czy z książką. Ja na jego poznanie potrzebowałam sporo czasu. Już od czerwca leżał na półce i czekał aż się nim zajmę.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ken Kesey stworzył historię zamkniętą w realiach szpitala psychiatrycznego. Naszym przewodnikiem jest Wódz - Indianin. To on przedstawia reguły panujące w ośrodku oraz pacjentów i personel oddziału. Jego opowieść skupia się jednak głównie na postaci Wielkiej Oddziałowej, dzierżącej władzę absolutną i&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 14px; line-height: 21px;"&gt;&lt;i&gt;McMurphym, człowieku o niechlubnej przeszłości, przestępcy migającego się od wyroku sądowego. Wprowadza on na zastraszony oddział powiew świeżego powietrza. Nie rozumie panujących tam reguł. I nie chce nawet próbować.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 14px; line-height: 21px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 14px; line-height: 21px;"&gt;&lt;i&gt;Widząc stan w jakim znajdują się tamtejsi pacjenci, postanawia wprowadzić własne zasady. Pragnie by każdy z podopiecznych szpitala, przypomniał sobie czym jest życie. Pragnie też uwolnić ich spod wpływu pielęgniarki, która nawet najmniejszą sugestią potrafi doprowadzić człowieka na skraj przepaści.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 14px; line-height: 21px;"&gt;&lt;i&gt;McMurphy łamie wiele zasad. Sam kieruje się własnymi zasadami moralnymi, nie ukrywa, że zależy mu na pieniądzach i byciu w centrum uwagi.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 14px; line-height: 21px;"&gt;&lt;i&gt;Pacjenci nie mają żadnych praw. Są pod ścisłym nadzorem, a każde nieregulaminowe zachowanie jest surowo karane. Mamy więc do czynienia z systemem autorytarnym pełnym zakazów i nakazów. McMurphy pragnie ten system obalić, przynieść ulgę uciemiężonym i zaszczepić w nich umiłowanie wolności.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 14px; line-height: 21px;"&gt;&lt;i&gt;Jednak czy oni tej wolności pragną? Czy chcą powrócić to życia, które niesie ogrom cierpienia i zawodu? Czy nie lepiej zostać pod ochronnymi skrzydłami?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 14px; line-height: 21px;"&gt;&lt;i&gt;Każdy z bohaterów "Lotu..." to osoba z ogromnym bagażem doświadczeń. Niestety tych pełnych smutku. Głęboko skrywane tajemnice, problemy i wątpliwości powoli zżerają ich od środka. Czy warto wieć walczyć o wolność? O normalność?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: medium;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 14px; line-height: 21px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2832534856107359753?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2832534856107359753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/09/lot-nad-kukuczym-gniazdem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2832534856107359753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2832534856107359753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/09/lot-nad-kukuczym-gniazdem.html' title='Lot nad kukułczym gniazdem'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-1511366001112331271</id><published>2010-09-06T23:42:00.001+02:00</published><updated>2010-09-06T23:44:40.564+02:00</updated><title type='text'>Reakcja łańcuchowa</title><content type='html'>&lt;i&gt;Nazbierało mi się zaległości. Mam do napisania trzy recenzje, ale jakoś nie chce mi się za to zabrać. Zaczął się dla mnie zakręcony okres - wszystko zwala się na głowę. Najgorsze oczywiście będą moje studenckie praktyki. Jako nauczycielka - o zgrozo !&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ale na razie czas na zabawę. Jako, że zostałam zaproszona do wymienienia &lt;b&gt;10 rzeczy, które lubię&lt;/b&gt; przez &lt;b&gt;Izusr&lt;/b&gt; (&lt;/i&gt;&lt;a href="http://czytadelko.blox.pl/html"&gt;http://czytadelko.blox.pl/html&lt;/a&gt;), &lt;i&gt;nie pozostaje mi nic innego jak uporanie się z wyzwaniem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;1. Co prawda nie jest to rzecz i nie jest to coś, co lubię. Chodzi o mojego Towarzysza Życia, pana M. :) Nie będę pisać uzasadnienia bo zabraknie na to miejsca. On wie i to się liczy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2. Jak każda blogerka, w drugim punkcie napiszę: &lt;b&gt;książki. &lt;/b&gt;I tutaj też mogę napisać, że nie jest to 'lubienie', a miłość. W pewnych momentach trudna, ale warta zachodu. Uwielbiam minuty, godziny spędzone w zupełnie innej rzeczywistości, odrywające od uciążliwej codzienności. To właśnie te potworki w miękkiej bądź twardej oprawie, popchnęły mnie w ramiona filologii polskiej. Co prawda może nie jest ich tam tyle, ile bym chciała, ale studia ułatwiają współżycie z nimi.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;3. Lubię zakupy, zwłaszcza buty. Moja namiętność, która często doprowadza mnie do ruiny. Uwielbiam też buszować bo second-handach (właściwie moja garderoba pochodzi głównie z takich miejsc). I to też doprowadza mnie do ruiny :]&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;4. Spać do późna. Oj tak - poranne wstawanie to mój najgorszy wróg. I pomimo tego, że zdaję sobie sprawę z tego, że rozpoczynanie dnia o godzinie 10 rozwala wszystkie moje plany, to nie potrafię z tego zrezygnować. Czyż jest coś lepszego o ciepłej kołdry, chroniącej przed wszelkimi zawieruchami?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;5. Muzyka. Słucham wszystkiego co wpadnie mi w ucho. Często powracam do lat 80., do starych przebojów zarówno polskich i zagranicznych. Muzyka to dla mnie świetne lekarstwo na zły nastrój.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;6. Góry. Pomimo braku kondycji i jakiegokolwiek sprzętu, lubię piesze wędrówki. Moim marzeniem było zająć się tym poważniej. Ale chyba się boję. Na razie udaje mi się odwiedzać górskie tereny przynajmniej raz w roku. Uwielbiam ten krajobraz.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;7. Kurczaka :) Jadłabym go na okrągło. Smażony, pieczony, duszony, grillowany - uwielbiam !&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;8. Szczerość i prawdę. Nie lubię gdy ktoś mami mnie pięknymi słówkami, a tak na prawdę myśli coś zupełnie innego. Przyznaję, że i ja w tym względzie idealna nie jestem, ale gdy ktoś działa mi na nerwy i po prostu mi nie odpowiada, to unikam z nim kontaktu. Tak jest lepiej dla obu stron - po co wymuszać uśmiechy?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;9. Spokój i ciszę. Nienawidzę, gdy ktoś zawraca mi głowę byle pierdółką, zmusza do czegoś. Są to także dwa warunki bym mogła czytać czy uczyć się. Oczywiście nie przeszkadza mi hałas kontrolowany i zależny ode mnie ;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;10. Szycie. Chociaż przyznam, że to 10 miejsce jest dosyć niepewne. Jest to moje hmm... zajęcie od niedawna. Nie posiadam jak na razie większych umiejętności, ale mam nadzieję, że uda mi się to rozwinąć.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Uff... to trudniejsze niż myślałam. Do zabawy nie zapraszam nikogo konkretnego ponieważ większość znanych mi blogów brała w niej udział (bądź weźmie, zaproszona przez innych). Ale jeżeli ktoś jeszcze nie wymienił 10 ulubionych rzeczy to zapraszam. Zostawicie tylko po sobie ślad :)&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-1511366001112331271?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/1511366001112331271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/09/reakcja-ancuchowa.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1511366001112331271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1511366001112331271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/09/reakcja-ancuchowa.html' title='Reakcja łańcuchowa'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-7097124187779600234</id><published>2010-09-02T16:29:00.000+02:00</published><updated>2010-09-02T16:29:22.876+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='romans'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Anioł o stu skrzydłach</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.bemowo.e-bp.pl/bemowo/okladki/ISBN/8373/m8373911537.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.bemowo.e-bp.pl/bemowo/okladki/ISBN/8373/m8373911537.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Anioł o stu skrzydłach" to pierwsza powieść Daniela Horch'a, urodzonego &amp;nbsp; &amp;nbsp; w Nowym Jorku dziennikarza i tłumacza. Książka Utrzymana jest w typowo wschodnich klimatach. Do czynienia mamy bowiem z historią toczącą się &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;w VIII- wiecznym Bagdadzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Abu al-Hasan jest szanowanym aptekarzem. Słynie z wręcz przyjacielskich kontaktów z kalifem. Jego pasją jest alchemia, a nadrzędnym celem uzyskanie złota. Każdy dzień mężczyzny wygląda praktycznie tak samo. Jednak jego ułożone życie pewnego dnia załamuje się. Dzieje się to za sprawą księcia, imiennika aptekarza, Abu al- Hasana Alego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podczas spotkania w aptece, książę poznaje Szemselneharę, faworytę kalifa. Między młodymi zawiązuje się pewna nić porozumienia i wzajemne zauroczenie. Dziewczyna, pomimo siedemnastu lat, obdarzona jest niezwykłą urodą, intelektem i silną wolą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szemselnehara jest jednak pod władzą kalifa i pozostanie na jego łasce do końca swego życia. Z kolei Alego wiążą tradycje, obyczaje i nakazy rodziców. Ich miłość nie ma więc szans w ograniczonym obyczajami Bagdadzie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ich miłosne intrygi daje się wplątać Abu al-Hasan. Początkowo chce pełnić rolę świadka ich kontaktów, aby poświadczyć za nich kalifowi. Jednak podczas spotkania dochodzi do czegoś nieoczekiwanego, czegoś co sprawi, że życie trójki bohaterów stanie się siecią intryg i kłamstw. Wydarzenie to, czyli namiętny pocałunek kochanków, przy ogromnej liczbie służby i niewolników, zmusza Alego i Szemselneharę do podjęcia poważniejszych kroków. Kroków, które na zawsze zmienią ich życie...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy z bohaterów "Anioła o stu skrzydłach" kryje w sobie jakąś tajemnicę. Ten burzliwy czas pozwala na ich odkrycie i odnalezienie w nich przyczyn takiego, a nie innego postępowania. Daniel Horch stworzył obraz smutny i bolesny. W świecie w którym rządzą tradycja, obyczaje i religia, nie ma miejsca na prawdziwe uczucia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieść ta nie jest jednak dziełem najwyższych lotów. Trochę mnie męczyła. Zarówno przez rozłożoną &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;w czasie akcję jak i ze względu na trudne do zapamiętania imiona. Sam pomysł jest dość dobry - pomimo tego, że głównym wątkiem staje się miłość Alego i Szemselnehary, nie jest to ckliwy romans. Jest tu sporo miejsca na przedstawienie stosunków społecznych a także psychiki i potrzeb bohaterów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas z "Aniołem..." nie był stracony, ale po skończeniu ostatniej strony pozostał lekki niedosyt.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-7097124187779600234?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/7097124187779600234/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/09/anio-o-stu-skrzydach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7097124187779600234'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7097124187779600234'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/09/anio-o-stu-skrzydach.html' title='Anioł o stu skrzydłach'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6919283224278083309</id><published>2010-08-30T23:11:00.000+02:00</published><updated>2010-08-30T23:11:06.517+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>Nasze losy są jak rzeki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://ir.i.wp.pl/r,id,d14yMTQ7dV5odHRwOi8vZ2V0LTIud3BhcGkud3AucGwvP2E9NjU0OTU2OTMmZj0wMC8wMC8zQi8wMDAwM0I1Ml9vcmlnaW5hbF9DMDE2OUE1NTc3MTc2RUU1LmpwZztxXjAuOTttXmZhbHNlO2NeZmFsc2U7c15rc2lhemtp.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://ir.i.wp.pl/r,id,d14yMTQ7dV5odHRwOi8vZ2V0LTIud3BhcGkud3AucGwvP2E9NjU0OTU2OTMmZj0wMC8wMC8zQi8wMDAwM0I1Ml9vcmlnaW5hbF9DMDE2OUE1NTc3MTc2RUU1LmpwZztxXjAuOTttXmZhbHNlO2NeZmFsc2U7c15rc2lhemtp.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;To był trzepot moich skrzydeł, taki sam, jaki daje się słyszeć, zanim samotnie umierające kondory zaczną opuszczać się w gardziel wulkanu. Do Cotopaxi, Władcy Zła - gdzie wracają wszystkie stworzeni ziemi należącej do wulkanów, by dać się pochłonąć - aż nie zostanie z nas nic prócz efemerycznego śladu, jaki czynimy na świecie, który nazywamy niemądrze "swoim", a nawet "domem", a który jest niczym więcej, jak tylko pięknym i często bolesnym przystankiem, miejscem, gdzie walczymy&amp;nbsp;desperacko, by tworzyć, rządzić, zmieniać, trzymać się kurczowo&amp;nbsp;rzeczy,&amp;nbsp;ludzi, władzy, sławy, urody i miłości, nie rozumiejąc, że zostały nam one dane jedynie w formie pożyczki, którą prędzej czy później będziemy musieli spłacić naszym następcom - nieważne, panom czy niewolnikom - kolejnym głupcom zamieszkującym ziemię - śniącym sny, którymi jesteśmy.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam tak, że unikam książek biograficznych, zwłaszcza o osobach mi nie znanych. Nie mam więc pojęcia dlaczego wzięłam "Nasze losy są jak rzeki". Na pewno nie spodobała mi się okładka. Może jakieś ciche wołanie? Intuicja?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaime Manrique stworzył historię, która mnie poruszyła i zafascynowała. Główna bohaterka to Manuela Saenz, kobieta legenda, ważna postać &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;w historii Ameryki Południowej. Wsławiła się walką o wyzwolenie kontynentu spod władzy Hiszpanów i romansem z Simonem Bolivarem, wielkim przywódcą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Manuelę poznajemy już jako młodą dziewczynę zmagającą się z trudną sytuacją rodzinną. Jako dziecko z nieprawego łoża, ciągle jest prześladowana i wytykana palcami. Nie może także liczyć na wsparcie rodziny - opiekująca się nią ciotka nie okazuje wobec niej żadnych uczuć. Jedynymi przyjaciółkami stają się dwie niewolnice, późniejsze towarzyszki i wybawicielki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Saenz od najmłodszych lat wykazywała mocne przywiązanie do wolności. Niczym były dla niej wieloletnie tradycje, powszechnie uznane zwyczaje i podziały. Dobrze traktowała niewolnice, interesowała się jeździectwem, pragnęła wyrażać własne zdanie i dążyła do postawionych sobie celów. Chciała zerwać z wizerunkiem kobiety - gospodyni, nieuczestniczącej w życiu politycznym i towarzyskim, żyjącą w cieni mężczyzny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaime Manrique ukazuje nam życie kobiety silnej i niezależnej. Odważnej i gotowej do poświęceń. Na stałe wpisała się w karty historii walcząc i pomagając Bolivarowi w walce zarówno z Hiszpanią, jak i z rodakami. Nie istniały dla niej rzeczy niemożliwe, zawsze była nadzieja i szansa na marzenia. Jednak pod tą twardą zbroją, kryła się też delikatna kobieta, pragnąca miłości i stabilizacji. Walczyła o uczucia Bolivara. Jego szczęście była dla niej celem nadrzędnym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Nasze losy są jak rzeki" to zarówno powieść historyczna jak i obyczajowa z nutką romansu. Jest także doskonałym przykładem jak wielką siłę mają w sobie kobiety. I jak bezgranicznie potrafią kochać. Jaime Manriqe wzrusza i wstrząsa. Przeczytanie tych 253 stron było dla mnie wspaniałym przeżyciem i doskonale spędzonym czasem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6919283224278083309?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6919283224278083309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/nasze-losy-sa-jak-rzeki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6919283224278083309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6919283224278083309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/nasze-losy-sa-jak-rzeki.html' title='Nasze losy są jak rzeki'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-8938961346744382954</id><published>2010-08-28T16:14:00.000+02:00</published><updated>2010-08-28T16:14:45.627+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Chłopiec w pasiastej piżamie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.ksiegarnia.e-oswiecim.pl/media/catalog/product/cache/2/image/5e06319eda06f020e43594a9c230972d/c/h/chlopiec-w-pasiastej-pizamie-john-boyne.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.ksiegarnia.e-oswiecim.pl/media/catalog/product/cache/2/image/5e06319eda06f020e43594a9c230972d/c/h/chlopiec-w-pasiastej-pizamie-john-boyne.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Książek o tematyce obozowej jest od groma. Każdy zetknął się z nimi przy okazji omawiania licealnych lektur. Ośmielę się napisać, że wyrażenie 'literatura obozowa' jest już znakomitą reklamą dla każdego kulturalnego obiektu.&lt;br /&gt;"Chłopiec w pasiastej piżamie" to moja pierwsza pozycja o tej tematyce, autorstwa zagranicznego autora. I przyznam, że wypadła dość słabo.&lt;br /&gt;Dzieło Boyne'a &amp;nbsp;jest raczej miniaturowych rozmiarów. Czyta się szybciutko, ale jak dla mnie bez większego przywiązania do fabuły, która jest fragmentem z życia dziewięcioletniego chłopca o imieniu Bruno. Młodzieniec jest Niemcem, synem oficera. Wychowuje się wraz z siostrą w pięknym domy w Berlinie. Ma kolegów i pasję. Co prawda brakuje mu trochę ojca, ale jest to świat, który zna i w którym czuje się w miarę bezpiecznie. Pewnego dnia ten świat się rozpada. Ojciec awansuje i musi przenieść się wraz z rodziną do odległego miasta. To tam Bruno otoczony jest tajemnicami, a jego życiem rządzą zakazy i nakazy. W tym miejscu rozwija się jako 'poszukiwacz' odnajdując jednak nie zakopane skarby, a chłopca. Chłopca uwięzionego za wysokim płotem, przeraźliwie chudego i ubranego w pasiasty strój...&lt;br /&gt;Boyne nie wstrząsa. Nie ma tu tragicznych obrazów, widoku śmierci czy poniżenia. Autor wysuwa jednak delikatne aluzje co do tego, jak wygląda nowy świat Bruna. Osoba znająca choć odrobinę historii jest w stanie łatwo sobie to wyobrazić i dopowiedzieć. Skupia też niewielką uwagę na samych chłopcach. Co prawda pokazuje różnicę między rówieśnikami, wszystko jednak robione jest pobieżnie.&lt;br /&gt;Mogę podsumować tą książkę jako widok z lotu ptaka: widać wszystko, ale niedokładnie, bez szczegółów. I na tym cierpi czytelnik taki jak ja, który potrzebuje detali, analizy, zagłębienia w temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;John Boyne przypomniał mi jednak o moim dawnym pragnieniu. Przypomniał o Ewie Braun. Już prawie zapomniałam o tym, że chciałam poznać biografię kobiety Adolfa Hitlera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Napadł mnie lekki wstręt do książek. Nie wiem czy spowodowane jest to ostatnim szalonym tempem kiedy połykałam dwie książki na dzień (recenzje się szykują) czy z ogarniającego mnie nastroju. Mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni. Ofiary: &lt;b&gt;Achaja&lt;/b&gt; Ziemiańskiego - I tom czytałam baaardzo dawno i już nic nie pamiętam, przez co tom II staje się dla mnie niezrozumiały; oraz &lt;b&gt;Lot nad kukułczym gniazdem - &lt;/b&gt;po ok 40 stronach nie czuję potrzeby dalszego czytania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-8938961346744382954?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/8938961346744382954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/chopiec-w-pasiastej-pizamie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8938961346744382954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8938961346744382954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/chopiec-w-pasiastej-pizamie.html' title='Chłopiec w pasiastej piżamie'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-3301931473831092792</id><published>2010-08-25T13:34:00.000+02:00</published><updated>2010-08-25T13:34:58.571+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Córka dyrektora cyrku</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://bp0.blogger.com/_q7pFns3rwiM/SJdDFsL5QII/AAAAAAAAABw/cHIYaQH8dQY/s1600/c%C3%B3rka+dyrektora.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://bp0.blogger.com/_q7pFns3rwiM/SJdDFsL5QII/AAAAAAAAABw/cHIYaQH8dQY/s320/c%C3%B3rka+dyrektora.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jostein Gaarder. Autor, który stał się dla mnie symbolem solidności. I tego, że się na nim nie zawiodę. Wiem, że dopiero (?) moja trzecia książka jego pióra. Wiem jednak także, że każda z nich przenosiła mnie w świat magiczny, niepospolity.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Dziewczyna z pomarańczami" była opowieścią o cudownej miłości: tej między dwojgiem ludzi, i tej rodzicielskiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Świat Zofii" to wielka zagadka, tajemniczość. Miejsce, w którym trzeba na chwilę się zatrzymać i zastanowić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A "Córka dyrektora cyrku"? Jest tego wszystkiego sumą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Petter od najmłodszych lat był&amp;nbsp;indywidualistą. Zamiast działać, wolał obserwować i snuć własne historie. Miał ogromną wyobraźnię, która wręcz nie pozwalała mu normalnie funkcjonować. Tworzył opowiadania bez wysiłku, bez zastanowienia. Jego dar zapewnił mu majątek. Sam nie pragnąc sławy, przynosił ją innym, nieznanym mu osobom. Za jego pomocą powstały dziesiątki książek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jego sieć staje się jednak tak gęsta, że w końcu sam w nią wpada. W końcu do głosu dochodzą demony przeszłości. A właściwie kobieta - demon: Maria. I choć nie miała w sobie nic z charakteru tej mrocznej postaci, stała się dla Pettera przyczyną klęski. Zgubiła go też jego wyobraźnia i zamiłowanie do opowieści.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Maria była starsza. Nie miało to jednak wpływu na przebieg ich związku. Od razu wiedzieli, że są dla siebie stworzeni. Kto czytał Gaardera, ten wie, jak potrafi on&amp;nbsp;słowami&amp;nbsp;odmalować uczucie. Wie też, że szczęście bohaterów nie będzie trwało wiecznie. I wie, że będzie to niezwykłą historia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytając "Córkę..." można przez chwilę zastanowić się nad działalnością głównego bohatera. Jego Pogotowie Autorskie było firmą perfekcyjną. Było też gwarancją sukcesu. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że większość bestsellerów była autorstwa Pettera. A co jeżeli taki Petter jest także w dzisiejszym świecie? Co jeśli spora część uwielbianych dziś tytułów jest dziełem kogoś nieznanego, tajemniczego?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gaarder, tak jak w przypadku poprzednich książek (oczywiście tych przeczytanych przeze mnie), w swoją powieść wplata wiele wątków. Oprócz miłości i pasji, jest tutaj też miejsce na zdradę, rodzinę, analizę ludzkiej psychiki. Wplatane opowieści Pettera zaskakują swoją różnorodnością, tematyką i poruszanymi problemami. Gaarder czaruje słowem. Po prostu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-3301931473831092792?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/3301931473831092792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/corka-dyrektora-cyrku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3301931473831092792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3301931473831092792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/corka-dyrektora-cyrku.html' title='Córka dyrektora cyrku'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_q7pFns3rwiM/SJdDFsL5QII/AAAAAAAAABw/cHIYaQH8dQY/s72-c/c%C3%B3rka+dyrektora.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-3081158981462018277</id><published>2010-08-23T11:42:00.000+02:00</published><updated>2010-08-23T11:42:23.972+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Lesio</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Lesio_Joanna-Chmielewska,images_big,1,978-83-88791-90-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://merlin.pl/Lesio_Joanna-Chmielewska,images_big,1,978-83-88791-90-1.jpg" width="201" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po Chmielewską nie sięgałam nigdy z uwagi na gatunek jaki tworzy. Nie przepadam za kryminałami i ich pochodnymi. Dlaczego więc "Lesio"? Znowu kierowałam się opiniami i ocenami innych. Wiele razy już mnie to zgubiło...&lt;br /&gt;Na moje szczęście "Lesio" nie okazał się 100% kryminałem. Przyznam jednak, że miałam ochotę go porzucić.&amp;nbsp;Męczyłam&amp;nbsp;pierwszy rozdział/część. W ogóle mnie nie zainteresowała, ani razu się nie uśmiechnęłam - z notki wydawniczej wynikało, że jest to&amp;nbsp;książka&amp;nbsp;pełna humoru. "Napad stulecia" okazał się jednak znacznie lepszy, zwłaszcza fragmenty dotyczące napadu na pociąg. Lesio i jego współtowarzysze stworzyli niesamowitą grupę przestępczą. Myślę, że każdy uśmiechnie się na myśl o ich genialnym planie a także przy jego realizacji. Koniec końców architekci mają więcej szczęścia niż rozumu. Potwierdza się to także w ostatnim rozdziale opowieści o Lesiu.&lt;br /&gt;Tytułowy bohater to życiowy nieudacznik. Jego notoryczne spóźnianie się do pracy sprawia, że zaczyna ją nienawidzić. Problemu jednak nie widzi w sobie a w księdze spóźnień, którą każdego dnia zaszczycał swoim wpisem. Gdy ginie, Lesio staje się wzorowym pracownikiem - kilkudniową pracę wykonuje w kilka godzin. Przyczynia się do &amp;nbsp;sukcesu firmy, zdobywa szacunek współpracowników i przełożonych. Co prawda dalej uważany jest za wariata, ale wkrótce okaże się, że każdy pracownik biura ma w sobie coś z szaleńca.&lt;br /&gt;Joanna Chmielewska potrafi zainteresować i zaskoczyć. Niestety potrafi też nieco zanudzić. Ale chyba każdy z pisarzy ma ten sam problem. Nie wykluczam, że było to moje pierwsze i ostatnie spotkanie z tą polską autorką. Może "Lesia" nie pokochałam, ale na pewno przyjemnie spędziłam z nim czas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-3081158981462018277?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/3081158981462018277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/lesio.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3081158981462018277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3081158981462018277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/lesio.html' title='Lesio'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-1725570391169850714</id><published>2010-08-18T22:51:00.000+02:00</published><updated>2010-08-18T22:51:32.956+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Ex libris: Wyznania czytelnika</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload.s3-external-3.amazonaws.com/books/49000/49716/155x220.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lc-upload.s3-external-3.amazonaws.com/books/49000/49716/155x220.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Rozczarowanie - jedno słowo by opisać to co czuję po przeczytaniu dziełka Fadiman.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Kiedy znalazłam ją w bibliotece i przeczytałam notkę wydawniczą, wydawało mi się, że będzie czymś wspaniałym. Myślałam, że autorka ukaże jak książki wpływają na nasze życie, jak nam z nimi wspaniale. Myślałam, że będzie pełna czytelniczych przygód. Ale niestety nic takiego nie znalazłam.&lt;br /&gt;Anne Fadiman pochodzi z rodziny całkowicie pochłoniętej przez czytanie i zabawę słowem w ogóle. Jej mąż jest pisarzem. Książki są więc jej całym życiem. "Ex libris" jest właściwie zbiorem esejów na tematy właśnie z tym związane.Pisze o tym jak ustawić małżeński księgozbiór, jak wspaniale wyłapuje wszelkie błędy stylistyczne, ortograficzne i literówki, jak dbać o książki... Pisze również o tym, że mimo swojej pasji, jej zasób słownictwa nie jest wystarczający i o tym jak rozwijała się kariera rodziców.&lt;br /&gt;A moje pytanie jest takie: po co? Rozumiem, że są to prywatne wspomnienia, nie mają one za to nic wspólnego z wyznaniami &lt;b&gt;czytelnika&lt;/b&gt;. Są to wyznania kobiety, której pasją są książki. Ich samych jest tu niewiele. Niewiele jest tu miłości do literatury, pasji, zapału. Wszystko jest jakieś takie nijakie.&lt;br /&gt;Fadiman niestety nudzi. Szczęściem jest to, że "Ex libris" nie jest opasłym tomem. Wymęczyłam ją do końca (pomijając ostatni esej - wyliczankę tytułów), choć wiele fragmentów opuszczałam. Może ktoś odnajdzie w tej książce jakiś sens i cel. Ja niestety takich nie widzę.&lt;br /&gt;Dzisiaj krótko bo i pisać nie ma o czym. Może krótsze wpisy będą cieszyły się większym zainteresowaniem :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-1725570391169850714?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/1725570391169850714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/ex-libris-wyznania-czytelnika.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1725570391169850714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1725570391169850714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/ex-libris-wyznania-czytelnika.html' title='Ex libris: Wyznania czytelnika'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2296871411488156204</id><published>2010-08-16T23:54:00.000+02:00</published><updated>2010-08-16T23:54:53.471+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Świat Zofii</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Swiat-Zofii_Jostein-Gaarder,images_product,15,978-83-60207-50-5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://merlin.pl/Swiat-Zofii_Jostein-Gaarder,images_product,15,978-83-60207-50-5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Będzie krótko i, mam nadzieję, na temat. Chyba.&lt;br /&gt;Jostein Gaarder na dobre zagościł w moim sercu i czytelniczym guście. Po wspaniałej "Dziewczynie z pomarańczami" przyszedł czas na klasyk - "Świat Zofii". Co prawda egzamin z filozofii już za mną, ale przyznam, że miło było zaznajomić się z tą nauką bez przymusu.&lt;br /&gt;Zofia ma już prawie piętnaście lat. Do jej święta brakuje już tylko kilku dni, ale to właśnie ten czas będzie dla niej tajemniczy i chaotyczny, jak nigdy wcześniej. Po powrocie ze szkoły odbiera zagadkową korespondencję - otrzymuje pocztówkę zaadresowaną na na zupełnie inną osobę oraz kopertę wypełnioną stronami opowiadającymi o początkach filozofii. Zofia stara się odkryć prawdę nie tylko o tym, kto zorganizował dla niej kurs, ale także o tym czym jest życie.&lt;br /&gt;Gaarder stworzył takie małe kompendium wiedzy z zakresu filozofii - ale nie jest to tylko czysta nauka. Poruszane zagadnienia dotyczą tego co nurtuje każdego człowieka. Autor stawia wiele pytań, na które stara się odpowiedzieć w najbardziej jasny sposób. Ale "Świat Zofii" to nie tylko nauka. Czytelnik wraz z nastoletnią bohaterką odkrywa prawdę dotyczącą jej egzystencji na Ziemi. Okazuje się, że jej życie nie jest takie, na jakie wygląda. Cała książka jest zagadką, która rozwiązana zostanie dopiero na ostatnich stronach.&lt;br /&gt;Przyznam, że Gaarder zmusił mnie do pewnej refleksji. Wielu z nas, Czytelników, ma swoich ulubionych autorów, książki i wreszcie bohaterów. Często jest tak, że jakaś historia wciąga nas na tyle, że identyfikujemy się z postaciami, żyjemy ich życiem i po skończeniu czytania, dopowiadamy własne historie. Autor "Świata Zofii" pokazuje, że Ci bohaterowie to nie fikcja, że mają oni swoje życie i nie chcą go kończyć wraz z ostatnią stroną. Autor jest Bogiem. Ale Bogiem okrutnym, który więzi i kontroluje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2296871411488156204?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2296871411488156204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/swiat-zofii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2296871411488156204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2296871411488156204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/swiat-zofii.html' title='Świat Zofii'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2666804634220515265</id><published>2010-08-13T16:27:00.000+02:00</published><updated>2010-08-13T16:27:52.079+02:00</updated><title type='text'>Biblioteczny stosik</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TGVVlt19O3I/AAAAAAAAAPk/a19Ea30YPQ8/s1600/Zdj%C4%99cie0078.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TGVVlt19O3I/AAAAAAAAAPk/a19Ea30YPQ8/s320/Zdj%C4%99cie0078.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Od góry:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Daniel Horch &amp;nbsp;- Anioł o stu skrzydłach&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Eric - Emmanuel Schmitt - Pan Ibrahim i kwiat koranu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Jostein Gaarder - Córka dyrektora cyrku&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Joanna Chmielewska - Lesio&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Anne Fadiman - Ex Libris&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Jaime Manrique - Nasze losy są jak rzeki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Teraz nie pozostaje nic innego, jak tylko zabrać się za czytanie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2666804634220515265?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2666804634220515265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/biblioteczny-stosik.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2666804634220515265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2666804634220515265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/biblioteczny-stosik.html' title='Biblioteczny stosik'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TGVVlt19O3I/AAAAAAAAAPk/a19Ea30YPQ8/s72-c/Zdj%C4%99cie0078.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2096125532009099558</id><published>2010-08-09T14:23:00.000+02:00</published><updated>2010-08-09T14:23:27.301+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Medicus</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Medicus_Noah-Gordon,images_product,29,978-83-245-7695-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://merlin.pl/Medicus_Noah-Gordon,images_product,29,978-83-245-7695-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wreszcie się z nią uporałam. Było ciężko, ale nie z powodu tego, że mi się nie podobała. Wszystkiemu winna jestem ja. Do piątku muszę przeczytać jeszcze trzy książki bo jak zwykle zostawiam wszystko na ostatnią chwilę. Z Medicusem szło mi dość nerwowo bo właśnie na czasie zależało mi najbardziej. No cóż... będę musiała zrobić prolongatę.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Medicus" gonił mnie dodatkowo bo jest to książka pożyczona od nieznajomej mi osoby. Ale cieszę się, że trafiła w moje ręce i zajęła mi kilka dni.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Noah Gordon stworzył historię Rob'a - poznajemy go jako małego chłopca znajdującego się w trudnej sytuacji. Ale właśnie te wydarzenia sprawiają, że odkrywa swoje przeznaczenie. Jest świadkiem śmierci matki - i tylko on, podczas jej ciężkiego porodu, odkrywa, że kobieta nie przeżyje. Wystarczył mu tylko uścisk rąk. Podobna sytuacja ma miejsce jakiś czas później, kiedy to choruje jego ojciec. Rob, wraz z rodzeństwem, pozbawiony zostaje rodziców. Od tej pory ich ścieżki rozchodzą się. Każde z nich trafia do innej rodziny. Nasz bohater zostaje przyjęty pod opiekę balwierza - wędrownego lekarza. Mężczyzna staje się kimś na kształt ojca. Uczy go nie tylko fachu, ale i życia. To pod jego skrzydłami rozwija się w nim medyczne zainteresowanie. I to u niego przekonuje się jak wielki ma dar.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Podczas licznych podróży, Rob słyszy pogłoski o wielkiej szkole medyków, której przewodzi Awicenna. Od tego czasu bohater nie potrafi myśleć o niczym innym. Niestety by zrealizować swoje marzenia musiałby pokonać wiele problemów. I najtrudniejszym nie będzie pokonanie drogi z Anglii do Persji, w trudnym XI wieku. Aby zostać przyjętym do szkoły Ibn Siny trzeba być&amp;nbsp;muzułmaninem&amp;nbsp;bądź Żydem. A to zadanie dosyć trudne i wymagające jak na katolika.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jednak po śmierci balwierza, Rob postanawia porwać się na szaloną wyprawę. Od tej pory czytelnik jest świadkiem jego drogi i samego pobytu w Persji. A czas ten jest bogaty w interesujące wydarzenia i kontakty.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Medicus" to wspaniała opowieść o przezwyciężaniu trudów, granic i o spełnianiu własnych, wydawałoby się niedostępnych, marzeń. To dowód na to, że jeżeli pragnie się czegoś bardzo mocno, to nie ma żadnej siły, która może to odebrać. Gordon dał również wspaniałe świadectwo przyjaźni i miłości istniejącej pomimo rasy, wiary i charakteru.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Z notki wydawniczej wiem, że "Medicus" to pierwszy tom rodzinnej sagi medyków. Zakładam, że potomkowie Rob'a są jej bohaterami. Zakładam również, że kolejne części będą kilka stopni niżej od tej pierwszej. Ale kto wie? Może kiedyś trafią w moje ręce. Na razie jednak pozostaje pod orientalnym urokiem "Medicusa", którego polecam nie tylko tym, którzy interesują się medycyną.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2096125532009099558?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2096125532009099558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/medicus.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2096125532009099558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2096125532009099558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/medicus.html' title='Medicus'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-580027621018824632</id><published>2010-08-04T01:19:00.000+02:00</published><updated>2010-08-04T01:19:39.565+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Zagubiona przeszłość</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lideria.pl/img_big/73017.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.lideria.pl/img_big/73017.jpg" width="219" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czemu napisanie "recenzji" jest dla mnie takim problemem? Może dlatego, że nienawidzę mówić o tym co czuję. Ale czy to ma jakiś związek z książkami i z tym co o nich sądzę? Nie marudzimy - późna pora, trzeba iść spać i rano mieć już z głowy wszelkie blogowe wpisy :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Zagubiona przeszłość" to pierwsze moje spotkanie z Jodi Picoult. Co nieco o niej słyszałam, gdzieś wśród znajomych jej nazwisko widnieje w rubryce "Ulubiony autor". A ja? Zachwycona nie jestem...&lt;br /&gt;Napiszę prosto: nie jest to książka - tragedia. Czytało się dosyć przyjemnie, ale nie czułam potrzeby powrotu do niej. A własnie takie uczucie jest dla mnie wyznacznikiem dobrej książki. Co prawda sama fabuła zmusza czytelnika do pozostania do końca - wszystko wyjaśnia się dopiero na ostatnich stronach. Pomimo tego, że rozwiązanie da się przewidzieć, ostatnie rozdziały przynoszą moment zaskoczenia. Ale niestety to za mało. Jak dla mnie oczywiście.&lt;br /&gt;Przyznam, że losy Delii są dość intrygujące. Czyż nie ciekawi nas jak potoczy się dalsze życie kobiety, która przez 28 lat myślała, że jest kimś innym? Gdy jej świat się wali, nie ma miejsca na nadzieję czy pocieszenie. Często bywa tak, że jeden kłopot przynosi kolejne.&lt;br /&gt;"Zagubiona przeszłość" to opowieść o poszukiwaniu nie tylko własnego "ja". To także historia miłości. Zarówno tej między dwojgiem (chociaż a tym wypadku można mówić nawet o trojgu) ludzi, jak i tej rodzicielskiej. To także próba ukazania tego, że nie każdy przestępca jest złym i zepsutym człowiekiem. Picoult znalazła też miejsce na problem, który niestety jest coraz bardziej powszechny: alkoholizm. Delia doświadcza go dość brutalnie. Zakochuje się w człowieku z problemem, ma z nim dziecko i ciągle oszukuje się, że problemu nie ma.&lt;br /&gt;Właściwie można stwierdzić, że jest to książka o wszystkim. I może tutaj pojawia się błąd? Może autorka przesadziła? Nie potrafię na to odpowiedzieć.&lt;br /&gt;Chwalić można to, że powieść jest relacją praktycznie wszystkich głównych bohaterów. Mamy więc pogląd na to co czują i myślą, o czym marzą i co ukrywają. Delia poszukuje swojego miejsca, Erik zmaga się z wielką odpowiedzialnością, Andrew z duchami przeszłości, a Fitz z miłością dławiącą go całe życie. Barwna paleta problemów.&lt;br /&gt;Nie polecam i nie odradzam. Może moje mieszane uczucia z czasem się wyklarują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS: Licznik wskazuje dosyć sporo odwiedzin. Szkoda tylko, że nie przekłada się to na ilość komentarzy. Wiem, że czasem żal odnosić się do moich marnych wypocin :) i że sama nie jestem zbyt aktywną blogerką. Ciągle rozważam porzucenie "recenzowania", ale co będzie pokaże czas. Proszę tylko Odwiedzających: jeśli macie chwilkę czasu, napiszcie coś. Chętnie "poznam" nowe blogi i mam nadzieję, że stanę się bardziej aktywna:)&lt;br /&gt;Do przeczytania !&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-580027621018824632?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/580027621018824632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/zagubiona-przeszosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/580027621018824632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/580027621018824632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/08/zagubiona-przeszosc.html' title='Zagubiona przeszłość'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-6227180622340262486</id><published>2010-07-30T16:08:00.000+02:00</published><updated>2010-07-30T16:08:24.410+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Oskar i Pani Róża</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.bibliotekaspmich.kylos.pl/oskar.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.bibliotekaspmich.kylos.pl/oskar.jpg" width="197" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Są wakacje. Jak ogólnie wiadomo w tym czasie można liczyć na odwiedziny rodziny z drugiego końca kraju. Nie było inaczej i w moim przypadku. Mój kuzyn, uczeń piątej klasy niestety u babci bardzo się nudzi. Koledzy wyjechali, a starsi ludzie przeważnie nie posiadają kablówki ani komputera. Tak więc ja, dobra dziewczynka, dałam się namówić na założenie karty w bibliotece dla dzieci i młodzieży. Gdy Filip szukał czegoś dla siebie, ja zaplątałam się przy półce z nowościami. Stała tam sobie, pewnie nie ciekawa dla dzieciaków, książka Schmitt'a. Dlaczego by jej nie zabrać?&lt;br /&gt;"Oskar i Pani Róża" to utwór przez wielu wychwalany i polecany. Nic w tym dziwnego. Mimo swojej niewielkiej objętości, zawiera więcej niż niejedna&amp;nbsp;trzystu-stronicowa książka. Więcej w niej życia, miłości, przyjaźni, mądrości - słowem: wszystkiego.&lt;br /&gt;Tytułowy Oskar to mały chłopiec, chory na białaczkę, której niestety nie da się wyleczyć. Jest to także młodzieniec, który nie może liczyć na wsparcie rodziców. Całą swoją miłość przelewa na panią Różę, pracownicę (bodajże) szpitala. To ona staje się jego powiernicą i największą przyjaciółką. Oskar powoli żegna się z życiem, ale te dni, które mu zostały wykorzystuje w stu procentach.&lt;br /&gt;Schmitt stworzył smutną historię. Trudno jest znaleźć sens w chorobie i śmierci dzieciaków, które przez tak krótki czas przebywały na Ziemi i które tak na prawdę nie poznały jeszcze co to życie. Oskar dzielnie zmaga się z czasem który mu pozostał. Niewiele myśli nad tym, dlaczego choroba spotkała właśnie jego. Smutne jest także to, z czym zmagają się rodzice chłopca. Nie wiedzą jak mu pomóc, jak z nim rozmawiać, czy choćby milczeć.&lt;br /&gt;Problem nieuleczalnie chorych dzieci nigdy nie zniknie. "Oskar i Pani Róża" staje się więc książką ponadczasową, zachowującą swoją prawdziwość i mądrość.&lt;br /&gt;Schmitt po raz kolejny udowadnia jak wielki jest jego pisarski kunszt. Trudno zawieść się na jego dziełach - są pewnikiem na wyśmienicie spędzony czas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-6227180622340262486?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/6227180622340262486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/oskar-i-pani-roza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6227180622340262486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/6227180622340262486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/oskar-i-pani-roza.html' title='Oskar i Pani Róża'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-3560668923124115371</id><published>2010-07-27T10:21:00.000+02:00</published><updated>2010-07-27T10:21:13.255+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='romans'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Dziewczyna z pomarańczami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.gimnazjum.k-k.pl/biblioteka/dziewczyna_pomaranczami.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.gimnazjum.k-k.pl/biblioteka/dziewczyna_pomaranczami.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;"Co być wybrał, gdybyś miał taką szansę? Zdecydowałbyś się żyć na Ziemi przez krótką chwilę, aby po kilkudziesięciu krótkich latach zostać wyrwanym z tego świata i nigdy już nie powrócić? Czy też byś z tego zrezygnował? Takie bowiem są reguły. Jeśli wybierasz życie, wybierasz także śmierć".&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Długo czekałam na taką książkę. Piękną i tragiczną zarazem. Jostein Gaarder zawarł w niej czystą prawdę o życiu. Jest radością, ale i smutkiem. "Dziewczyna z Pomarańczami" to przecudowna opowieść o miłości i śmierci.&lt;br /&gt;"Dziewczyna z Pomarańczami" to niesamowita historia miłosna. Jan, główny bohater, pisząc list do syna, opowiada o tym, jak poznał kobietę, która&amp;nbsp;całkowicie&amp;nbsp;zawładnęła jego życiem. Pełen determinacji i często irracjonalnych pomysłów, osiąga to o czym marzył. Dzieje tej miłości są pełne przygód i niespodzianek. Jednym słowem - wyjątkowe uczucie. Jednak szczęście nie jest wieczne. Jan, mając dom i syna, dowiaduje się o śmiertelnej chorobie. Nie zostało mu wiele czasu, a ponieważ dręczyło go wiele wątpliwości, przed śmiercią postanawia napisać do syna list. Zawiera w nim nie tylko opowieść o Dziewczynie z Pomarańczami. Zadaje pytanie, na które musi sobie odpowiedzieć piętnastoletni Georg. Najprościej można je ująć w słowa - czy chcesz żyć? Jan zdaje sobie sprawę z trudów życia. Wie, że zostawił rodzinę w trudnym momencie. Wie, że syn będzie skazany na cierpienie i wątpliwości. Męczy go zatem to, czy dobrze zrobił dając mu życie.&lt;br /&gt;List, pozostawiony w starym wózku, znaleziony przez matkę bohatera, czekał aż Georg będzie już prawie dorosły. Chłopiec otrzymał jedyną szanse na poznanie swojego ojca - nie pamiętał go z dzieciństwa, a teraz otrzymuje piękne świadectwo jego życia.&lt;br /&gt;Gaarder stworzył niesamowitą opowieść. Zawarł w niej całą prawdę o życiu i o nas samych. Każdy z nas szuka miłości i spełnienia. Każdego dręczą wątpliwości czy jego postępowanie jest słuszne. Ale czy kiedyś zastanawialiśmy się czy mając wybór, zdecydowalibyśmy się na życie? Z całym jego bagażem cierpienia i rozczarowań? Czy znając świat, w którym żyjemy, ponownie byśmy go wybrali?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #29303b; font-family: Georgia, 'Times New Roman', sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-family: georgia; font-size: 16px; line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;"Wyobraź sobie, że stoisz u progu tej wielkiej baśni, wiele miliardów lat temu, kiedy wszystko powstało. Możesz zdecydować, czy kiedyś urodzisz się i będziesz żyć na tej planecie. Nie wiesz, kiedy by to miało być, ani też jak długo będziesz mógł tu pozostać, lecz o więcej niż kilkudziesięciu latach i tak nie może być mowy. Wiesz jedynie, że jeśli zdecydujesz się przyjść na ten świat, gdy nadejdzie na to pora czy, jak mówimy, gdy "czas się dopełni", będziesz również musiał rozstać się kiedyś z nim i wszystko opuścić. Być może przyprawi Cię to o wielki smutek, gdyż wielu ludzi uważa życie w tej niezwykłej baśni za takie cudowne, że łzy napływają im do oczu na samo wspomnienie nieuchronnego końca.&lt;br /&gt;Ogromnie boli myśl o chwili, w której nie będzie już następnych dni".&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #29303b; font-family: Georgia, 'Times New Roman', sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-family: georgia; font-size: 16px; line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;PS. Może pora zakończyć erę komercyjnego Coelho i przejść o stopień wyżej? U Gaardera ciężko o kiczowaty cytat, pseudo-filozoficzną myśl znaną każdemu dziecku. Chociaż... Może szkoda oddawać tak cudowną twórczość na pastwę społeczeństwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-3560668923124115371?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/3560668923124115371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/dziewczyna-z-pomaranczami.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3560668923124115371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3560668923124115371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/dziewczyna-z-pomaranczami.html' title='Dziewczyna z pomarańczami'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-8017299297432037000</id><published>2010-07-15T17:18:00.001+02:00</published><updated>2010-07-15T17:21:21.542+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Gildia magów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.rpg.sztab.com/tapety/Trudi-Canavan---Gildia-Magow%20131818,1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.rpg.sztab.com/tapety/Trudi-Canavan---Gildia-Magow%20131818,1.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Znacie to? Nudne, samotne popołudnie kiedy to się nam coś chce robić, ale jednak nie ma się ochoty? Kiedy to leży przed wami&amp;nbsp;rozpoczęta&amp;nbsp;książka&amp;nbsp;i nie macie ani krzty siły by do niej wrócić? Tak właśnie podziałała na mnie "Oksana" Odojewskiego. Po raz kolejny zachęciły mnie pozytywne oceny. Nie wiem jak można tę książkę czytać. Nie da się z prostego powodu. Ktoś chyba nie chodził na lekcje języka polskiego. Autor tej książki nie wie co to zdanie. W "Oksanie" jedna strona równa się jednemu zdaniu. MASAKRA. Nie wytrzymałam - po 20 stronach odpuściłam. Na początku myślałam, że to tylko tak jednorazowo. Niestety wszystkie przeczytane kartki wyglądały tak samo. Po prostu nie wiedziałam co czytam. Gdzie byli edytorzy, korektorzy? Kto to dopuścił do druku?! No i gdzie podział się mózg i smak samego autora?!&lt;br /&gt;Cóż plusem całej przygody z Odojewskim jest to, że w akcie desperacji sięgnęłam po "Gildię magów" Trudi Canavan. Oczywiście nie była ona spowodowana tym, że książka ta nie kusiła. Chciałam ją przeczytać jak najszybciej. Stwierdziłam jednak, że skoro jest to pierwszy tom trylogii, to lepiej zająć się nią później.&lt;br /&gt;Trudi Canavan wywarła na mnie pozytywne wrażenie przy okazji serii Era Pięciorga. I "Gildia magów" nie zawiodła. Mimo 500 stron pochłonęłam ją w jedno popołudnie. Jestem zaskoczona, że tak szybko. Nie wiem co było tego powodem: łatwość czytania, zainteresowanie czy może czcionka. Wydaje mi się jednak, że rozmiar tekstu jest normalny.&lt;br /&gt;Autorka ma chyba jakąś słabość do młodych dziewczyn awansujących na wyśmienitego maga. Tak było a Aurayą, tak też jest z bohaterką "Gildii magów", Soneą. O swoich magicznych zdolnościach dowiaduje się przypadkiem w dość&amp;nbsp;niesprzyjających&amp;nbsp;okolicznościach. &amp;nbsp;Ciskając kamieniem w grupę znienawidzonych przez ludność członków gildii, udaje się jej przedostać przez ochronną, magiczną barierę. Od tego momentu staje się niewygodna dla magów. Jest też wielkim zagrożeniem dla miasta i samej siebie. Jej moc, niekontrolowana, może doprowadzić do tragedii. Stowarzyszenie rozpoczyna poszukiwania tajemniczej dziewczyny.&lt;br /&gt;"Gildia magów" jest praktycznie w całości opisem tych wydarzeń. Sonea korzysta z pomocy dawnych przyjaciół, a także poznaje nowych sprzymierzeńców. Każda strona to także odkrywanie niszczycielskiej siły magicznych zdolności.&lt;br /&gt;Sonea zmaga się z przeciwnościami. Mimo młodego wieku nie poddaje się i walczy o wolność. Walczy także z przyzwyczajeniami i wpajanymi jej od lat przekonaniami. Odkrywa rolę przyjaźni i powoli poznaje co to miłość.&lt;br /&gt;Canavan potrafi zainteresować. Dba o to żeby czytelnik nie mógł się oderwać od książki. Brakowało mi tego uczucia "co będzie dalej?". Po kilku mniej interesujących pozycjach, "Gildia magów"&amp;nbsp;przywróciła&amp;nbsp;wiarę w&amp;nbsp;miłość&amp;nbsp;do książek. Miłość ogarniającą wszystkie zmysły.&lt;br /&gt;Z niecierpliwością czekam na wizytę w&amp;nbsp;bibliotece&amp;nbsp;i mam nadzieję, że drugi tom będzie tam na mnie czekał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-8017299297432037000?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/8017299297432037000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/gildia-magow.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8017299297432037000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8017299297432037000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/gildia-magow.html' title='Gildia magów'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-9017972961836032597</id><published>2010-07-13T12:22:00.000+02:00</published><updated>2010-07-13T12:22:04.746+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Ulica tysiąca kwiatów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Ulica-tysiaca-kwiatow_Gail-Tsukiyama,images_big,27,978-83-247-0981-6.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://merlin.pl/Ulica-tysiaca-kwiatow_Gail-Tsukiyama,images_big,27,978-83-247-0981-6.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Następna, po "Kwiat śniegu i sekretny wachlarz", książka o orientalnych klimatach. Z Chin Lisy See przenosimy się do Japonii. I podobnie jak w przypadku swojej poprzedniczki, "Ulica tysiąca kwiatów" to opowieść smutna, pełna cierpienia i niesprawiedliwości.&lt;br /&gt;Gail Tsukiyama stworzyła sagę rodzinną. Jej książka to opowieść losów trzech pokoleń, zmagających się z trudnymi latami 40. XX wieku. I choć &amp;nbsp;autorka wybiega daleko w przyszłość, tak czas II wojny&amp;nbsp;światowej&amp;nbsp;zdaje się podążać za bohaterami jak cień. Ciąży i prędzej czy później zbiera swoje tragiczne żniwo.&lt;br /&gt;"Ulica tysiąca kwiatów" jest jednym z wielu dowodów na to, że wojna jest całkowitym bezsensem. Rozpętana przez przywódców, najboleśniej godzi w zwykłych, szarych ludzi. To oni zmagają się z głodem, strachem, niepewnością, bólem i ze stratą najbliższych. I jeśli nawet uda im się przeżyć wojnę - trauma towarzyszy im do końca życia, często sprawiając, że stają się wrakiem człowieka. Tsukiyama przywołuje obrazy zrzucanych bomb, ostrzeliwań, głodu, pożaru Tokio i w końcu tragiczne wydarzenia sierpnia 1945 roku - Hiroshima i Nagasaki.&lt;br /&gt;Książka ta to także opowieść o miłości w różnych jej odmianach. Jest tu miejsce na pasje i spełnienie marzeń. Czytelnik dokładnie poznaje to czym słynie Japonia - a więc sumo. Wraz z Hiroshim przechodzimy przez wszystkie szczeble sportowej kariery, pełnej tradycji i rytuałów. Jesteśmy też świadkami jaką cenę ponosi się za zupełne oddanie namiętności.&lt;br /&gt;Każdy z bohaterów, a jest ich dosyć sporo, jest przez autorkę dokładnie przedstawiony. Znamy jego przeszłość i teraźniejszość. Przyszłość odkrywamy wraz z nim. Każdy z nich jest nieodłącznym elementem toczącej się akcji, każdy swoim życiem daje przykład wyniszczającej siły wojny. Wszyscy ponoszą straty, ale nie poddając się, walczą o lepsze jutro.&lt;br /&gt;"Ulica tysiąca kwiatów" mimo swojej ważnej tematyki, nie zachwyca. Akcja ciągnie się przez jakieś 20 lat, często wydarzenia przywoływane są kilkakrotnie, co niewątpliwie nuży czytelnika. Książka epatuje cierpieniem, niewiele w niej nadziei i szczęścia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-9017972961836032597?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/9017972961836032597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/ulica-tysiaca-kwiatow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/9017972961836032597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/9017972961836032597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/ulica-tysiaca-kwiatow.html' title='Ulica tysiąca kwiatów'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4451960782564421253</id><published>2010-07-09T12:23:00.000+02:00</published><updated>2010-07-09T12:23:29.937+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Samotność w sieci - J.L. Wiśniewski</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Samotnosc-w-Sieci_Janusz-Leon-Wisniewski,images_big,29,978-83-7648-191-3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://merlin.pl/Samotnosc-w-Sieci_Janusz-Leon-Wisniewski,images_big,29,978-83-7648-191-3.jpg" width="192" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Droga przez mękę. Tak jednym zdaniem mogę określić książkę pana Wiśniewskiego. I nie chodzi tutaj o głównych bohaterów. Chodzi o mnie. Myślałam, że mój mózg po prostu się wkurzy i wyjdzie na spacer. Samotność &amp;nbsp;w sieci jak dla mnie jest jedną wielką pomyłką. Nie rozumiem jak mogła stać się tak popularna i, o zgrozo, uwielbiana. Gdy tyko myślałam o tym, żeby przeczytać następne strony, nagle wokół znajdowało się tak wiele rzeczy do zrobienia. W końcu ze smutkiem zaczęłam patrzeć na stosik książek czekających na swoją kolej. Nie męczyłam się tak od czasów podstawówki i "Krzyżaków" Sienkiewicza. Chociaż patrząc z perspektywy czasu mam wrażenie, że oceniłam tę książkę niewłaściwie. Mea culpa.&lt;br /&gt;Rozumiem, że kobiety (bo to do nich kierowana jest Samotność w sieci), uwielbiają ckliwe historie rodem z Harlequinów. Rozumiem, że nieszczęścia i niepowodzenia innych, kuszą. Rozumiem, że wzruszają wielkie miłości. Ale na litość boską żeby aż tak dać się... ogłupić? (przepraszam, ale nie znalazłam innego słowa).&lt;br /&gt;Samotność w sieci jest dla mnie kiczem. Papką robioną pod publikę by zarobić jak najwięcej. Dowód? Przebieg akcji. Autor niemiłosiernie przedłuża czas rozwiązania, mąci historyjkami wplątanymi początkowo nawet z sensem, ale później nie mającymi nic wspólnego z tym, do czego miały nawiązać. Dodatkowo każda z nich to obraz nieszczęść. Na prawdę - gdybym była Jakubem już dawno wskoczyłabym pod ten niemiecki pociąg. Historia głównych bohaterów mogła być opisana na połowie tego, co proponuje Wiśniewski. Książka wreszcie zaczęła mieć sens pod koniec. Akcja wreszcie przyspieszyła, coś się działo, było napięcie i zaskoczenie. Co prawda do ideału daleko, ale gdy przebrnęło się przez tyle stron, ten fragment można było uznać za arcydzieło.&lt;br /&gt;Coś kiedyś słyszałam, że Samotność... jest doskonałym studium kobiety. Że niby co? Gdzie to studium jest? Nikt nie odkrył Ameryki. Od wieków wiadomo, że kobieta marzy o idealnej, wielkiej miłości, że pragnie rozmawiać ze swoim mężczyzną o tym co czuje. Tylko tyle doszukałam się u Wiśniewskiego. Nie wiem czy to o to chodziło?&lt;br /&gt;Nie rozumiem fenomenu tej książki. Nie ma w niej nic co może zainteresować. Oparta jest na tym co przyciąga - nieszczęścia, zawód, zdrada, miłość, cierpienie. Jak widać wystarczyło by przyciągnąć masę czytelników. I widzów. Gratuluję sukcesu kasowego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4451960782564421253?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4451960782564421253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/samotnosc-w-sieci-jl-wisniewski.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4451960782564421253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4451960782564421253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/samotnosc-w-sieci-jl-wisniewski.html' title='Samotność w sieci - J.L. Wiśniewski'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2257687942135665767</id><published>2010-07-01T16:59:00.000+02:00</published><updated>2010-07-01T16:59:54.117+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Kwiat śniegu i sekretny wachlarz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.wbp.opole.pl/blog/obrazki/see.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.wbp.opole.pl/blog/obrazki/see.jpg" width="202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Długo jej szukałam. W końcu wpadła w moje ręce. Ale niestety jest kolejnym przykładem, że nie należy czytać opinii innych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Internet pełen jest cudownych opinii na temat twórczości Lisy See. Wielu zachwyca się nad jej stylem, tematyką, umiejętnością malowania słowem. Nie twierdzę, że jest inaczej. Ale...&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Recenzje sprawiły, że oczekiwałam trochę więcej. Przyznam, że strasznie ta książka mi się dłużyła. Nie wiem czy to wina przemęczenia czy może tego, co Kwiat śniegu opisuje. A może i jedno i drugie?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pewne jest, że autorce należy się pochwała. I to duża. Włożyła sporo pracy w przygotowanie materiałów. I wiele serca. Będąc w trudnej sytuacji potrafiła stworzyć coś, co nie jest tylko wymysłem wyobraźni.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Kwiat śniegu..." jest lekturą, która szokuje i porusza. Chiny, zwłaszcza te z dawnych lat, owiane są tajemnicą. Słyszy się wiele historii, które często nie mieszczą się w pojęciu europejczyków. Cóż - inna kultura i obyczaje.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Niewątpliwie, każdy czytelnik współczuł małej Lilii kiedy przechodziła przez fazę krępowania stóp. Na pewno wielu poruszyła sprawa kobiet i tego jakie miejsce zajmują one w Chinach. Lisa See podjęła trud by choć trochę przybliżyć nam wschodnie tradycje. Nie usprawiedliwia, ale przybliża.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Kwiat śniegu i sekretny wachlarz" jest swego rodzaju kompendium wiedzy na temat obyczajowości Chin, głównie pozycji kobiet. I to chyba głównie do nich ta książka jest skierowana. Po co? Może by docenić to co mamy? Że nie musiałyśmy przeżywać takich dni jak Lilia i Kwiat Śniegu? A może ukrócić feministyczne zapędy - bo przecież mamy wybór, nie jesteśmy rzeczą, którą można przestawiać z miejsca na miejsce.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Lisa See stworzyła pozycję godną uwagi. Szokująca, wzruszającą i piękną. Szkoda tylko, że opinię o niej miałam już wyrobioną przed przeczytaniem...&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2257687942135665767?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2257687942135665767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/kwiat-sniegu-i-sekretny-wachlarz.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2257687942135665767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2257687942135665767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/07/kwiat-sniegu-i-sekretny-wachlarz.html' title='Kwiat śniegu i sekretny wachlarz'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-7629212168847854607</id><published>2010-06-25T11:03:00.000+02:00</published><updated>2010-06-25T11:03:19.437+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>T. Canavan - Era Pięciorga (podsumowanie)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://images.gildia.pl/_n_/literatura/tworcy/trudi-canavan/ostatnia-z-dzikich/okladka-180.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://images.gildia.pl/_n_/literatura/tworcy/trudi-canavan/ostatnia-z-dzikich/okladka-180.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Trylogia Trudi Canavan niestety już za mną. Milo spędzało się czas z każdą z tych książek. Ponieważ pojawiło się tutaj tylko słowo o pierwszym tomie: "Kapłanka w bieli", muszę nadrobić zaległości.&lt;br /&gt;"Ostatnia z dzikich" oraz "Głos bogów" połączę w jeden wpis. Będzie to swoiste podsumowanie całej trylogii Ery Pięciorga.&lt;br /&gt;Jak przy pierwszym tomie, tak i teraz zmuszona jestem napisać, że trylogia wywołała u mnie pewien niedosyt. Oczywiście nie wpływa to na moją ocenę - uważam, że Canavan potrafi zainteresować, zaskoczyć i szczegółowo przedstawić bohaterów. Dalej pochwalam jej koncepcję, w której nie skupia się tylko na głównych bohaterach - Aurai i Mirarze. Poznajemy nie jedną stronę konfliktu, ale obie. Znamy relacje z dwóch źródeł, a dodatkowo od osób neutralnych, jakimi są Dzicy (chociaż oni całkiem obiektywni też nie są). Właściwie poszczególne tomy skupiają się na innej osobie. "Kapłanka w bieli" koncentruje się na Aurai, "Ostatnia z Dzikich" - Emeralh, Dzikiej a "Głos bogów" Neuken - przywódcy nowej religii.&lt;br /&gt;Kontynuowany jest wątek wojny pomiędzy wyznawcami różnych religii chociaż wątek ten jest jakby dodatkiem. Autorka bardziej skupia się na walce kolejnych bohaterów o pozycję, przyjaciół, władzę, bezpieczeństwo. Jest to też ciągłe poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, która religia jest tą prawdziwą. Brzmi znajomo?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Glos-bogow-tom-3_Trudi-Canavan,images_big,7,978-83-928837-8-4.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://merlin.pl/Glos-bogow-tom-3_Trudi-Canavan,images_big,7,978-83-928837-8-4.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;Co powoduje mój niedosyt? Szczerze mówiąc nie wiem. Czegoś zabrakło - po prostu. Może pociągał mnie sam wątek Aurai i Mirara, do końca nie wyjaśniony ale pozostawiający nadzieję? A może to, że nie będzie kolejnych tomów? Trudno było mi się pożegnać z tą serią bo już dawno nic mnie tak nie pochłonęło. Słabość do fantastyki pozostała - w końcu to od niej zaczęło się dla mnie wielkie czytanie.&lt;br /&gt;Canavan stworzyła także kolejną trylogię, którą mam zamiar poznać. Pierwszy tom już ze mną jest. Szkoda tylko, że znowu nie przeczytam części za częścią. Odstęp czasowy powoduje, że wiele zapominam. Co prawda autorka krótko przypomina co działo się w poprzednim tomie, ale to już nie to samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Era Pięciorga to wspaniała pozycja aby oddalić się od tego zwykłego, codziennego świata. Pozostawia jednak chęć czegoś więcej. A może to 'coś więcej' ma być efektem naszej wyobraźni?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-7629212168847854607?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/7629212168847854607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/06/t-canavan-era-pieciorga-podsumowanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7629212168847854607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/7629212168847854607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/06/t-canavan-era-pieciorga-podsumowanie.html' title='T. Canavan - Era Pięciorga (podsumowanie)'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-3012875202100193273</id><published>2010-06-24T18:30:00.003+02:00</published><updated>2010-06-24T18:31:28.240+02:00</updated><title type='text'>Wakacyjny stosik nr 2</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TCOIR8EFWZI/AAAAAAAAAMU/r2A8Nmemt6k/s1600/Zdj%C4%99cie0069.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TCOIR8EFWZI/AAAAAAAAAMU/r2A8Nmemt6k/s320/Zdj%C4%99cie0069.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przytargałam dzisiaj z uczelnianej biblioteki kilka książek.&lt;br /&gt;To brązowe coś to 'Lot nad kukułczym gniazdem' ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej ciekawa jestem Clarksona. Uwielbiam go jako dziennikarza, a jakim jest 'pisarzem'?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-3012875202100193273?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/3012875202100193273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/06/wakacyjny-stosik-nr-2.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3012875202100193273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/3012875202100193273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/06/wakacyjny-stosik-nr-2.html' title='Wakacyjny stosik nr 2'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TCOIR8EFWZI/AAAAAAAAAMU/r2A8Nmemt6k/s72-c/Zdj%C4%99cie0069.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4582484993889869684</id><published>2010-06-23T15:14:00.000+02:00</published><updated>2010-06-23T15:14:29.587+02:00</updated><title type='text'>Wakacyjny powrót</title><content type='html'>Nareszcie wakacje. I nareszcie czas na przyjemności - czyli czytanie. Nie mogłam się już doczekać końca sesji i upragnionego lenistwa. Na szczęście kampania wrześniowa mnie nie dotyczy - błogie dwa i pół miesiąca przede mną.&lt;br /&gt;Miarą mojej tęsknoty za książką jest to, że w dwa dni pochłonęłam 600 stronicowy "Głos bogów" T. Canavan. Wkrótce pojawi się tutaj maleńka recenzja tej książki wraz z zaległą "Ostatnią z Dzikich". &lt;br /&gt;A to maleńki stosik przytargany dzisiaj z biblioteki.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TCIIltvApII/AAAAAAAAAL0/A7TEn8978kI/s1600/Zdj%C4%99cie0067.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TCIIltvApII/AAAAAAAAAL0/A7TEn8978kI/s320/Zdj%C4%99cie0067.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zapraszam&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4582484993889869684?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4582484993889869684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/06/wakacyjny-powrot.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4582484993889869684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4582484993889869684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/06/wakacyjny-powrot.html' title='Wakacyjny powrót'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_h0dYb4q7Zug/TCIIltvApII/AAAAAAAAAL0/A7TEn8978kI/s72-c/Zdj%C4%99cie0067.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-394518725720468056</id><published>2010-05-16T16:43:00.000+02:00</published><updated>2010-05-16T16:43:24.357+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Oczy Smoka - S. King</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Oczy-smoka_Stephen-King,images_big,10,83-7469-042-9.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://merlin.pl/Oczy-smoka_Stephen-King,images_big,10,83-7469-042-9.jpg" width="199" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;"Oczy smoka" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Stephena Kinga. Odbieram to za taki mój mały wstydliwy sekret. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że już od dawna nosiłam się z zamiarem pożyczenia książki jego autorstwa. A teraz mam dylemat. Nie wiem co o tej książce myśleć.&lt;br /&gt;Czytając recenzje, dość często trafiałam na stwierdzenie, że nie jest to 100% King. Że "Oczom smoka" czegoś brakuje. Nie odniosę się do tego, dopóki nie skuszę się na inną 'kingowską' pozycję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomijając osobę autora... (Chociaż niestety nigdy nie uniknę patrzenia na książkę przez jego pryzmat).&lt;br /&gt;Czytało mi się ją... trudno. Jest przewidywalna. Ale trudno żeby była inna, gdy wszystkie zbrodnie poznajemy zza kulis. King nie tai kto kogo zabił, kto jest kim. Nie ma żadnej tajemnicy. Akcja niemiłosiernie rozciągnięta. No i narrator. Pierwszoosobowy to dla mnie istna męka (pomijając wszelkiego rodzaju pamiętniki czy listy). Sama historia nie jest zła. Ale można było przedstawić ją o niebo lepiej, zbudować jakieś napięcie.&lt;br /&gt;Co prawda nie mamy pewności cop do samego rozwiązania, ale to chyba nie wystarczy by wciągnąć czytelnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Oczy smoka" w pewnej mierze opierają się na schemacie baśni. Jest bohater dobry i szlachetny, jest też charakter czarny i bezwzględny. Pojawia się postać zagubiona i pokrzywdzona oraz niewielki wątek miłosny. Trochę magii, rozumne zwierze i model dobrej królowej. Cała akcja to walka dobra ze złem, gdzie oczywiście wygrywa dobro - jak na prawdziwą baśń przystało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biorąc pod uwagę to, jaką marką jest King (co ja odnoszę do historii zasłyszanych), ta książka wypada na prawdę marnie. Nie powiem, że nie jest warta uwagi. Każda książka ma w sobie coś pozytywnego, ale "Oczy smoka" można sobie bez żadnych wyrzutów sumienia odpuścić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj będzie krótko. Nie potrafię nic więcej napisać, nie chcę lać wody. Za oknem jest jej wystarczająco dużo.&lt;br /&gt;Na dniach pojawi się tu słówko o drugiej części trylogii Trudi Canavan - Era pięciorga, a mianowicie o "Ostatniej z dzikich". A później z wielkim żalem muszę pożegnać czytanie dla przyjemności i zaprzyjaźnić się z ogromem materiału do sesji.&lt;br /&gt;Tak więc zapraszam przed końcem maja i później dopiero po 20 czerwca. Zakładam, że jako pierwsza pojawi się notatka o "Głosie boga" pani Canavan, czyli zakończeniu serii. Mam nadzieję, że status biblioteczny 'Książka w opracowaniu' nie trwa za długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Przewiduję jeszcze opcję, że wyrzucę notatki za okno i sięgnę po coś bardziej interesującego;) )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-394518725720468056?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/394518725720468056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/05/oczy-smoka-s-king.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/394518725720468056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/394518725720468056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/05/oczy-smoka-s-king.html' title='Oczy Smoka - S. King'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-5687544652269067377</id><published>2010-05-09T00:46:00.001+02:00</published><updated>2010-05-09T00:47:34.078+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Kapłanka w bieli - T. Canavan</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gfx.gameexe.pl/news/books/Kaplanka-w-bieli-okladka_20090409101244.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://gfx.gameexe.pl/news/books/Kaplanka-w-bieli-okladka_20090409101244.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co jak co, ale książki z pogranicza fantastyki zawsze będą dla mnie największą przyjemnością.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poszukując znienawidzonych już lektur z oświecenia, natknęłam się na grubą pozycję Canavan. Nie wiem dlaczego, ale pociągały mnie książki o dużej zawartości kartek. Teoretycznie normalnym odruchem jest ich pominięcie i całkowite zignorowanie. No cóż - od dawana wiedziałam, że całkiem normalna to ja nie jestem ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale może pora przejść do przedmiotu tego wpisu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długo nie mogłam znaleźć określenia na moje emocje związane z "Kapłanką w bieli". Na pewnym 'ciekawym' wykładzie koleżanka spytała jak oceniam tę książkę. Byłam na 120 stronie - powiedziałam, że nie wiem. I w takiej niepewności pozostałam już do końca. Wraz z ostatnią stroną stwierdziłam, że chcę więcej. Oznacza to chyba, że pierwszy tom trylogii był dla mnie czymś pozytywnym. Jednak uczucia te jakoś w pełni nie dają o sobie znać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z racji późnej pory o treści będzie krótko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tytułowa "Kapłanka w bieli" to główna bohaterka, Auraya. Poznajemy ją jako młodą dziewczynę, która dzięki swojej odwadze i mądrości, dostaje możliwość zostania kapłanką. Wraz z kolejnymi wydarzeniami ukazuje się pełny obraz młodej, ale zdolnej kobiety. Każdy dzień to dowód na to jak wielką jest osobą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Będąc jedną z pięciu Białych, walczy o pokój dla wszystkich narodów i o wiarę w bogów. Odznacza się ciepłem i zrozumieniem dla każdej napotkanej osoby.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest też jednak człowiekiem i ulega namiętności, która nie powinna mieć miejsca...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdaje się, że rola Aurai rośnie z każdą stronicą. I mogę śmiało stwierdzić, że kolejne tomy to także odkrywanie jej wielkiej mocy i ważnych boskich planów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Kapłankę w bieli" czyta się dobrze. Skrywane tajemnice zmuszają do przeczytania kolejnych stron pomimo nawału zajęć. Wciąga też sama historia Aurai - tego z czym się zmaga, o czym marzy i tego kim tak na prawdę jest.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cieszy też to, że oprócz Aurai poznajemy losy (i to dość szczegółowe) innych bohaterów. Canavan nie nastawiła się na jedną historię. Często przenosimy się do innych postaci - ważnych dla opisanych wydarzeń, jak i dla samej głównej bohaterki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczerze mówiąc ocenę dla Canavan można wystawić dopiero po zapoznaniu się z całą trylogią. Niestety dla mnie okazuje się to dosyć trudne. Z drugim tomem muszę zmagać się w formie ebooka. A to niestety męczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozostaje tylko uzbroić się w cierpliwość.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-5687544652269067377?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/5687544652269067377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/05/kapanka-w-bieli-t-canavan.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5687544652269067377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/5687544652269067377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/05/kapanka-w-bieli-t-canavan.html' title='Kapłanka w bieli - T. Canavan'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-8370158401505890945</id><published>2010-04-21T12:24:00.001+02:00</published><updated>2010-09-07T22:06:11.047+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dramat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Między nami dobrze jest + Schiller</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lampa.art.pl/sklep/galerie/dorota-maslowska-miedzy_147.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.lampa.art.pl/sklep/galerie/dorota-maslowska-miedzy_147.jpg" width="283" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dzisiejszych czasach dramat chyba nie cieszy się dużą popularnością. Większość sięga po opowiadania, powieści, nowele. Czasu dramatu minęły. Przyznam szczerze, że sama nie przepadam za tym gatunkiem. Męczy mnie podział na role i o dziwo objętość. Połyka się je w godzinę, góra dwie. A ja od książki oczekuję, że ukradnie mi kilka godzin i wszystkie moje myśli.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po książkę Doroty Masłowskiej sięgnęłam niejako z przymusu. Profesor od Analizy dzieła literackiego zażyczył sobie (no w porozumieniu z nami) coś z twórczości tej pani. Jako, że lektur nam nie brakuje, postawił na coś względnie krótkiego. Wybór: Paw Królowej i Między nami dobrze jest. Po przeczytaniu strony tego pierwszego - zrezygnowałam. Dramat, przez swą objętość, wydał mi się mniejszą stratą czasu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masłowską poznałam już przy Wojnie..., zachęcona opiniami pana Leszczyńskiego z Idola (&lt;b&gt; ;)&lt;/b&gt; ). Byłam wtedy głupią nastolatką (przymiotnik 'głupia' obowiązuje nadal) więc książka z masą przekleństw mi zaimponowała. Patrząc na to teraz wiem, że nie zauważyłam w Wojnie... tego co istotne. Ale nie o tym miałam pisać - do 'pierwszej' Masłowskiej jeszcze wrócę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;'Między nami dobrze jest' to trzyaktowy dramat. Krzywe zwierciadło naszego społeczeństwa, naszego kraju. Dzięki autorce obserwujemy życie trzypokoleniowej rodziny: najstarszej - osiwiałej staruszki, Haliny i Małej metalowej dziewczynki. Gnieżdżąc się na kilku metrach, udowadniają jak wielka jest przepaść między nimi. Każda z nich ma inne priorytety, inaczej postrzega świat i inny ma do niego stosunek. Na przykładzie tych trzech bohaterek, a także kolejno pojawiających się postaci Masłowska wydobywa wszystkie absurdy dzisiejszego społeczeństwa. Zwraca uwagę zarówno na kwestie dotyczące życia codziennego, jak i na kwestie dotyczące wychowania i mentalności ludzkiej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;'Między nami dobrze jest' to także odsłonięcie zagrożeń życia konsumpcyjnego, mass media . Masłowska pokazuje w jak obłudnym kraju żyjemy i jak ciężko jest się nam porozumieć. Każdy kieruje się swoimi egoistycznymi marzeniami, nie próbuje zrozumieć drugiej osoby i przełamać drzemiących w nas stereotypów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety obraz rzeczywistości ukazanej w dramacie Masłowskiej, nie jest tylko literacką fikcją. Obserwując zachowania Polaków w ostatnich dniach - od pamiętnego 10 kwietnia zaczynając, przekonuję się, że każdy kłamie. Takiej obłudy jak w tych dniach nie widziałam odkąd żyję. Wiem, że wiele osób się na te słowa oburzy, jednak ja zdania nie zmienię. Polacy nie mają własnego zdania, poddają się nastrojowi chwili. Jak było po śmierci Jana Pawła II? Teraz po pokoleniu JPII zostało JP na 100%...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma ludzi idealnych - fakt, ale nie widać nawet pragnienia bycia idealnym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z pewnym niepokojem patrzę na moje oświeceniowe lektury. Myślałam, że prawdziwe czytanie zacznie się wraz z romantyzmem, jednak już wcześniejsza epoka ma w sobie coś interesującego. Z czego się to wzięło? Może z tego, jak do tego okresu podchodzi nauczanie w szkole podstawowej czy też średniej. Oświecenie jest tylko (podobnie jak barok) niepotrzebną przeszkodą pomiędzy renesansem a romantyzmem. Dopóki nie znalazłam się na studiach i to na kierunku z nauczaniem związanym, nie wiedziałam jak tak na prawdę funkcjonuje szkolnictwo. Teraz jest mi wstyd jak traktowałam nauczycieli, przedmioty i obowiązek szkolny. Ale czasu już nie cofnę. Ale wracając do tematu. Oświecenie zaczyna mnie wciągać. Chociaż ubolewam nad tym, że książki czytam lekko pobieżnie bo na zagłębianie w tekst po prostu nie ma czasu. Oczywiście większość dzieł to dramaty bądź utwory liryczne, za którymi nie przepadam, ale i tak dzielnie zmagam się z moimi uprzedzeniami. Co prawda większe wrażenie robi na mnie twórczość europejska, ale co tam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guru staje się Fryderyk Schiller. Wiem wiem - jego utwory trącą trochę telenowelami, ale cóż poradzić - tak się wtedy pisało. Jego 'Zbójcy' i 'Intryga i miłość' to nie tylko utwory czasu "burzy i naporu". Oprócz hasła łamania klasycystycznych reguł, mają w sobie pewną magię. Niebanalne historie, które jak przystało na tragedię, nie kończą się happy endem, po przeczytaniu zmuszają do chwili zadumy. Skłaniają do przemyśleń co jest tak na prawdę ważne i na czym powinniśmy skupić uwagę. Wiem, że dzieła te należy rozpatrywać pod względem bardziej estetycznym, na ich poetykę i na ukazane w nich obrazy z życia XVIII wieku, ale ja jestem czytelnikiem nieudolnym. Uważam, że nasze sądy na ten temat nie są sądami prawdziwymi. Nie żyliśmy w tych czasach, nie wiemy jak to jest. Obraz ukazany w kronikach to już nie to samo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szkoda, że tak niewiele osób powraca do tych lektur sprzed kilku wieków. Obawiam się, że niedługo zostaną zapomniane. Brak ich w kanonach lektur, brak wznowień i rozgłosu. Kierujemy się stereotypami, że dzieła te nie mają w sobie nic interesującego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiele wspaniałych tytułów już uległo zapomnieniu, wiele spotka ten sam los. Szkoda, ale chyba taka jest kolej losów.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-8370158401505890945?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/8370158401505890945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/04/dramatycznie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8370158401505890945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8370158401505890945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/04/dramatycznie.html' title='Między nami dobrze jest + Schiller'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2934269794682663433</id><published>2010-04-02T18:30:00.000+02:00</published><updated>2010-04-02T18:30:48.914+02:00</updated><title type='text'>ComeBack?</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;4 miesiące... O Boziu.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Nie wiem czy wracam czy nie. Mając tego bloga czuję jakiś przymus czytania i dzielenia się wrażeniami. A to chyba odbiera frajdę. A poza tym mając 100 pozycji na liście lektur trudno znaleźć czas na czytanie czegoś niekanonicznego.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Tkwię w oświeceniu. Kto wie - może się nim podzielę...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2934269794682663433?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2934269794682663433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/04/comeback.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2934269794682663433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/2934269794682663433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2010/04/comeback.html' title='ComeBack?'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-4415100275987510461</id><published>2009-12-28T12:11:00.001+01:00</published><updated>2009-12-28T12:11:38.243+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dramat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>Ostatni wykład</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://czytatnik.files.wordpress.com/2009/11/ostatni-wyklad.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://czytatnik.files.wordpress.com/2009/11/ostatni-wyklad.jpg" width="231" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;W końcu 'dopadłam' długo poszukiwanej przeze mnie książki. Biblioteczna kolejka zmalała i 'Ostatni wykład' znalazł się w moich rękach znacznie wcześniej niż myślałam.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Książka, o której tak wiele dobrego czytałam, która poruszyła i zwróciła na siebie uwagę wielu ludzi.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Co jest fenomenem tej książki?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Niewątpliwie temat. Opowieść osoby chorej na raka to, że się tak wyrażę, bardzo chodliwy temat. Pełno ostatnio ludzi, którzy pokazują historię swojej choroby całemu światu. Była 'gwiazdeczka' reality show, niedawno pisano o pewnej modelce biorącej ślub w mękach.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Ludzie uwielbiają tragiczne historie. Łudzą się, że jednak historia taka zakończy się happy endem. Inaczej nie jest z 'Ostatnim wykładem'. Bohater nie pozostawia żadnej nadziei na szczęśliwe zakończenie, a czytelnik i tak będzie miał nadzieję, że może stanie się cud. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Randy Pausch to informatyk. Nie ma więc sensu doszukiwania się&amp;nbsp; w książce jakiegoś cudownego i niepowtarzalnego stylu. Nie jest z nim, źle - autor pisze prosto, zrozumiale. Jest przecież zwykłym człowiekiem.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Historia jego życia jest historią dosyć niezwykłą. Spełnił marzenia, przeżył miłość jak z filmu, podjął walkę z chorobą, nie poddał się. Miał szczęśliwą rodzinę, znajomych, pracę w której się spełniał. Jednym słowem - jego życie było wręcz idealne. I ta idealność nadaje książce smaczku. Bajkowe życie zmienia się w koszmar. Kolejny poczytny wątek.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ji5_MqicxSo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ji5_MqicxSo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;I tak na prawdę tylko te dwa tematy sprawiły, że książka odniosła sukces. Można do niego dodać jeszcze wspaniałomyślność Randy'ego, który przez ostatni wykład, pragnie pozostawić swoim dzieciom cząstkę siebie. Gdyby nie to stała by się dziełem dla nielicznych. Nie twierdzę oczywiście, że książka nic nie wnosi i jest nie warta uwagi. Ale drażni to, że sensacja przynosi zysk.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Mam problem z określeniem swojego stanowiska wobec tej książki. Czytało się ją szybko, nie męczyła. Miała tylko dwa mankamenty.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Po pierwsze: motywacja spisania przez Pauscha swojej historii. Jeżeli miała to być pamiątka dla dzieci to się nie czepiam. Ale jeśli jest to motywowane także chęcią zarobku - to jestem całkowicie na nie. Jest to sprzedaż siebie. Robienie ze swojego życia teatru.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Po drugie: drażnił mnie autor. Spisał swoje życie bez cienia jakiejkolwiek skromności. Z kolejnych stron przebijała jego pewność siebie, cudowność, wspaniałość itp... itd... Wszystko robił najlepiej, wszystko wiedział najlepiej, najlepiej radził, pomagał. Był najlepszym nauczycielem, informatykiem, ojcem, mężem. Drażniło mnie to okropnie i gdyby nie to, że nie miałam co robić podczas 1,5 godzinnego powrotu do domu przepełnionym dzieciakami autobusem, pewnie rzuciłabym tą książkę w kąt.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Podsumowując. Książka porusza i pobudza do refleksji. Ale czytając ją, ma się wrażenie jakiegoś zakłamania, naciągnięcia faktów. Co kto lubi.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-4415100275987510461?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/4415100275987510461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2009/12/ostatni-wykad.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4415100275987510461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/4415100275987510461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2009/12/ostatni-wykad.html' title='Ostatni wykład'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-1367171447041236528</id><published>2009-11-08T16:24:00.000+01:00</published><updated>2009-11-08T16:24:12.106+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='esej'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Labirynt nad morzem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.empik.com/b/o/a0/91/a091653fa392bee0924825f3077f5013.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.empik.com/b/o/a0/91/a091653fa392bee0924825f3077f5013.jpg" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;'Labirynt nad morzem' to jedna z lektur, którą mam do wyboru na egzamin z Wiedzy o kulturze. Wybór książki był zupełnie przypadkowy. No może nazwisko Herberta zrobiło swoje. Co prawda biorąc pod uwagę poziom moich lekcji polskiego w szkole średniej (:/), pisarz jest mi zupełnie nieznany. Wiem - wstyd się przyznać. No cóż.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;W 'Labiryncie nad morzem' Herbert przybliża czytelnikowi obraz Grecji. Nie jest to oczywiście dzieło ukazujące piękne krajobrazy czy mieszkańców i ich obyczaje. Autor pokusił się o studia nad kulturą i nad tym z czego Grecja słynie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Sama książka została wydana już po śmierci Zbigniewa Herberta, jednak jej fragmenty publikowane były na łamach różnych czasopism w latach 70.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Podróż rozpoczynamy od Krety i odwiedzin w Muzeum w Heraklionie. Dalej udajemy się na Peloponez, do Myken, Delf, Sparty czy Olimpii - miejsc znanych każdemu z nas. Herbert zabiera nas też na Akropol, przybliża dzieje Etrusków oraz wspomina lekcje łaciny, pomocne w podróżach. Autor swoją ogromną wiedzę stawia przed rzeczywistością. Często wyobrażenia o wielkości kultury greckiej okazują się wspanialsze niż ich materialne odpowiedniki. Herbert wiele razy doznaje zawodu, a na myśl o kolejnych etapach podróży czuje niepokój i strach.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;'Labirynt nad morzem' dosyć szczegółowo opisuje historie związane z ukazanymi miejscami, łączy je zarówno z dziejami dawnymi jak i czasami kiedy Grecją zainteresowali się naukowcy. Wytyka błędy i niedopatrzenia. Ukazuje także to jak na przestrzeni wieków zmieniał się obraz śródziemnomorskiego kraju.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Oprócz tych historycznych i naukowych wywodów jest też miejsce na zachwyt nad przepięknym krajobrazem Grecji. Zaznacza, że jest on całkowicie odmienny od popularnych Włoch. Kraje, pomimo bliskości, są całkowicie odmienne.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Zbigniew Herbert mimo obszerności dzieła i ogromu informacji jakie przekazał uważa, że ukazał Grecję niepełną. Jest przekonany, że zrobił to w sposób nieudolny, że nie jest 'godzien' oddać nastroju i piękna tego kraju. Pisze bowiem:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;"Nie udało mi się wyrazić nawet kształtu i koloru oliwki. A przecież znam dokładnie przynajmniej jedną, tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w Knossos. Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie dokładnie jej kontur. Ale trzeba być Durerem, żeby z tego doświadczenia zrobić przedmiot.(....) Chciałem opisać".&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Myślę,że pasjonatów kultury i historii książka ta zainteresuje. Ja do takich chyba nie należę. Co prawda Herbert pisze bardzo przystępnie, ukazuje wiele ciekawostek, przytacza anegdoty, ale jest tego chyba zbyt wiele jak na zwykłego 'pożeracza' książek.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Być może odnoszę takie wrażenie, gdyż dla mnie było to niejako obowiązkowa lektura, od której będzie zależała moja studencka przyszłość.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Może kiedyś powrócę do tej pozycji. W spokojniejszych już dla mnie czasach.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-1367171447041236528?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/1367171447041236528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2009/11/labirynt-nad-morzem.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1367171447041236528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/1367171447041236528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2009/11/labirynt-nad-morzem.html' title='Labirynt nad morzem'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-8005888262230136943</id><published>2009-11-02T12:31:00.002+01:00</published><updated>2009-11-02T13:07:24.204+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Stowarzyszenie Umarłych Poetów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.bibliofilur.republika.pl/okladki/stow.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.bibliofilur.republika.pl/okladki/stow.jpg" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;O 'Stowarzyszeniu umarłych poetow' usłyszałam po raz pierwszy, o zgrozo, w znanej chyba wszystkim operze mydlanej pt. 'Klan'. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że było to kawal czasu temu;) Przypadkiem też natknęłam się na ekranizację tej książki. Co prawda na sam koniec, ale zawsze coś. W koncu postanowiłam ją przeczytać. Napiszę jeszcze, że czytałam o niej wiele pochlebnych opinii.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Nie spodziewałam się, jest ona aż tak krótka. Chyba, że to złe wrażenie po opasłym 'Magu'. Książeczkę pochłonełam w niecałe dwie godziny. A jakie wrażenia?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Rozczarowałam się. Akcja szybko się rozwijała, za szybko. Żadnych głębszych przemyśleń, opisu bohaterów czy choćby otoczenia. Znowu miałam to znienawidzone uczucie powierzchowności autorki. Miałam nieodparte wrażenie, że po prostu nie chciało jej się myśleć nad tą powieścią. Szkoda. Temat był całkiem interesujący, również autorka swoim stylem i obeznaniem wydaje się całkiem interesująca. Zupelnie więc nie rozumiem czemu ta powieść jest aż tak niedopracowana?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;'Stowarzyszenie umarlych poetów' to opowieść o ucznaich elitarnej szkoły - jednej z lepszych w kraju. Jednak trzyma się ona sztywnych zasad, nie pozwala uczniom na samodzielne kierowanie sobą, trzymając ich niejako pod kloszem. Sami uczniowie nie walczą z tym, bez sprzeciwu przyjmują narzucane im wartości. Są także pod silnym wpływem rodziców budzących w nich poczucie obowiązku wobec nich samych. Wpajają młodym mężczyznom, że to im najwięcej zawdzięczają i wobec tego nie maja prawa sprzeciwu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Caly porządek zbudowany przez dyrektora i rodziców burzy pojawienie się nowego nauczyciele - pana Keatinga. Stosując niekonwencjonalne metody nauczania i zasadę Carpe Diem, uczy młodych ludzi samodzielnego myślenia i walki o swoje marzenia. Keating pokazuje im, że narzucane im metody nie zawsze są właściwe i nie zawsze są dobre dla samej nauki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Metody Keatinga trafiają głownie do grupy przyjaciół: Charliego, Neila, Knoxa, Pittsa, Meeksa i Todda. Każdy z nich odnajduje w słowach nauczyciela receptę na swoje życie. W kronice szkolnej odnajduję wzmiankę o prowadzonym przez Keatinga tajnym 'Stowarzyszeniu umarłych poetów'. Postanawiają reaktywować idee nauczyciela w swoim własnym gronie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Sam Keating wpaja im, że są wartościowi i pomaga im przekroczyć własne granice. Każdy z nich ponosi cenę za sprzeciw tradycji szkolnej. Największej przemianie ulegają Neil i Todd. Ale to pozostawiam dla Was - czytelników.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;'Stowarzyszenie umarłych poetów' to książka o przekraczaniu granic własnej osobowości. To obraz walki jaką młody człowiek stacza z otoczeniem, rodziną i przede wszystkim z samym sobą. Szkoda jednak, że Kleinbaum nie potrafiła rozwinąć tego wątku. Szkoda, że tak szybko przechodziła do kolejnych wątków, nie pozwalając czytelnikowi na zapoznanie się z osobowościa i myślami bohaterów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Sama ksiażka, jest pozycją godną uwagi. Rozczarowującą, ale ważną.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Ruszajmy przyjaciele,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Wcale nie jest za późno,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;by szukać świata ze snów...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;A planów mam tak wiele&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Ot, choćby przepłynąć horyzont wszerz...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;potem wzdłuż...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Nie ma już w nas tej mocy, która za dawnych lat&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;umiała wstrząsnąć niebem, poruszyć cały świat.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Jesteśmy tym, czym jesteśmy -&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Zły los, a może zły czas&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;osłabił w sercu ogień, co łączył niegdyś nas,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;lecz wzmocnił naszą wolę i teraz dobrze wiemy,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;że trzeba szukać, szukać, szukać,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;bez względu na to, co znajdziemy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;(Tennyson - Ulisses)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-8005888262230136943?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/8005888262230136943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2009/11/stowarzyszenie-umarych-poetow.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8005888262230136943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/8005888262230136943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2009/11/stowarzyszenie-umarych-poetow.html' title='Stowarzyszenie Umarłych Poetów'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-9050825586733850187</id><published>2009-11-01T12:50:00.000+01:00</published><updated>2009-11-01T12:50:47.692+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Mag</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.poczytaj.pl/okl/35000/35099.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.poczytaj.pl/okl/35000/35099.jpg" width="217" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Po dwóch tygodniach nareszcie udało mi się przebrnąć przez to opasłe tomiszcze jakim jest 'Mag' John'a Fowles'a. Do książki zachęciło mnie wiele pozytywnych recenzji tego dzieła. Ale... Książka nie wywołała we mnie żadnych ochów i achów. Może po prostu jej nie zrozumiałam, może zawierała za wiele wątków, w których na pewno się pomyliłam, a może zbyt długie rozłożenie w czasie sprawiło, że przeoczyłam to co w niej najlepsze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;'Mag' to niesamowita historia nauczyciela - Nicholasa Urfe. Pocztkowo poznajemy go jako uwikłanego w bezsensowny związek mężczyznę. Bohater w końcu postanawia zmienić swoje życie. Choć raczej bardziej poprawne będzie tutaj użycie słowa 'ucieczka'. Wyrusza w nieznany świat jakim jest Grecja, tak odmienna od szarej Anglii. Monotonność wiejskiego życia burzy owiana tajemnicą osoba Conchisa. Zamieszkujący willę na wzgórzu, stwarza wokół siebie atmosferę niepewności i pewnej kontrowersji. Ciążą bowiem na nim wydarzenia z II wojny światowej, to jak zachował się wobec mieszkańców w trudnym okresie okupacji niemieckiej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Nasz bohater postanawia przyjrzeć się bliżej osobie Conchisa. I tak zaczynają się jego przygody. I walka z samym sobą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;'Mag' to powieść dosyć zawiła i w pewnym momencie męcząca. Ciągle komplikacje w życiu Urfe burzą ład, zmuszają do głębszej analizy, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;a gdy już w końcu uporamy się z trudnościami, autor wprowadza kolejne wątki. Czytelnik, na równi z bohaterem, gubi się w rzeczywistości i w tym co w końcu jest prawdą. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Ten celowy zabieg autora niestety działa na niekorzyść czytelnika. Niebędąc nawet w połowie lektury pogubiłam się w wydarzeniach, zapomniałam o czym była mowa i w końcu 'Mag' zaczął mnie męczyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Fowles stowrzył powieść psychologiczną - kolejno demaskuje charakter bohatera stawiając go w trudnej do zniesienia sytuacji. Będąc w labiryncie Nicholas raz gubi się, to raz znów odnajduje drogę. Żyjąc w niepewności i kłamstwie podejmuje błędne decyzje i daje złapać się w sieć Conchisa. Przeżywa miłość, zazdrość, zdradę i kłamstwo.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Nicholas mimowolnie staje się aktorem w teatrze zbudowanym przez Conchisa. Odgrywa rolę, której w normalnej sytuacji nigdy by nie przyjął. Próbując się od tego uwolnić paradoksalnie zagłębia się jeszcze bardziej w grę Greka. Grę w boga.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Fowles próbuje przedstawić obraz człowieka zagubionego, nieszczęśliwego, który poddany eksperymentowi powoli odkrywa siedzące w nim zło i uległość wobec moralnych praw społeczeństwa. Postawia go przed wyborem sposobu życia i ustaleniem recepty na dalszą egzystencję.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-9050825586733850187?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/9050825586733850187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2009/11/mag.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/9050825586733850187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8046677219622781433/posts/default/9050825586733850187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nenya89.blogspot.com/2009/11/mag.html' title='Mag'/><author><name>Strona po stronie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16381880138406728283</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-HGXGJuVbubI/Tgxin8IG5PI/AAAAAAAAAVY/koD1oO9F2Ew/s220/MB307053.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8046677219622781433.post-2680847779387491119</id><published>2009-10-17T14:24:00.000+02:00</published><updated>2009-10-17T14:24:36.639+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='romans'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>Samotność Bogów i Nie ponaglaj Rzeki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: x-small;"&gt;Po długiej przerwie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;powracam do pisania. Czemu mnie tyle nie było - zwątpiłam w sens tego bloga. I jakoś odłożyłam czytanie na bok. Na szczęście przypomniałam sobie jak to dobrze usiąść z książką w ręce i zapomnieć o bożym świecie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Samotnosc-Bogow_Dorota-Terakowska,images_big,25,978-83-08-03946-5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://merlin.pl/Samotnosc-Bogow_Dorota-Terakowska,images_big,25,978-83-08-03946-5.jpg" width="196" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Z panią Terakowską spotykałam się już nie raz. I jak na razie nie zawiodłam się . Kolejna pozycja tej autorki po jaką sięgnęłam to, zakurzona już, 'Samotność bogów'.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Książka z pogranicza fantastyki, zawierająca dawne wierzenia to podróż do krainy pełnej zagadek i magii. Ma w sobie coś z realności i pozwala uwierzyć, że tak mogło być na prawdę. Przecież każdy z nas słyszał o Światowidzie, prawda? A czy kiedyś zastanawialiśmy się dlaczego przegrał On z nową wiarą? Czemu zniknął z pamięci ludzi, niegdyś tak mocna w niego wierzących?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Terakowska pisze o przemijaniu, ale nie ludzkim - jest ono wątkiem pobocznym. Autorka naszą uwagę kieruje na postać pradawnego boga. Na to, że jego czas przeminął a sam pozostał z cierpieniem i samotnością. Obumierając wyjaśnia wiele tajemnic, przenosi głównego bohatera w czasie powierzając mu trudne zadania, wymagające mądrości i poświęcenia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: x-small;"&gt;'Samotność bogów' to także rzecz o zanikaniu starego porządku świata. Legendy, wierzenia, przekonania odchodzą, zastępowane przez 'nowość', która niekoniecznie niesie dobro. Pokazuje także bezpardonową walkę 'cywilizacji' z naturą, zabobonami i dawnymi czasami. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Bohater dla Światowida i spokoju nowych czasów poświęca miłość, rodzinę a w końcu samego siebie. Przemija wraz z pradawnym bogiem i wielowiekową tradycją. Poddaje się 'cywilizacji', którą tak bardzo był zafascynowany.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://images.sefer.pl/_n_/sklep/13/13908-180.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://images.sefer.pl/_n_/sklep/13/13908-180.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Po filozoficznej (w pewnym stopniu) lekturze Terakowskiej przyszedł czas na coś bardziej lekkiego. Nareszcie zdobyłam książkę, której tak długo poszukiwałam. Mowa tu o 'Nie ponaglaj rzeki'. Wieki temu pisałam o II części powieści 'Pod purpurowym niebem'. Co prawda ta druga pozycja zawierała praktycznie streszczenie swojej poprzedniczki, ale nie mogła odpuścić sobie dokładnego poznania dziejów Anny, Jana i Zofii.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Przyznaję, że jest to lekko słodka historyjka, niewymagająca myślenia, ale wciągnęła mnie bez reszty. Droga z mojej rodzinnej miejscowości na uczelnię mijała mi niezwykle szybko i przyjemnie. Aż nie chciało się wysiadać do tego ponurego świata i dać się zamknąć na godziny nudnych zajęć uniwersyteckich.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Uwielbiam powieść zawierające historię świata czy Polski. Nie piszę tutaj o historii literatury, której stosy piętrzą się w moich szafkach i przypominają o kolokwiach i egzaminach. Co prawda 'Nie ponaglaj rzeki' to nie wyśmienity 'Potop', ale dla mnie czas spędzony z tą książką był równie wspaniały.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Historia miłosna (niestety niedopracowana, baaardzo niedopracowana) na tle rozbiorów Polski to wspaniała propozycja na długie, jesienne wieczory (chociaż mogę już napisać: zimowe wieczory). Oczywiście 'Nie ponaglaj rzeki' i 'Pod purpurowym' niebem to nie tylko romans. Dzieje głównych bohaterów nierozerwalnie łączą się przygodami - w głównej mierze nieszczęśliwymi, jak i z wydarzeniami politycznymi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: x-small;"&gt;Obie te pozycje przywróciły mnie do świata książek i już chyba to powinno świadczyć o tym, że coś w sobie mają. Postaram poprawić się w moim czytaniu i co tydzień zamieszczać moje skromne wypociny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8046677219622781433-2680847779387491119?l=nenya89.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nenya89.blogspot.com/feeds/2680847779387491119/comments/default' title='Komentarze do po
